Jaka jest nasza wiara?
Wyobraźmy sobie, że Jezus z Nazaretu, zwany Chrystusem przyszedł ponownie do naszego świata. Wędruje/Pielgrzymuje i naucza. Jako ktoś normalnie, przeciętnie wyglądający, nie wyróżniający się swoim wyglądem, biedny, lecz mądry.
Jak zachowałby się Kościół? Jak Sanhedryn ok. roku 30, kiedy skazał z namiestnikiem rzymskim Piłatem? Uwierzyłby? A może rozpocząłby długoletnie śledztwo biurokratyczne, aby mieć pewność (a kwestia wiary?)?
A jak my byśmy się zachowali? My, chrześcianie, którzy wierzymy w Chrystusa i oczekujemy Jego ponownego przyjścia? Krzyczelibyśmy "ukrzyżuj Go! ukrzyżuj Go!, tego Heretyka, czy "Antychrysta"!"?
Kiedy w 1 w.n.e. Jezus chodził i nauczał po świecie, Żydzi nie uwierzyli Mu, ponieważ zbyt dosłownie odczytali Pismo. Czytając Apokalipsę św. Jana - również dosłownie ją odczytujemy.
Słowo Boże w Piśmie Świętym to Metafora, dotykająca naszego codziennego, indywidualnego życia.
Kieruje te moje pytania do Państwa, użytkowników MM-ki.
A co, jeśli...?



























Kontakt:
A co jeśli...?
Przepraszam, że teraz będzie mniej poważnie, ale przypomniała mi się pewna anegdota(?).
"Noc. Betlejem. Stajenka. Na zewnątrz trzej królowie, pasterze... Czekają..
Wychodzi Józef i mówi: dziewczynka.."
Prawda jest taka, że nie wiemy nic. Czasem ludzie próbują przekroczyć granice zycia i śmierci. Ale wszyscy błądzimy. Pokazują się nowe religie, nowi wyznawcy, prorocy. Nowe wartości, nowa moralność.. Rzucamy się na to przyjmując czasem z radością, z przekonaniem, że to jest właśnie ta prawda. A inni twierdzą, że prawda jest tylko po ich stronie. Że tylko ich wiara jest właściwa. Ich prorocy prawdziwi.
Czasem pojawiają się nowi, którzy okrzykują się nowymi Chrystusami. Nie wierzymy. A przynajmniej nie wszyscy. Czy są prawdziwi? Tego się nie dowiemy.
Nie przeszedł bez echa
Ten artykuł tak całkiem bez echa nie pozostał, jak sugeruje pan Redaktor w Kalejdoskopie 14, bo na pewno zmusił wielu MMkowiczów do przemyśleń. Mnie też, ale nie mam takiej wiedzy, żeby podjąć ów temat. Może dyskutując byłoby łatwiej, ale pisemnie nie. Chociaż nie powiem, kilkakrotnie go czytałam i ciekawym jawi mi się sam autor artykułu. Człowiek myślący, nie przyjmujący wszystkiego bezkrytycznie, mający wiele wątpliwości, na które próbuje znaleźć odpowiedź.
Ripostuję: nie posiadam specjalnie sporej wiedzy,
stawiam tylko pytania i faktycznie szukam odpowiedzi. Chcę być i jestem humanistą, a bycie humanistą polega na ciągłym stawianiu pytań i szukaniu na nie odpowiedzi na każde tematy dotyczące mnie i ludzi. Ach, przyznaję się, że Pani miły komentarz sprawił, że się zaczerwieniłem. :P Co do tego, czy się nie dowiemy, czy faktycznie są tacy a nie inni prawdziwymi a może fałszywymi: bodajże św. Tomasz z Akwinu powiedział coś w rodzaju (przepraszam nie pamiętam dokładnie): "nie ma wiary bez zrozumienia, ani zrozumienia bez wiary" (być może przekręciłem). Chodzi o relację między nauką a wiarą. Nie wnikając głębiej: obie nie "lansują" czegoś pewnego. Różnica polega na tym, że nauka prezentuje "dowody", a dowodami dla wiary jest... nasza wiara.
Chwała humanistom :)
@KOKO:"bycie humanistą polega na ciągłym stawianiu pytań i szukaniu na nie odpowiedzi na każde tematy dotyczące mnie i ludzi" - strasznie mi się to spodobało i uważam, że każdy powinien postępować w tego myśl. A czy pokusiłbyś się o napisanie artykułu: "Co to znaczy dla mnie być humanistą?". Byłoby ciekawie! A przy okazji - KOlszak, mam wrażenie że podczas spotkania w Teatrze przeszliśmy na "ty"? Proszę o odpowiedź bo nie wiem jak się zwracać :(
Ops, pardon, he he:
To z nawyku (no i Kinderstube). ;) Dziękuję, że mi przypomniałeś i następnym razem będę się pilnować. :) Co do propozycji, oczywiście, jak znajdę chwilę czasu. :)