drukuj

Jak to panna Izabell Schwalbe w kolejce szprotawskiej miłosną przygodę miała

Z którego roku pochodzą szyny Bonisławskiegon wiedzą wszyscy miłośnicy jazdy Rowerem do przodu. A co ciągnęły tak licznie pokazywane lokomotywki?

Jak to panna Izabell Schwalbe w kolejce szprotawskiej miłosną przygodę miała.

 

Na dworzec „Grünberg – główny” przyjechał pociąg z Cüstrin o godz 11,07.

Stojąca przy otwartym oknie panna Izabell Schwalbe dostrzegła pracownika kolejowego ubranego w służbową czapkę z żółtym otokiem. Skórzany fartuch potwierdzał, że jest to bagażowy.

 

Zawołała papę i Pan Szwalbe gestem ręki przyzwyczajonej do rozkazywania przywołał bagażowego do swojego wagonu. Wskazał dwie pokaźne walizki. Bagażowy, mężczyzna w średnim wieku grzecznie ukłonił się Pani Schwalbe i zalotnie patrząc na córkę Izabell przedstawił się:

- Robert.

Widząc groźne spojrzenie pana Schwalbe poprawił się:

- Meine Name ist Robert Grünmann.

 

Pan Schwalbe wydał mu dyspozycje aby przenieść walizki i odprowadzić panie na peron skąd odjeżdża pociąg do Sprotau. Robert wyciągnął walizy z wagonu, postawił na peronie i już brał się za pudło z kapeluszem które trzymała panna Izabell. Jednak nie oddała. Starsza pani, Frau Pelagie Schwalbe pogroziła palcem i wskazała mu dwie walizy.

 

Pan Schwalbe, Aloiz Schwalbe wyprzedzając rodzinę i bagażowego szybkim krokiem, schodami peronowymi podziemnego przejścia podążył do kasy biletowej. Zakupił trzy bilety w 2 klasie do Chotkowa.

 

Tymczasem Robert zaproponował paniom miejsca w drugim wagonie. Wniósł walizy i czekał na zapłatę. Pan Schwalbe dał mu monetę pięćdziesięcio- fenigową i dołożył jeszcze dwadzieścia fenigów na „Bier-a”.

 

Do odjazdu brakowało ponad dwadzieścia minut. Dzień był ciepły więc pan Schwalbe pozostał w wagonie, przy bagażach a panie poszły do dworcowego bufetu napić się lemoniady. Do wyboru były smaki cytrynowe, wiśniowe i malinowe. Córka wybrała malinową a mama wolała cytrynową.

 

Panie usłyszały gwizd lokomotywy i przyspieszyły kroku aby czasem pociąg nie odjechał bez nich. Idąc rozglądały się ciekawie bowiem na peronie już był przystojny dyżurny ruchu, w eleganckim granatowym mundurze, przyozdobionym błyszczącymi guzikami.

 

Panie wsiadły i wtedy dyżurny ruchu dał maszyniście znak do odjazdu.

Lokomotywa wesoło po dwakroć zatrąbiła i buchając parą pociągnęła cztery wagony w kierunku zachodnim. Córka, zaciekawiona widoku nowego miasta stanęła w otwarty oknie i patrzyła, i podziwiała.

Liczyła wieże kościelne. Podobała jej się wieża najwyższa, smukła. Tata wyjaśnił, że jest to wieża ratuszowa gdzie w piwnicy dają tutejsze dobre piwo i tutejsze słynne wino w kilku smakach.

 

Pociąg jechał wzdłuż jakiejś ulicy, potem płytkim wąwozem a nawet wiaduktem nad ruchliwą ulicą. Znowu wjechali do wąwozu. Znak to że miasto nie na darmo się nazywa Grünberg. Wszak jest miastem górzystym.

 

Kolejka podwójnie zatrąbiła i jakby zwolniła biegu. Przejeżdżali przez miejską ulice. Po chwili pociąg stanął. Izabell przeczytała nazwę stacji: „Grünberg Oberstadt”.

 

Do pociągu weszło kilka kobiet ubranych po wiejsku. Miały ze sobą puste wiklinowe kosze i bańki w jakich roznosi się mleko czy śmietanę. Mama wyjaśniła, że wracają z targowiska.

