drukuj

Jak długo będzie trwała ta prowokacja?

Kategorie: Tagi:
Dowhan

Fot.: Archiwum GL

Na początku listy prezesa Dowhana do prezesa Komarnickiego wyglądały niegroźnie. Ot, taka polemika na łamach prasy.

To co charakteryzowało listy prezesa Dowhana do prezesa Komarnickiego to na pewno nagłówek: „Drogi Władku” Z jednej strony ów nagłówek zwracał uwagę na to, że obaj Panowie poznali się i „przeszli na Ty” i na pewne stadium spoufalenia. Z drugiej strony gdy prezes Komarnicki czytał listy przyjaciela z południa na pewno nie raz żałował, że pozwolił sobie na taką poufałość względem młodego człowieka z Zielonej Góry.


Z listów otwartych płynęło przesłanie: „Władek nie spinaj się i odpuść sobie”. W tych listach prezes Dowhan był człowiekiem bez reszty wyluzowanym i dowcipnym. Po derby w Zielonej Górze w minionym sezonie ten ironiczny ton stał się bardziej chłodny. Prezes Dowhan w liście otwartym zaapelował tym razem do prezesa Komarnickiego o ustąpienie ze stanowiska. Z jednej strony co ma prezes z Zielonej Góry do obsady stanowiska prezesa w Gorzowie? Z drugiej strony jeśli weźmiemy pod uwagę to, że ten sam prezes publicznie wyrażał żądanie, że to międzynarodowa federacja sportów motorowych powinna się dostosowywać do terminarza „najlepszej ligi na świecie” to możemy spróbować określić schemat myślenia. W końcu prezes Dowhan stoi na czele najlepszego klubu w najsilniejszej lidze na świecie. W świecie piłki nożnej jego odpowiednikiem jest Florentino Perez – prezydent Realu Madryt.


 Nie wierzę w czyste intencje prezesa Dowhana gdy zapowiada spotkanie z kibicami Stali Gorzów. Gdyby rzeczywiście miał potrzebę pogodzenia się z gorzowianami powinien najpierw pojednać się z prezesem Komarnickim. Wspólna konferencja z udziałem obu prezesów i kibiców mogłaby rzeczywiście ocieplić stosunki między klubami. Gdyby to było spotkanie tylko prezesa Dowhana i kibiców Stali prędzej czy później doszłoby do złośliwych komentarzy prezesa Dowhana pod adresem prezesa Komarnickiego.


Jest mi zwyczajnie wstyd za prezesa naszego klubu żużlowego, że używa prowokacji jako elementu walki z rywalem zza miedzy. Boję się też, że za kilka lat sytuacja może się odwrócić. To Gorzów może być mistrzem, a my na skutek nieodpowiedzialnego zachowania sternika klubu możemy stracić sponsorów. Co wtedy zostanie z tych wszystkich szyderstw?

Zdjęcia

  • Dowhan
MM-kowicz pełną gębą :)
AmIright
Autor:AmIright

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
kujawa1954
kujawa1954 śr., 2010-02-24 18:33

Nie ma tu żadnej prowokacji

Nie widzę w tej propozycji nic zdrożnego Jeżeli chodzi o mistrza 2010 Bóg wie kto nim będzie Mimo wszystko uważam że Falubaz mistrzem być nie musi w przeciwieństwie do Stali gdzie brak sukcesu przy takich wydatkach transferowych może skończyć się żałośnie Ps Do autora Widzę że jest Pan wielkim sympatykiem klubu znad Warty I ciągle coś Panu przeszkadza w Falubazie Może napisze Pan coś o błędach Staleczki bo też ich nie brakowało Pozdrawiam

AmIright
AmIright czw., 2010-02-25 09:44

Szanuję wasze zdanie, Panowie

Rozumiem, że Panowie włożyli trochę wysiłku żeby ocenić to co się dzieje obiektywnie. Oczywiście myślę że wiele osób ocenia tę sytuację w taki sposób jak Panowie i że tak naprawę trudno tę sytuację jednoznacznie ocenić. Zgadzam sie z Panem Tomkiem, który pali papierosa, że Robert Dowhan zasługuje na szacunek i powazanie. Zbudował potęgę tego klubu własciwie od podstaw i osiągnął sukces. Nikt nie może tego kwestionować. Na pewno nie zburzy tego też kilka wypowiedzi i zachowań, które ja oceniam jako niefortunne.

Robert Narkun (robertnarkun@o2.pl)
edy
edy wt., 2010-03-16 23:15

Zawsze są dwie strony medalu.

Zawsze są dwie strony medalu. Wydaje mi się , że obaj prezesi nie są bez winy. Co do Stali to jest głodna sukcesu i myślę, że w tym roku w końcu będzie medal. Jaki? Zobaczymy.

AmIright
AmIright śr., 2010-03-17 19:36

Nie sądzę..

... żeby winą Komarnickiego było to że szuka sobie odpowiedniej pozy i jeszcze jej nie znalazł. To jest sport i na pewno ogromne emocje i na pewno trudno zachowac spokój kiedy oprócz sportowych przeżyc dochodzą te pozasportowe.

Robert Narkun (robertnarkun@o2.pl)