Jak pracownicy z firmy ,,Grzesiewicz” kapryśnego bachusika Magikusa Zamienikusa montowali
Specjalnie dla jego wygody i dobrego samopoczucia zmieniono skwer na alei Niepodległości między PZU a Kredyt Bankiem. Żadnemu wcześniejszemu bożkowi nie zrobiono aż tak dobrze. Poza Klubikusem w ,,Pinacoladzie" na Starym Rynku, który spoczywa na wielkiej poduszce w dyskretnym oświetleniu i oddającemu się słodkiemu lenistwu.
Absolutnie przypadkowo znalazłam się w tym miejscu kilka minut przed godziną 13.00. I już byłam do końca. Wszak okazja była niepowtarzalna. Akurat w tym momencie panowie wzięli oddech, dźwignęli i... osadzili na cokoliku.
Zaczęło się pasjonujące 85 minut. Kaprysy i grymasy Magikusa Zamienikusa dały wszystkim w kość.
Kiedy sprawdzano piony i poziomy, bachusik już zaczął wołać, że chce pić. Zanurkował pan w studzience z wodą.
Bachusikowi nie podobało się coś innego. Zarządził sprzątanie wokół siebie. Bez szemrania wykonywano polecenie. Nawet ściągnięto posiłki.
Zauważył, że beczułka nie ma denka. Ze złości zaczął w nią walić prawą piętką. Skuliłam uszy po sobie. Bawiłam się tym denkiem.
Furknął, że woda jeszcze nie dociera, że nie jest zamontowana jedna płyta. Czy na pewno cokolik jest czarny, a ścieżki do niego mają równo metr szerokości i ani pół centymetra w plusie bądź minusie? Robotnicy uwijali się jak w ukropie.
Czołgał wszystkich jak rekrutów. Po błocie. Pod drutem kolczastym. Ktoś skoczył po dodatkowe środki czystości bo cholernik kwękał nad jakąś plamką lub pyłkiem. Pucowali, oliwkowali, masowali i oklepywali jak bobaska. Czyścioch się znalazł!
Uspokoił się nieco jak pomyślnie przeszedł test w wodą. Rzuciłam się bo chciałam spróbować. Wino? Usłyszałam jego – won! Chyba się zorientował, że obnosiłam się z denkiem od beczułki chociaż robotnicy mnie nie zdradzili.
Jeszcze przez chwilę dyrygował. Nieco zaniepokojony pytał się czy będzie miał chociaż trochę spokoju i czasu dla siebie zanim otrzyma meldunek w naszym pięknym mieście. Oraz czy kranik-ptaszek też jest w porządku. Zdroik został obwiązany taśmą, skwer zabezpieczono podwójną taśmą. Niech się przygotowuje w spokoju do swojej roli bycia miejską atrakcją.
Przechodzący zielonogórzanie zwalniali, zatrzymywali się, sięgali po telefony komórkowe. Padały komentarze.
- Nie zrobią mu krzywdy?
- Może postawić budkę z policjantem na straży?
- Panowie, prawda że będzie wodę w wino zamieniał? (Pytający obiecali, że na pewno będą częściej zaglądać w to miejsce.)
- A tamten z parapetu co tak z tą świnką? Może to ukryte naczynko z winnym napojem?
Jaki jest prezent Piotra Pudłowskiego? Co stworzył Artur Wochniak?
No cóż... Brzydki. Czyli taki jaki powinien być. Przez co jest wprost prześliczny!
* * *
Dziękuję pracownikom firmy Zakład Bud.-Drogowy ,,Grzesiewicz" za wyrozumiałość i możliwość bycia w środku akcji. Oraz za ochronę przed złośnikiem kiedy po cichu dali mnie się pobawić denkiem.
Jak Magikus Zamienikus jest takim nerwusem, zapewne będzie przysparzał wielu emocji. I właśnie o to chodzi!





































Kontakt:
Magikus - Zamiennikus powinien być zadowolony,
tylu ludzi wprowadzało go na piedestał.
Teraz tylko drżę, co go czeka od naszych pomysłowych wandali. I 13 Posterunek nie pomoże...
13 posterunek
@Maciek Gniazdowski:wystawi na straży Arniego :)
Na pierwszym zdjęciu to ja widzę grę wstępną
Czy na pewno tylko o porządki mu chodziło?
czy pamiętasz jak z tobą tańczyłem walca...
@Bogusław_ZG:niezapomniane wspomnienia, a teraz nawet udokumentowane ;-)
Ja tak sobie myślę, że bachusik tylko temu panu zdradził...
@Bogusław_ZG:... tajemnicę z winem. Pan za chwilę był uśmiechnięty. Zauważyłam też, że sięgnął po chusteczkę do kieszeni i wytarł bachusikowi prawą stopkę. Może tak trzeba wywoływać winny napój?
Niechaj inni, młodzi uczą się od Alicji pisać wesołe reportaże.
