drukuj

Jak i kiedy Amerykanie wyzwolili Grünberg [fragment II]

było - nie było? A może tak było?

a gdyby tak było?

Bogusław Wołoszański uważa, że „Nie można poznać istoty najważniejszych wydarzeń, sięgając tylko do faktów opisanych i sprawdzonych. Jest ich zbyt mało, aby na ich podstawie zrozumieć niezwykle skomplikowaną historię XX wieku.

Przez dziesięciolecia Zielonogórzanie wierzyli, że Grünberg wyzwoliła Armia Czerwona a Gruzin Józef Stalin był Przyjacielem Polaków. Od jakiegoś czasu politycy i historycy sugerują, że było inaczej. A może było całkiem inaczej?

Działo się w poniedziałek, 11 lutego 1945 roku

w Na Dolnym Śląsku, w zakolu rzeki Odry

Nadleciały samoloty z zachodu

Z kierunku południowego tuż przed świtem nadleciały dwa samoloty transportowe wypuszczając czterdziestu spadochroniarzy. Nikt nie bronił polowego lotniska, koło wsi Sawade .Oficerowie sformowali drużyny którym wyznaczono zadania ochrony pasa startowego i dróg dojazdowych. Godzinę potem , od kawalkady lecącej spod Crossen odłączył się lekki samolot który poleciał nad miasto Grünberg. Reszta samolotów wylądowała na posiadanym już lotnisku. Wyładowano cztery lekkie samochody terenowe marki Jeep. Jeden miał dużą antenę radiową i służył dowództwu akcji. Dwa jeppy wyposażone były w karabiny maszynowe. Czwarty willis był oznakowany czerwonym krzyżem.

Z samolotów wyładowano jeszcze cztery moździerze , dwie kuchnie polowe, namioty i wiele skrzyń prowiantów i amunicji. Przybyło też sześćdziesięciu żołnierzy uzbrojonych w automatyczną broń szturmową.

Sprawnie rozstawiono obóz wojskowy, uruchomiono kuchnię i zagotowano wodę bo ranek był raczej mroźny.

Tymczasem wróci ł samolot znad Grünbergu. Rozsiewał on ulotki wydrukowane w języku angielskim i niemieckim. Informowano w nich o pokojowej akcji wojsk angielskich i nawoływano do poddania miasta bez stawiania oporu. Obiecywano wprowadzenie demokracji według sprawdzonych wzorów anglosaskich. Deklarowano prawa jeńca wojennego według międzynarodowych konwencji dla wszystkich osób umundurowanych jeśli pozbędą się broni palnej.

Cywilom gwarantowano wolność osobistą a nawet opiekę przed rozbojami wojennych maruderów. Nakazano wywieszenie białych flag na znak pokojowego poddania domów i mieszkań.

Działo się w poniedziałek, 11 lutego 1945 roku

w Na Dolnym Śląsku, w zakolu rzeki Odry

FreeTown Green Hill

Obie ekipy kucharzy obsługujących kuchnie polowe przygotowały posiłek śniadaniowy. Żołnierze specjalnej akcji wszak byli w podróży od wczoraj późnego wieczora. A żołnierz głodny jest zły bo traci zaufanie do dowództwa. Wszak amerykańscy lekarze wojskowi już na początku udziału wojsk amerykańskich w akcjach bojowych poza terytorium USA zalecili aby prawo człowieka do systematycznego i bez stresowego odżywiania było najważniejszym prawem gwarantowanym zresztą trzynastą poprawką do konstytucji Stanów Zjednoczonych. Te same zasady przyjęła Izba Lordów w odniesieniu do wojsk inwazyjnych Jego Królewskiej Mości.

Dowódca akcji „Quincy Adams" colonel Garret usiadł przy pierwszym z brzegu stole, nakrytym nylonowym obrusem. Przy nim usiedli Hans Adams- Niemiec z Grünbergu i John Adams- inżynier z Seattle. Na śniadanie była tradycyjna owsianka i chleb z dżemem.

Zaraz po śniadaniu samolocik zwiadowczy wystartował i po dwudziestu minutach wrócił. Korespondent wojenny The Wall Street Journal potwierdził, że miasto jest całe białe bo nie odśnieżone a balkony i okna są upstrzone prześcieradłami i innymi białymi płótnami symbolizującymi poddanie się.

Dowódca, colonel C.I.Garret dał sygnał grupie wywiadowczej do wymarszu. Jeepem podjechali w rejon LuisenTal. Tam wysiedli i już pieszo podążali do przejazdu kolejowego a dalej Bahnhofstrasse do śródmieścia. Nieliczni przechodnie przyglądali się ukradkiem dziwnemu patrolowi ale woleli trzymać się z daleka.

Niemiecki oficer w randze Hauptmana trzymając w gotowości bojowej pistolet automatyczny prowadził trzech osobników którzy opatuleni wojskowymi płaszczami szli rozglądając się na boki.

W rejonie Kreisamtu do patrolu podszedł zaciekawiony policjant w stopniu sierżanta. Służbiście zameldował się oficerowi i zapytał: „Was ist loss?"

