drukuj

Jacy jesteśmy dla bliźnich? Uprzejmi, czy chamscy?

Bądźmy mili

Fot.: sxc.hu

Wiosna powinna spowodować, że uśmiechamy... Że jesteśmy dla siebie uprzejmi. Jak sądzicie - jesteśmy? A może nadal zachowujemy się opryskliwie i nie lubimy, a wręcz walczymy ze wszystkimi wokół?

Wydaje się, że nawet jeśli się do innych uśmiechamy, to chyba nie tak często, jak powinniśmy. Wciąż zajęci swoimi sprawami spieszymy się, nie patrząc wokół. Bywa, że przez to czasem kogoś popchniemy, nadepniemy na czyjąś stopę, nie zauważymy na przejściu dla pieszych gdy jedziemy autem...

Ale nie przeprosimy. Nie mamy czasu. A zresztą, jeśli wpadliśmy na kogoś, to przecież tylko tego kogoś wina!

Sam zauważam to czasem po sobie. Jestem typową "sową", czyli zawsze jestem mocno niewyspany z rana. I wędrując do pracy ze słuchawkami na uszach, wpół drzemiąc, nie zwracam uwagi na świat wokół. Że słońce pięknie świeci? A dlaczego świeci mi w oczy?! Że ludzie w autobusie się tłoczą - dlaczego zawsze ktoś stanie przy wejściu i na przystanku blokuje wejście/wyjście? Że idący przede mną ludzie tarasują cały chodnik (przodują w tym starsze panie), to w ogóle nie myślą, że z tyłu ktoś się spieszy i chce ich wyminąć...

Potem łapię się na tym, że zastanawiam się, dlaczego tak ostro reaguję? Dlaczego w głowie pojawia mi się złość? Dlaczego mam ochotę nakrzyczeć, zwyzywać? Przecież ta minuta, czy dwie spóźnienia nikogo nie zbawią, a już na pewno mnie. A przecież sytuacja powtarza się po południu, gdy wracamy z pracy do domu. Chcemy być tam jak najszybciej, by móc zacząć odpoczywać... I każda zwłoka, każdy nieszczęsny człowiek który stanie nam na drodze powoduje, że odreagowujemy swe zmęczenie, stres...

Być może nie warto się tak spieszyć? Może niech te starsze panie idą sobie spokojnie przed siebie? W końcu one do pracy nie idą, więc nigdzie nie muszą biec. W końcu one nie są winne tego, że za późno wstałem. I że mam zły humor. A może spacerują sobie spokojnie, bo akurat rozmawiają o czymś ciekawym?

Może ten człowiek stojący w drzwiach autobusu ma dziś "doła"? Może rzuciła go dziewczyna lub dostał dwóję z egzaminu i dlatego nie widzi, że tarasuje przejście?

Może ten kierowca, który nas ochlapał, akurat zapatrzył się gdzieś w bok i zrobił to nieumyślnie? Może teraz głupio mu się zatrzymać i przeprosić, bo myśli, że go zwyzywamy?

Chyba właśnie o to chodzi. By zamiast myśleć tylko o sobie i o tym, co świat robi dla mnie (czyli tarasuje mi przejście, spowalnia i przeszkadza w czymś), pomyśleć, że ten świat to tacy sami ludzie, jak ja? Mający swoje problemy, swoje radości? Też gdzieś się spieszący, czasem nieuważni, ale ogólnie mili? Może gdybyśmy mieli okazje porozmawiać z nimi 3 minuty, okazałoby się, że to spotkanie byłoby jednym z ważniejszych, jaśniejszych punktów dnia? Ja tak miewam, gdy spotkam kogoś, kto zupełnie bezinteresownie się do mnie uśmiechnie. Lub pomoże w czymś. Tak sam z siebie. Ot - z dobroci dla bliźniego.

Wszyscy na MM-ce piszemy co jakiś czas o tym, jak zachowują się napotkani przez nas inni mieszkańcy miasta: kierowcy, kontrolerzy w autobusach, urzędnicy, czy młodzież. Rzadko piszemy pozytywy - niestety, najczęściej wychodzi na to, że z naszą kulturą zachowania się nie jest zbyt dobrze.

Jak myślicie, czy naprawdę tak jest? Czy zdarza się Wam napotkać miłych, uczynnych ludzi, którzy nie patrzą tylko na siebie, ale również na innych wokół? Są kierowcy, którzy nie puszczają ludzi na przejściu dla pieszych, ale są też tacy, którzy się zatrzymują. Są tacy, którzy nawet nie zauważą, że ochlapują błotem, ale są też tacy, którzy zwalniają przed kałużami lub omijają je bokiem. Bywają urzędnicy, którzy traktują petentów jak powietrze, ale bywają też niesłychanie uczynni. Są tacy właściciele psów, którzy nie sprzątają po swych pupilach, ale są też tacy, którzy zawsze chodzą z woreczkami. A i młodzież nie bywa tylko wulgarna i głośna. Przecież tych, którzy nie klną i nie słuchają głośno muzyki na komórkach... Po prostu nie widać!

