Jak pies z kotem...
Siedzi sobie kocię stare
jest spokojne, ciut ospałe.
Patrzy w lewo, patrzy w prawo
wszystko wokół doskonałe.
Myśli sobie" pośpię trochę
przy jesiennym pnączu złotym".
Wtem usłyszał przerażony,
że do dziadka przyjechały
wnuczki małe z pieskiem swoim,
do zabawy zawsze skorym...
Ten gdy kota ujrzał w trawie
skoczył żwawo, ze szczekaniem,
chcąc zachęcić ku zabawie.
Ale kocię spać wolało
i na drzewo wnet zwiewało...
„Jak pies z kotem" powiadają
no i pewnie rację mają.
Bo kot w samotności swojej,
niezwyczajny psiej swawoli,
własną drogą wszak iść woli...
Od reguły są wyjątki,
jeśli więc takowe znacie,
to jak sądzę, w komentarzach
innym też je przekażecie.





























Kontakt:
Ja znam kotka takowego
co to z burkiem jest kolegą
i Adamus mu na imię
kotek we wsi z tego słynie
że choć kotkiem się urodził
zawsze z burkiem w parze chodzi
pije mleczko, je jajeczko,
chodzi co dzień z czarną teczką,
Bo to przecież Pan Kotkowy,
ma nazwisko jednym słowy...
świerszczyk piątkę tu zostawi
lecz się z kotkiem nie zabawi
...
Jak kotek psie życie, a piesek kocie mają ze sobą, to wiadomo nie od dziś. Wierszyk poprawił mi znacznie humor! Dzięki!
PS: A tutaj, jak kotek z kotką (albo kotka z kotkiem - sprawa nierozstrzygnięta). ;):) http://www.mmzielonagora.pl/artykul/kocie-gody-rodem-z-szekspira-312902....