"Januszu Kubicki! Kłamco wyborczy!" - tak ktoś napisał na ścianie
O obraźliwym napisie dowiedzieliśmy się tuż przed sesją zielonogórskiej rady miejskiej. Mówiono o nim na korytarzu ratusza. Natychmiast to sprawdziliśmy.
Kilka minut po godz. 10.00 byliśmy pod urzędem miasta. Dwóch pracowników zamalowywało napis. Widać było już tylko "...Falubazu”. Po chwili ustalamy treść. Brzmi tak: "Janusz Kubicki kłamco wyborczy ręce precz od Falubazu”. Zdradza nam ją starszy pan, który przygląda się od początku usuwaniu napisu.
O opinię pytaliśmy prezydenta Janusz Kubickiego. - Od Falubazu to mam już dawno daleko ręce, nogi i głowę - mówi. Zapewnia, że z chęcią oddałby Falubaz. Incydent jest dla niego dziecinadą i tchórzostwem. - Niech ten ktoś przyjdzie i powie mi to w twarz - mówi Kubicki. Dodaje, że cokolwiek zrobiłby w sprawie żużla i tak będzie źle. - Jak chodziłem na mecze, to za bardzo się pokazywałem, nie chodzę też źle - oburza się prezydent Kubicki.
Napis może mieć związek z konfliktem jako toczy się na linii klub żużlowy - magistrat. Dopiero w piątek prezydent wydał zgodę na majowy mecz Falubazu z żużlowcami z Częstochowy. Klub, przygotowujący flagową lubuską imprezę sportową nie dostał jednak zgody z góry, na cały sezon.
A o co dokładnie chodziło?
Magistrat nie chciał wydać zgody klubowi na organizowanie imprez masowych. Oznaczało to, że na stadion podczas meczu żużlowego mogłoby wejść jedynie 999 widzów (od 1000 wzwyż jest już imprezą masową a na to trzeba mieć pozwolenie miasta).
- Klub nie dostarczył nam niezbędnej do wydania zezwolenia umowy dzierżawy stadionu przez stowarzyszenie, bo jej nie ma - wyjaśnia T. Misiak, doradca prezydenta Zielonej Góry. - To, na jakiej podstawie została wydana zgoda na mecz z 3 kwietnia br.? - pytamy. - Teoretycznie można było to uczynić bez umowy dzierżawy, ale my chcemy mieć porządek w dokumentach - odpowiada T. Misiak.
Klub zapewnia, że dokumenty zostały dostarczone do urzędu miasta 1 marca br.
Prezydent Janusz Kubicki: - Pozwolenie MOSiR zostało wydane tylko po to, żeby klub dostał licencję od Polskiego Związku Motorowego - twierdzi. W jego rozumieniu, klub nie ma zgody na przeprowadzenie imprezy masowej od właściciela obiektu.
Prezes ZKŻ Robert Dowhan był oburzony całą sytuacją. - Siedzę i odpisuję na bzdurne pisma, bo prezydent ma za sobą sztab urzędników i prawników, którzy muszą robić wszystko, aby utrudnić nam życie.
* * *
Zobacz nas na facebooku:
strona portalu Moje Miasto Zielona Góra
strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra



























Kontakt:
Ustawa
o bezpieczeństwie imprez masowych jest w miarę prosta ;)
http://www.nettax.pl/dzienniki/du/2009/62/poz.504.htm
więc albo dopełniono warunków ustawy albo ktoś komuś robi pod górkę, choć sensu tego nie widzę. Raczej podejrzewam, że ktoś wreszcie dokładni przeczytał ustawę ;)
Falubaz był ,jest i będzie i
Falubaz był ,jest i będzie i jest to marka rozpoznawalna w Polsce i na świecie, a pan Dowhan to jest tylko pracownikiem tego klubu . Praca pod szyldem klubu przyniosła mu splendor i jego nazwisko jak i on sam stał się rozpoznawalny bo gdyby nie Falubaz to kto by tam znał Pana Dowhana.Prezesów było wielu.
Służył jako lokomotywa wyborcza w PO i oni się teraz / to już dwa razy/ wypieli się na niego.
A Pan Dowhan by dalej błyszczeć w mediach wszczyna medialną wojenkę z Prezydentem miasta najprawdopodobniej pod cichym przyzwoleniem PO.
Hmmm Co prawda to prawda pan
Hmmm Co prawda to prawda pan Prezydent kubicki faktycznie robi cały czas pod górkę Falubazowi ma wojenkę z "Prezesem tysiąclecia" a przez to wszystko cierpi klub a najbardziej My KIBICE.
Przy ul.Chrobrego na
Przy ul.Chrobrego na billboardzie jakiś fan też okazał swoje szczere wyrazy "miłości" do prezydenta Kubickiego.