- Złapałem skoczków angielskich i prowadzę ich do ratusza- wyjaśnił Hauptman Adams a widząc zaciekawienie policjanta rozkazał:

- Pomożecie mi prowadzić jeńców. Wyciągnijcie swój rewolwer i idźcie z przodu. Gdyby ktoś chciał się zbliżyć nadmiernie to odpędzajcie. Gdyby któryś z jeńców uciekał gońcie go i w ostateczności strzelajcie ale w nogi. Oni są potrzebni żywi aby zeznawali o swojej akcji szpiegowskiej.

Policjant uczynił jak mu oficer rozkazał. Szedł na czele konwoju i widać było jak kipiał dumą, że trafiła mu się taka misja. Jeszcze ze trzy razy jacyś cywile zagadywali policjanta o prowadzonych jeńcach a sierżant już się przyzwyczaił do informacji „złapaliśmy angielskich szpiegów". Hauptman Hans Adams nie prostował dozwalając policjantowi cieszyć się wobec mijanych znajomych.

Doszli do ratusza. Na ratuszowej wieży powiewało białe płótno. Z okna burmistrza też zwisał biały obrus. Główne drzwi ratusza były ledwie domknięte. Patrol wszedł krętymi schodami na piętro. Oficer rozkazał policjantowi przywołać burmistrza.

- Ale zabezpieczcie rewolwer i lepiej go schowajcie do kabury aby burmistrza nie przestraszyć- doradził oficer.

Po dłuższej chwili policjant przyszedł z wiadomością, że w biurze burmistrza nikogo nie zastał. Hauptman Adams gestem zgięte-go wskazującego palca przywołał policjanta jakby mu chciał coś powiedzieć na ucho. Gdy sierżant się zbliżył wtedy z dwu stron jego ręce zostały objęte mocnym uściskiem amerykańskich rąk. To niby jeńcy, rozpinając swoje zbyt luźne płaszcze okazali się uzbrojonymi żołnierzami gotowymi do cichych działań. Policjantowi odebrano rewolwer, założono kajdanki od tyłu i zakneblowano usta.

Odnaleziono drzwi wiodące na wieżę ratuszową. Dwaj uzbrojeni żołnierze stanęli po obu stronach korytarza a Hans Adams z trzecim weszli na wieżę. Osiągnąwszy najwyższe piętro, na poziomie „dzwonu trwogi" Jankes wydobył zza pazuchy gwiaździstą flagę, nanizał ją na stojący w kącie drążek i wręczył Hansowi Adamsowi. Ten wywiesił amerykańską flagę z wieży niemieckiego dotąd miasteczka Grünberg. Uradowany Amerykanin znalezionym kowadełkiem tłukł jak oszalały w czaszę dzwonu. I niósł się nad miastem ten dźwięk radosny a flaga pieszczona lekkim wiaterkiem wesoło powie-wała nad miastem opanowanym przez trzech ochotniczych amerykańskich żołnierzy przyprowadzonych na ratusz przez rodowitego grünbergczyka, Hansa Adamsa, w mundurze kapitana Wehrmachtu.

Nad ratuszem pojawił się angielski samolocik i rozsypał nową porcję ulotek. Mieszkańcy nieśmiało ale z widocznym zaciekawieniem ulotki łapali albo podnosili ze śniegu i czytali. Spoglądali w górę, na wieżę z której powiewała amerykańska flaga ale raczej do ratusza nie wchodzili.

Samolocik odleciał ale przedtem wydostawszy się na wyższy pułap wystrzelił trzy niebieskie race. To chyba był sygnał dla kogoś.

Po dziesięciu minutach pod ratusz podjechały trzy samochody pełne żołnierzy w angielskich mundurach. Samochody ustawiono tak aby swoimi ciężkimi karabinami maszynowymi zabezpieczały plac ratuszowy od sąsiedzkich dojazdów. Dowódca akcji specjalnej colonel C.I.Garret wysiadł i wszedł do ratusza.

Z samochodu z radiostacją wyniesiono jakieś dwie skrzynki. To radiowcy nieśli swój sprzęt aby podłączyć do sieci miejskich megafonów. Po pięciu minutach popłynęła raźna muzyka jazzowa. Ośmieliło to mieszkańców którzy gromadzili się pod ulicznymi megafonami czekając na wiadomości.

- Kochani Grünbergczycy! Armia angielska przyniosła nam wolność- mówił po niemiecku Hauptman Hans Adams.

Przedstawił się i aby uwiarygodnić swoją osobę pozdrowił sąsiadów z Adler Strasse a także burmistrza miasta. Zapowiedział, że do miasta wkroczyła specjalna grupa wojsk anglo-amerykańskich pod dowództwem pułkownika C.I.Garreta, który teraz przemówi.

- Szanowni mieszkańcy miasta Grünberg- zaczął pułkownik, oczywiście po angielsku ale Niemiec Hans Adams zaraz tłumaczył.