 

Konduktor dał znak i wesoło zagwizdując  parowozik szarpnął wagoniki i pociągnął ku następnemu, widocznemu wąwozowi.  Izabell przeszła na drugą stronę. Dostrzegła jakieś dzieci pasące kozę na trawie wąwozu. Pomachała im chusteczką.

 

Prawie nagle pociąg wyjechał z wąwozu i znalazł się na wiadukcie. Izabell zobaczyła w dole kilka wozów załadowanych beczkami.

 

Jechała też dorożka zaprzężona w siwego konia. Spod odkrytej budy widać było eleganckiego młodziana który kapeluszem pozdrawiał tych co pociągiem w górze przejeżdżają.

Izabell aż się wychyliła w oknie machając swoją jedwabną chusteczką temu eleganckiemu młodzieńcowi. Aż mama ostrzegła córkę przed niebezpieczeństwem wypadnięcia, tak się dziewczyna wychylała.

 

I stało się, że chusteczka wyśliznęła się z paluszków rozweselonej Izabell. I pofrunęła w dół. Dziewczyna jeszcze pomachała gołą dłonią temu panu z kapeluszem. Polubiła go od pierwszego spojrzenia.

 

PRZERWIJMY TĘ OPOWIEŚĆ.

Wiem, że młodzieniec kazał zatrzymać dorożkę, podniósł jedwabną chusteczkę i kazał dorożkarzowi jechać za pociągiem. Dorożkarz wiedział, że na najbliższą stację nie zdążą, więc pojechał na prawo, na następną stację do Ochli. Tam zaczekali na pociąg i teraz przystojny młodzian pomachiwał jedwabną chusteczką pozdrawiając nadjeżdżający pociąg

 

Co się działo gdy odnalazł dziewczynę i oddawał jej chusteczkę...? O tym można przeczytać w zbiorku opowieści o kolejce szprotawskiej, przygotowywanego do druku przez Zdzisława Piotrowskiego. Jak na razie książeczki nie zechciał przeczytać Pan Mieczysław Bonisławski czym wielce zasmucił autora. Może teraz przeczyta na MM-ce fragment i nabierze apetytu na resztę. Może... 

 

A Tych,  których ta opowieść zmęczyła serdecznie przepraszam. Na swoją obronę mam przeświadczenie, że każdy artykuł na mmzielonagora jest sygnowany portretem autora i bystry internauta zrezygnuje z czytania jak ma uprzedzenia do autora.

 

Urodzony przed wojną, po przejściu frontu, w rodzinie pionierskiej uczył się w Gorzowie, a po maturze pracował 40 lat w Zielonej Górze.
Szambelan
Autor:Szambelan

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Szambelan
Szambelan śr., 2010-05-12 18:59

Chciałem okrasić ten tekst widokiem frontonu dworca ale

nowa wersja formularza nie daje takiej szansy. A co znaczy ten dopisek [K1]Ucił ??

Szambelan
Szambelan
Szambelan śr., 2010-05-12 21:41

Dziwi mnie pani zdziwienie. Zalecam odwiedziny

Biblioteki Norwida. Na parterze jest dział regionalny. Proszę kazać sobie pokazać jaką Biblioteka ma w swych zbiorach "twórczość" Zdzisława Piotrowskiego. Można też zajść do Muzeum. Tam można odkupić kilka moich książeczek. Chyba jeszcze jest w sprzedaży (księgarnia na Żeromskiego) opowieść historyczna "Tajny pobyt Stalina w Zielonej Górze". To nie o Stalinie ale o Zielonej Górze w lutym i lipcu 1945 r. A na końcu proponuję na tym portalu odszukać tekst nr 15 pod tytułem "Kryminalne życie w Griinbergu". OWSZEM - Nie toleruję Zadziwiających Zdziwień. Już taki się znalazł który pytał czy uzgodniłem czy wymyśliłem. To o pompie przed ratuszem. Ciekawe dlaczego przedmowy do moich książeczek (wymyślonych opowieści i legend) piszą historycy z tytułami profesorskimi?. I dodam nieskromnie, że przez ostatnie 30 lat nikt mi nie zarzucił kłamstwa historycznego. Proponuję zanim Pani się nieprzychylnie rozindyczy aby jednak trochę przeczytać i powoli się przekonywać a nie opierać się na modzie "aby Szambelanowi przyłożyć!" O stylu i języku kiedyś napiszę ale fachowców od powieści historycznych to jakoś nie razi a wręcz chwalą tekko archaizujący język. A propos mojej barwnej osobowości w tym mieście - Nikt nic nie musi. Dlaczego mnie zapraszają do szkół? Dlaczego fotografują się ze mna? Kto ich zmusza?

