Kalejdoskop 29
To już prawie trzydziesta odsłona Kalejdoskopu. Jako, że wypada, aby jubileuszowa była radosna i dowcipna na lekkie podsumowanie w melancholijnym nastroju muszę się pokusić dzisiaj.
Być może to efekt jesiennych liści za oknem, a może to święto zmarłych tak na mnie wpłynęło ale ostatnio zdałem sobie sprawę, iż mija już rok odkąd na ekranie monitora (ale nie tylko) śledzę sytuację i losy naszego serwisu. Rok czasu. Nawet nie zauważyłem, kiedy to przeleciało. Za to zwróciłem uwagę na coś innego. Zmiany.
Pamiętam, że kiedy zaczynałem moją moderatorską przygodę na liczniku komentarzy było zaledwie około 800. Dziś w tym momencie mamy ich 19852. Brawo, to wasza zasługa! Pamiętam, że na początku był to pewien wyznacznik akywności MM-kowiczów. Były tygodnie prawdziwej posuchy, nie powiem, było po prostu ciężko. Dni ciszy morskiej, kiedy w panelu moderatorskim nie znalazłem żadnego tekstu opatrzonego etykietą „nowy" były bardzo smutne. Ale okręt nasz płynął dalej.
Później przyszły pierwsze sztormy i nawałnice. Zaczęły się pierwsze MM-kowe wieczne wojny. Niektóre z nich w tej czy innej formie trwają do dzisiaj. Z jednej strony generowały one zwiększony ruch, i aktywność ale z drugiej rodziły niesamowite pokłady negatywnych niezdrowych emocji. Nie powiem jednak, że był to czas stracony.
Myślę, że wielu z nas poznało wtedy wiele prawdy o samym pojęciu funkcjonowania serwisu społecznościowego ale i także samego internetu. Prawdy tej smutnej ale i tej dobrej. To miejsce, w którym możemy budować ale możemy także skupiać się na niszczeniu. Zresztą sieć to tylko narzędzie a to jak zostanie użyte zależy od ludzi.
Przez te wiele miesięcy przez serwis przewinęło się sporo osób. Część z nich została w naszym porcie ale inni po krótkim pobycie pożeglowali szukać szczęścia na innych wodach. Czy jest w tym coś smutnego? Myślę, że nie, internet nie różni się w tej mierze od prawdziwego życia, ludzie odchodzą i przychodzą. Na MM-ce podobnie zresztą jak w rzeczywistym świecie znajdujemy nowych znajomych czy przyjaciół ale także oponentów czy wręcz wrogów. Z tego też powodu nie powiem, było chwile, kiedy miałem już serdecznie dosyć wszystkiego.
Są złe i dobre momenty ale nie mam tutaj zamiaru tracić czasu na narzekanie na ciężki los moderatora. Nie warto, to byłoby tylko puste marudzenie. Natomiast chciałbym zwrócić uwagę na parę pozytywnych stron naszego wspólnego rejsu. Razem naprawdę zapłynęliśmy bardzo daleko.
Kiedy rok temu ktoś by mi powiedział że będziemy się spotykać regularnie dwa razy w tygodniu, że będzie wychodził MM-kowy tygodnik, że w radiu Index posłuchamy naszej audycji i że pojawiać się będzie tyle fajnych artykułów i komentarzy to powiem szczerze, że chyba bym nie uwierzył. Całe szczęście życie potrafi nas czasami pozytywnie zaskoczyć. Dlatego dziękuję wam za ten wspólny rok i myślę, że możemy spokojnie płynąć dalej!
Do usłyszenia za tydzień, tschüss!



























Kontakt:
Panie Maćku jak ten czas
Panie Maćku jak ten czas leci.Bardzo refleksyjnie opisał pan ten miniony rok.
Dzięki MM_ce ja poznałam bardzo wielu miłych ludzi z czego niezmiernie się cieszę.