- Królestwo Wielkiej Brytanii, Stany Zjednoczone i Związek Radziecki zawiązały koalicję antyhitlerowską i wyzwalają Europę.
Każde państwo, każda armia według swoich możliwości wyzwala kawałek po kawałku. Ochotniczy pododdział żołnierzy Jego Królewskiej Mości pod moim dowództwem postanowiło wyzwolić miasteczko Grünberg. Powodowała nami chęć zrewanżowania się tutejszym mieszkańcom za szacunek dla pamięci po historycznym pobycie w tym mieście znamienitego polityka USA Quincy Adamsa, który potem został prezydentem Stanów Zjednoczonych. Czyż nie zdumiewają drogi życiowe współczesnych Adamsów. Oto, John Adams, inżynier z dalekiego Seattle, przebywając nieopodal w Stalagu Luft 3 poznał Hansa Adamsa, oficera Wehrmachtu z tego miasta.

Wyzwoliliśmy to miasto aby Europejczykom wskazać jak cenić godność nazwiska ponad podziałami państwowymi.

Jako dowódca operacji wyzwoleńczej pod kryptonimem „Quincy Adams" mianuję Hansa Adamsa szeryfem a Johna Adamsa gubernatorem miasta które od tej chwili będzie się nazywało Free Town Green Hill czyli Wolne Miasto Zielone Wzgórza.

Za godzinę, przed ratuszem będą wydawane chorągiewki angielska, amerykańska i radziecka abyście mogli udekorować swoje mieszkania i radować się wolnością.

Hans Adams zakończył tłumaczenie przemówienia pułkownika Garreta i swoimi słowami poinformował, że radni miejscy zaproszeni są do ratusza na konsultacje z brytyjskim gubernatorem miasta.

**   **   **

Nawet regionalni historycy, kształceni na miejscowych uczelniach nie mogli uzyskać tej wiedzy na studiach. Na szczęście siostra historii legenda przetrwała w komputerze Zdzisława Piotrowskiego i przywołana w potrzebie zakwitła szczegółowym opisem co właśnie przeczytaliście.

Ktoś głosi: „Prawda Was wyzwoli" a ja, na użytek Tych co kochają Zieloną Górę i ciekawą przeszłość tego miasta proponuję hasło: „Legenda Was Zaciekawi"

.

* * *

 

Zobacz nas na facebooku: 

strona portalu Moje Miasto Zielona Góra

strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra

Zdjęcia

  • było - nie było? A może tak było?
Urodzony przed wojną, po przejściu frontu, w rodzinie pionierskiej uczył się w Gorzowie, a po maturze pracował 40 lat w Zielonej Górze.
Szambelan
Autor:Szambelan

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Szambelan
Szambelan pon., 2011-03-14 10:14

MODERATORZE! Tekst nie jest o Zielonej Górze! Dlaczego mnie

spotykają te SZYKANY ! PROTESTUJE!

Szambelan
Milena
Milena wt., 2011-03-15 00:14

A to wiem teraz skąd Alicja

A to wiem teraz skąd Alicja S. miała radziecką chorągiew! :))))

AmIright
AmIright sob., 2011-03-19 19:59

Dziwne i osobliwe.

Nie przemawia to do mnie ani trochę (ta druga częśc). Jako napisane: "Informowano w nich o pokojowej akcji wojsk angielskich i nawoływano do poddania miasta bez stawiania oporu." Nic fajniejszego niż rozrzucic ulotki "behind enemys lines" o treści poddajcie sie pokojowo. Że niby jak to miało pokojowo wyglądac, bo nie kumam? Tym samym griinberczykom, jak ich Pan nazywa kazano się wynosic, a tych którzy zostali wysiedlono w ramach akcji Wisła. Gdzie tu jakiekolwiek resztki logiki???

No i wchodzą Ci Amerykańce i mówią, że teraz będzie fajnie, bo demokratycznie. Ale to przecież amerykańska okupacja w stosunku do ludzi, którym mały zakompleksiony człowieczek kilkanascie lat powtarzał, ze są jedyni i wyjątkowi, i że "rasa panów", i że Lebensraum. I oni by tak łatwo "zmiękli" przed jazzowymi pioseneczkami z amerykańskiego gazika?! Wolne żarty.

Zielonkę Sowieci zdobywali tylko jeden dzień. To mogłoby wskazywac, że nie było oporu w mieście, ale to nie dlatego, że Griinberg był pozytywnie nastawiony do ZSRR albo USA. Złożyło się na to kilak czynników: po pierwsze Niemcy sie nie spodziewali, że ZSRR pójdzie na tereny rdzennie niemieckie i nie szykowali tu obrony i dopiero "na prędce" montowali jakąś obronę w zwiazku ze zwycięskim pochodem Armii Czerwonej.. Po drugie, linia obrony była na linii Odry czyli Zielonka nie byłą jakimś newralgicznym miejscem, którego należało bronic. Cały wysiłek poszedł na obronę linii Odry, a do miasta ZSRR weszło "gładko jak w masło".

Ja rozumiem, że Pan pisze w stylu "tak mogło byc", ale tak po prostu nie mogło byc.

Robert Narkun (robertnarkun@o2.pl)