Zacytuję tu Bogusię, która 2 miesiące temu napisała: - Szacunek powinien należeć się każdemu, bez względu na wiek. Niestety, ludzie sami, swoim zachowaniem, zwalniają innych z okazywania im tego szacunku. Bo jak szanować ludzi wulgarnych, chamskich, czy lekceważących drugiego człowieka? - Paradoksalnie, choć się zgadzam, dopowiem: a może dać im własny, dobry przykład? Szanować ich! Może wtedy zrobi im się głupio i pomyślą nie tylko o sobie, ale i o innych?

A zatem... Jak tam z naszą uprzejmością?

Czy warto jeszcze w dzisiejszych czasach być uprzejmym?

Dlaczego bywa, że jesteśmy niemili dla innych? Czym to jest spowodowane?

I jak to zmienić?

Mam propozycję nie do odrzucenia :) Zacznijmy od wiosennego uśmiechania się do bliźnich na ulicy!

(UWAGA. Niniejszym artykułem zaczynamy tzw. MM-kowy Tydzień Tematyczny. Pierwszy dotyczy naszego zachowania się, naszej uprzejmości. Bardzo prosimy o Wasze artykuły, zdjęcia i komentarze na ten temat.
Prosimy również o pomysły na następne tygodnie tematyczne!)

Zdjęcia

  • Bądźmy mili
Czytam, oglądam, głaszczę koty.
Marek Pakoński
Autor:Marek Pakoński

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
marika-m10
marika-m10 śr., 2010-04-07 13:08

Uprzejmość

Mam codzienną możliwość przyglądanie się dzieciom w szkole-to bardzo ciekawe obserwacje.Są dzieci grzeczne ,miłe ,są też trochę mniej grzeczne ,ale za to zawsze uśmiechnięte, są też wiecznie niezadowolone i za wszystko ,bezkrytycznieobwiniające innych.Są też takie, które zawsze bronią innych ,szukając pozytywnych rozwiązań.Ja w swojej pracy szkolnej staram się uczyć ich przede wszystkim szacunku do siebie nawzajem i trochę więcej optymizmu w życiu codziennym.Często pytam swoje dzieci ,kiedy powiedziały sobie coś miłego i czy to miło coś takiego usłyszeć .To daje im trochę do myślenia.Nie ma co ukrywać ,że jesteśmy narodem zrzędliwym .Na pytanie -Co słychać ?-zaczyna się wyliczanie nieszczęść i kataklizmów rodzinno-sąsiedzkich.Myślę, że myślenie pozytywne zaczyna się od najmłodszych lat w domu.I tu zacznijmy pracę -uśmiechajmy się częściej do siebie w domu-do męża ,żony , naszych dzieci -wtedy łatwiej pójdzie z uśmiechem na ulicy.Nie myślmy ,że wszyscy wokół robią na na złość .A WIĘC WIĘCEJ UŚMIECHU I POGODY DUCHA !!

ania
Lucyna
Lucyna śr., 2010-04-07 16:21

Wstyd się przyznać ale różnie

Wstyd się przyznać ale różnie z tym bywa, staram się.
Mam takie szczęśćie przyciągam do siebie "mądrych inaczej" , staruszków/ki i dzieci.
Jestem uprzejma i słucham , słucham, słucham ...
Czasami burczę nawet na tą okropną babę w lustrze. Chyba nie da się 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu być uśmiechniętym ale staram się . To się chyba liczy ?=-))

Lucyna
Bogusia
Bogusia śr., 2010-04-07 16:43

Zawsze warto !

Być uprzejmym zawsze warto. Kto mnie zna to chyba potwierdzi, że uśmiecham się dużo, może nawet za dużo, po przyjacielsku ( uśmiech uśmiechowi nie jest równy) i nie potrafię być nieuprzejma. Zauważyłam, że uprzejmością przekonujemy do siebie ludzi, nawet tych, którzy lubią tylko siebie, a innych traktują byle jak. W swoim gronie przyjaciół, znajomych nie mam ludzi niemiłych, nieżyczliwych. Co nie znaczy, że takich nie spotykam, bo spotykam, ale nie jest to moje towarzystwo. Jeżeli spotka mnie coś przykrego, owszem, mam swoje zdanie i je wypowiadam, rozmawiam, wyjaśniam, ale nie daję się wyprowadzić z równowagi, sprowokować i zawsze powtarzam sobie, że nie zachowam się tak, jak osoba, której zachowanie sprawiło przykrość mnie. Uważam, że podstawowym elementem w układaniu dobrych stosunków między ludźmi jest ŻYCZLIWOŚĆ.

B.H.-D.
Tomasz Dominiak
Tomasz Dominiak śr., 2010-04-07 17:03

Dobro i zło wraca

Przyjąłem zasadę ze dobro jak i zło wraca, im więcej daje tym więcej otrzymuje, dlatego lepiej być dobrym dla innych, a wtedy spokojnie sobie idę przez życie. Staram się napotkanym osobom mówić zawsze "MIŁEGO DNIA" i wtedy mi jest miło i Im.Pozdrawiam

Tomasz.D http://zgfoto.hekko.pl/
baronowa
baronowa śr., 2010-04-07 21:57

W pracy staram się być

W pracy staram się być grzeczna, chociaż czasem ze zmęczenia uprzejmość gdzieś się ulatnia. Wtedy myślę sobie, że gdybym była na miejscu pacjenta, tez bym chciała być milo i grzecznie potraktowana, i jeszcze żeby mi wytłumaczono, po co się znalazłam w szpitalu.