Szambelan
baszaalbion
baszaalbion czw., 2010-05-13 00:32

Pytanie do moderatora

Nie wprowadzono bloogow tematycznych. Szkoda, ale nowa kategoria: Szambelan (tak to odbieram) to oby nie lekka ironia?

www.zlotybrowar.pl (https://www.zlotybrowar.pl)
mminfo.pl
mminfo.pl czw., 2010-05-13 00:39

Kolega zazdrosny?

Kolega zazdrosny? Takie odnoszę wrażenie. Nie mniej pytanie uzasadniona nawet uwzględniając staż, szacunek i ilość artykułów. Może p. Szambelan otworzy MM Szambellandia?

www.mminfo.pl (domeny na sprzedaż)
Marek Pakoński
Marek Pakoński czw., 2010-05-13 21:40

Wyjaśniam

@mminfo.pl:

Podkategoria "Szambelanalia" została stworzona na prośbę użytkownika szambelan. Zawierać ma ona teksty "z pogranicza", tj. wytwory wyobraźni szambelana, ubarwione i poprawione przez niego fakty, historię, a także szczególne przypadki absurdalnego poczucia humoru szambelana. Uważamy, że dzięki temu w serwisie zostanie zachowany porządek. Szambelan obiecał zaś co jakiś czas publikować kolejne z jego barwnych opowieści o Zielonej Górze - ich miejsce będzie właśnie w podkategorii "Szambelanalia".

-> Polecam myślenie. Wymagam go od wykształconych ludzi. /// Lubisz dobre electro? Słuchaj audycji Electrohead: https://www.facebook.com/ElectroheadZG <-
Szambelan
Szambelan czw., 2010-05-13 02:01

Ty się baszaalbion nie troskaj ani o Szambelana

ani o miejsce dla innych którzy COŚ PISZĄ a nie TYLKO KRYTYKUJĄ. Aha -według słownictwa baszaalbiona "TRZEPIAJA". Przykro mi konstatować, ze czytasz po łebkach i TRZEPIAJĄC się bliźniego piszesz błędnie. A ja nie będę proponował abyś się OTRZEPIŁ od Tych co na mmce piszą o czymś, o czymkolwiek ale PISZA. Nie ma obowiązku czytać? Prawda Panie Moderatorze- że nie ma obowiązku?

Szambelan
mminfo.pl
mminfo.pl czw., 2010-05-13 19:23

Cenzura na komentarze p. Szambelana

Co za problem techiczny ze strony moderatora, by na prosbe zainteresowanego zablokował komentarz p. Szambelana poprzez blokade automatyczną

www.mminfo.pl (domeny na sprzedaż)
baszaalbion
baszaalbion czw., 2010-05-13 19:30

Czekam na artykuł

Który wysłałem. Dlatego wstrzymuje się od jakichkolwiek inwektyw na tym etapie. Nie mniej nie poczebuje Adwokata Diabła, ale dziękuje.

www.zlotybrowar.pl (https://www.zlotybrowar.pl)
Szambelan
Szambelan pt., 2010-05-14 10:16

Szkoda, że tylko idaliah przeczytała

moją imaginacyjną opowieść o miłosnej przygodzie w Kolejce szprotawskiej. A Redaktor Pakoński rozpatrywał ustanowienie specjalnej podkategorii dla "WYMYŚLANYCH HISTORYJEK" pasujących do dziejów Naszego Miasta.

Szambelan
Magdalena Galus
Magdalena Galus pon., 2010-07-05 12:53

Przeczytałam

"Jednym tchem" i nabrałam apetytu ... ;) Przygoda panny Izabell jest tylko pretekstem do opisu miasta i okolic i to mnie najbardziej ujmuje, bo czytając widzę ten wąwóz i kolejkę i kozę skubiącą trawkę, jednym słowem, mam okazję przenieść się na chwilę do świata, który już nie wróci. Dziękuję

Magdalenka