Trochę zazdroszczę Alicji Skowrońskiej, że Jej Wolno Było opublikować tyle osób bez obowiązku DOKUMENTOWANIA ZGODY NA PUBLIKACJĘ TWARZY. Szambelanowi takie prawa nie przysługują.(podobno w trosce o jego emeryturę)
...
Uwaga- chwalę dowcip w komentarzach Macka Gniazdowskiego i Górala755.
Cenne informacje p. Alicji
Myślę, że p. Alicja jest bardzo dobrym kronikarzem naszego miasta i jej publikowane tutaj artykuły, zawarte w nich materiały posłużą kiedyś potomnym do poznania historii Zielonej Góry.
Magikus Zamienikus
gdy "ptaszkiem" pokręcisz
w "główce" mu "zamęcisz "
i jak mówi Alicja
ciurkiem "winko" pryska
no cóż...
wodę zamienia w wino...
coś mi to "przypomino"...
serdecznie pozdrawiam...
piąteczkę" wstawiam...
i do...
degustacji namawiam...
a o Bachusika nie ma co się bać...
tylko winko lać,.. lać,..lać,...
Pani Alicja to zawsze coś
Pani Alicja to zawsze coś wynajdzie na deptaku :)
a ostatnio to mi Pani bardzo trafnie temat podpowiedziała http://www.wywrota.pl/db/image/15250_nie_zgubila_pani_kota_kimi.html :)
Ha ha ha Alicjo S. padłam
Ha ha ha Alicjo S. padłam :)))))) boskie :))))
A tych błysków spawarki się nie przeraził?
Takiego oryginała rzeczywiście jeszcze wśród bachusików nie było
@Milena:Ten w Pinacoladzie - mimo odniesionej kontuzji nóżki - ma od początku wszystko w nosie.
Na Wieży Głodowej pilnuje dzbanuszka, żeby nie uronić z niego żadnej kropli i to go najbardziej obchodzi.
Pchający beczułkę jest tak zmordowany wysiłkiem, że ani mu w łepetynie kogoś strofować.
Duet z szybowiska. Leżący niemal niewidoczny i chyba się z tego cieszy bo ten na górze co rusz obrywa. Jest tak obolały, że głosu w ogóle nie wydaje.
Nieruchomix z ul. Kazimierza Wielkiego 13 zbyt dostojny aby się wdawać w gadki. Ma poza tym dylemat co wybierać.
Sknerusik? Jemu tylko świnka w głowie. powiększa swój kapitał i tylko ten temat go interesuje.
I trafił się w końcu jakiś pyskacz. Stary i zgryźliwy. Nawet kontaktowałam się w tej intencji z autorem figurki, Arturem Wochniakiem czy nie podłączył mu jakiegoś powera. Był zakłopotany, że wypuścił z pracowni takiego dzikusa. Jedyne co przychodziło mu do głowy to najwyższego stopnia potrzeba picia.
Ale co się nasłuchaliśmy przy montażu od paskudy to nasłuchaliśmy. Nikt nam tego nie odbierze!
-----
Spawarka? W pierwszej chwili był zdezorientowany - jam nie Wulkan - wołał. Oczywiście jednak, że ruch zrobił. Oderwał rączkę od miseczki, ale z powrotem ją chwycił bo robotnicy pokazali, że wodę odetną. Chyba chciał gasić ogień na zadku. Jeszcze coś tam burczał, ale nie pojmowałam. Gadał w swoim rodzimym języku, po łacinie. Jedno tylko słowo rozumiałam. Dlatego, że spolszczone...
W końcu się udobruchał i miał ogień dokładnie w swoim tyłku. Ciecz była najważniejsza. Zupełnie nią opętany!
Chorobcia, aż strach podchodzić bo może kopnąć. Jak nóżka mała tak odwrotnie ciężka.
A może on taki nerwus z powodu ptaszka? Wprawdzie pilnował aby i on był sprawny, ale...
Nie taki miał być kranik. Ptaszkowy. Przystoi to poważnemu bożkowi?
W związku
z inną sprawą o którą zasięgałem informacji w UM dowiedziałem się że woda z kranika Magikusa ( niestety nie winko ) będzie zdatna do picia, inaczej mówiąc jest to ta sama woda bieżąca jaką mamy w kranach więc może nie źródlana ale da się pić dla ochłody w upalny dzień :)
A GDZIE ZNIKNĄŁ BACHUSIK KREDYTUSIK ???
O zniknięciu Kredytusa cisza. :(
Przybyło - ubyło w ciągu jednego tygodnia. :(
Oj źle się dzieje w mieście.
Wiewiórki doniosły, że "Sknerus" został został zaaresztowany chwilowo,
z powodu byle jakiego montażu na parapecie. Ufff...
A jakby to Alicja nocą wędrując po deptaku zauważyła?
Zawał gotowy. Eeech fachowcy. :(
Nie tylko zawał głowy. Także udar serca.
Godziny grozy od godzin nocnych. Kto? Dlaczego? Cóż złego ten najporządniejszy, oszczędny zrobił?
Zostały dziury i fragment jednej śruby.