Mam cichą nadzieję , że będzie tak dalej.
Pozdrawiam cieplutko.
Maćku
Cieszy mnie Twój rok na MMce ( pewnie na spotkaniu dziewiątego jakoś to uczcisz ,wszak będzie podwójna okazja). Jestem zadowolony z pracy Twojej i Marka. Niestety i malkontentów jest paru (dobrze, że niewielu). Róbcie swoją robotę tak jak do tej pory. Dobrze, że nie muszę być moderatorem, bo mógł bym się wielu osobom narazić.
Maćku, zanim skończy się rejs, jeszcze wiele burz przed Wami, ale i wiele sukcesów. Papierowe wydanie, choć bez zarzutów, będzie jeszcze fajniejsze. A na koniec Cytat: "psy szczekają, karawana idzie dalej".
dla mnie ten rok, to jedna
dla mnie ten rok, to jedna wielka lekcja, oby w następnym, było mniej takich, co wiedzą, co dla kogo jest lepsze i czego to by nie zrobili, gdyby tylko potrafili.
Panie Macieju, panu i
Panie Macieju, panu i p.Markowi oraz wielu Mm-kowiczom, po prostu za ten rok DZIĘKUJĘ. Za ten artykuł także.
Już o tym też pisałem
Wyszło na to że jestem agresorem, ignorantem. MM jak PiS zaczyna przypominać monolit, tam tylko byli bliźniacy. Co nieobiektywne to odrazu krytykowane, jakoś nie przypominam sobie, by nai Prawi i Sprawiedliwi moderatorzy uderzali się w piersi.
Chcąc niechcąc muszą liczyć się z krytyką. Tą netową i tą konstruktywną a odbijanie tematu jak pinponga tylko potwierdza Pana tezę Panie Wiktorze.
Myślę, że ta, KONSTRUKTYWNA,
@baszaalbion:Myślę, że ta, KONSTRUKTYWNA, byłaby bardziej skuteczna, gdyby krytykujący pofatygował się na kolegium redakcyjne. Będzie też okazja wyrazić swoją opinię 9 listopada na spotkaniu MM-kowiczów, na którym każdy mile widziany.
Epitafium. Artykuł sentymentalny.
Nie mniej nie zawsze moderatorzy potrafili wsłuchać się głosy krytyki. Częściej ganili niż używali argumentów. Te jeżeli padały to w intencji własnej obrony lub ukrywaniu braku znajomości tematu. Sam obiektywizm też zostawia wiele do życzenia. M.in popadanie w skrajności w przypadku blokowania kont.
Siłą tego portalu są sami MMkowicze! Nie wy moderatorzy. Tracicie wartościowych ludzi, ale jak sam moderator napisał cyt: "(...) Czy jest w tym coś smutnego?"
Smutne jest Wasze traktowanie ludzi i samo podejście to tematu.
Z ich rad zawsze potrafiliście korzystać.
Ostre i przykre, baszaalbion... Ale dziękujemy.
@baszaalbion:Cóż. Na pewno wiele w tym prawdy. Przykre w sumie z kilku prostych powodów. Zawsze staraliśmy się jak najlepiej dla Was. Tylko niewielu wie, że to co robimy, często robimy wieczorami, w domu, wkurzając naszych bliskich, którzy mówią - rzuć to już w cholerę! A my musimy pracować, bo jeden z Was obraził drugiego, bo ktoś się czegoś domaga, bo ciężki tekst do zmoderowania a MM-kowicz dzwoni (o 23.00) że godzinę temu przesłał i chce by już był na portalu...
Inna sprawa, że chyba staliśmy się nadopiekuńczy. Nie macie zwyczaju wprost zgłaszać że coś Was wkurza, że ktoś zasługuje na bana itp. Robimy to my, często na podstawie zasłyszanych opinii, skarg puszczonych półgębkiem. I dostaje się nam (zasłużenie), bo zainteresowani myślą, że to my mamy prywatne swoje zarzuty do kogoś, a nie stajemy w obronie całej społeczności. A osoby obrażone milczą, bo przecież moderatorzy sieją wiatr więc zbierają burzę. Po co coś pisać, skoro Marek lub Maciek się tym zajmą?
Czasem na pewno przesadzaliśmy, czasem popełnialiśmy błędy. Jak chyba każdy, kto coś robi. Tak to wygląda, że skoro się przejmowaliśmy tym, by było Wam tu jak najlepiej, to "przeginaliśmy". Zresztą - my siedzimy w internecie od dawna i wiemy, że jego główną wadą jest brak konsekwencji za to, co się powiedziało. Stąd nasz model ostrej moderacji. By ktoś, kto był "niekulturnyj" poniósł konsekwencje. Czy słusznie? Z pewnych względów tak, z innych nie. Jak w życiu. Przecież nigdy nie da się zadowolić wszystkich.
Zauważacie na pewno, że powoli zmieniamy nasze podejście. Przestajemy mocno uczestniczyć w życiu MM-ki. Właśnie dlatego, żeby to był naprawdę Wasz portal. I żeby większość dyskusji nie dotyczyła nas. Być może wprowadzimy coś w stylu pomysłu na MM-kowy sąd koleżeński, który będzie bez naszego udziału podejmował decyzje w różnych sprawach? Chyba byłoby to bardziej "Wasze", niż nasze decyzje. Oddajemy Wam też powoli w wasze ręce moderację... Staramy się, jak widzicie, by to nie był "nasz prywatny folwark".
Jeśli kiedykolwiek był, to nie ze świadomych decyzji.
Dziękujemy Wam za waszą cierpliwość, przepraszamy za błędy.
Prosimy byście MM-kę brali w swoje ręce coraz bardziej.
(Obecnie mija już 15 miesiąc mojej pracy z Wami. Różne to były miesiące. Niektórych rzeczy szkoda. Inne zapamiętam chyba do końca życia. Przepraszam za taki nastrój wpisu ale... Dopada melancholia. Może przez jesień.)
Powtórzę się
Na jesienną melancholię proponuję yerba mate. Jestem ignorantką? Może ale zdrową :)
Mate jest gorzka ;)
@Magdalena Galus:Ja wybieram herbatę. Earl Grey'a z sokiem z dzikiej róży ;)
I gdzie tu MM-kowa sprawiedliwość? Baszaalbionowi poprawiają
z "ą" na "ę" i wychodzi elegancja Francja...
A pracowitemu (to nie obraźliwe) Tomaszowi Dominiakowi w zdaniu :
"dla mnie ten rok, to jedna wielka lekcja, oby w następnym, było mniej takich, co wiedzą" nie poprawili przecinka na kropkę albo ewentualnie średnik.
Jakżeż ładniej by brzmiało to zdanie podzielona na dwa. "dla mnie ten rok, to jedna wielka lekcja. Oby w następnym, było mniej takich, co wiedzą..."
Trzymaj się Tomku, mój kolego (to chyba nie obraźliwe?) ze Starówki.
Bądźmy dobrej myśli
Panie Szambelanie, pan Tomasz niedawno chwalił się, że poszedł do szkoły. Myślę, że tam rozwinie swoje umiejętności pisarskie.
P.S. Kiedy karmimy gołębie?
Jeśli Bogusia to poprawia, jeśli Szambelan to krytykuje. Gdzie
ty chrześcijańskie poczucie sprawiedliwości społecznej?
Dziwi mnie ta niesprawiedliwość, że Baszaalbionowi korepetycji już udzielają a Tomaszowi D. dopiero obiecują.
Magdalenko śliczna Ty niewiasto z kotkiem nadobnym! A Kotek
puści swoją panią? Bo gdyby miał towarzyszyć na miłej imprezie "deptakowe karmienie gołębi" to gołąbki mogły by się "strachać"!