II Zielonogórska Wystawa Kotów Domowych za nami!
Godzina 12.00, Ogród Botaniczny Uniwersytetu Zielonogórskiego przy ul. Botanicznej powoli wypełnia się ludźmi. Niektórzy niosą transportery z miauczącą zawartością. Inni niosą sierścionośne stworzenia na ramieniu lub na rękach. Jeszcze inni prowadzą mruczydła na smyczach. Jest ich coraz więcej.
Organizatorzy – Alternatywa Zielonogórska oraz pracownicy i studenci Uniwersytetu Zielonogórskiego roznoszą różnego rodzaju sprzęty, przyjmują zapisy tych, którzy chcą zabłysnąć swoim kotem. Łącznie zgłoszono 19 kotów, z tego nie pojawiły się cztery.
Przychodzą też ludzie, którzy przekazują dary dla Alternatywy Zielonogórskiej - karmę, gadżety, a także... Przelewy na konto :) Można też kupić specjalne cegiełki. Wszystko pójdzie na zwierzaki.
O 12.30 zasiadamy wraz z lekarzem weterynarii Adamem Tomczykiem, pracownikiem Uniwersytetu Zielonogórskiego Janem Cichockim i hodowczynią kotów brytyjskich Ewą Kubiak za stołem jurorskim. Jesteśmy wprost oblegani przez tłum ciekawskich. Wszyscy patrzą nam przez ramiona – co my tam tak zapisujemy? Ewa Kubiak jako doświadczony hodowca wypytuje właścicieli kocich piękności o to, czy są grzeczne, jak się bawią, co jedzą, jak traktują obcych... Adam Tomczyk ogląda kocie uzębienie, bada masę kota, umięśnienie i czy kot nie jest za bardzo „przy tuszy”. Sprawdza też książeczki zdrowia kota – kiedy było ostatnie szczepienie, odrobaczanie i czy kot został wysterylizowany/wykastrowany. Za każda z tych rzeczy wystawia punkt.
Ja wraz z Janem Cichockim jako bardziej esteci aniżeli znawcy kocich ciał i zdrowia oceniamy głównie czy kot jest łagodny, jakie ma futro itp...
Oj, zdarzają się fukacze i prychacze. Jeden o mało nie rzucił się na nas. Inne zaś dają dyla aż miło popatrzyć. Jeszcze inne grzecznie siedzą na stole, dają się obmacywać, głaskać... Co kot, to charakter...
Ogólnie celem imprezy było wyłonienie kotów, które są zadbane. Wszak każde zwierze jest piękne. Dlatego też bonusy były za wypełnioną książeczkę zdrowia. Ale też za urok „osobisty”.
Po obejrzeniu 15 uczestników i uczestniczek jury wyłoniło zwycięzców. Zostały nimi:
- Róża (właścicielka: Dorota Rupik) – I miejsce
- Kola (włascicielka Joanna Marciniak) – II miejsce
- Kleo (właściciel Marek Tycner) – III miejsce
Wszyscy uczestnicy otrzymali upominki (miski, karmy lub zabawki dla kota). Laureaci otrzymali kuwety zamykane, drapaki, kocie transportery, jak również żwirek, karmę dla kota firmy Husse.
Jury podkreśla iż koty były zdrowe i zadbane. W większości młode – często nie skończyły 12 miesięcy lub miały niewiele ponad rok. Najstarszym (uhonorowanym osobno) kotem wystawy był Jurek – piękny pers wzięty ze Schroniska, mający ponad 5 lat.
- Jesteście zadowoleni z imprezy? - pytam Anetę Pawlak z Alternatywy Zielonogórskiej (AZ organizowała Wystawę) – No pewnie! - odpowiada Aneta – było trochę mniej kotów, niż rok temu, ale za to wiele (aż 10) przynieśli ludzie dzisiaj. Tylko jest tak strasznie gorąco. Dobrze ze uwinęliśmy się z ocenami tak szybko, dzięki temu koty nie będą sią męczyć na takim gorącu.
Istotnie. Kudłacze ziajały co do jednego. Cóż ma powiedzieć pers – nawet trochę podstrzyżony – gdy na słońcu jest 40 stopni?...
- A czemu nie zrobiliście na wystawie Foto Day? - pyta mnie dr Jan Cichocki, jeden z jurorów. - No cóż. Uniwersytet Zielonogórski z Festiwalem nauki był szybszy – odpowiadam. Ale za rok myślę, że MM-kowicze z chęcią pofotografują zwierzaki na III Zielonogórskiej Wystawie Kotów Domowych. A że taka będzie to Alternatywa Zielonogórska chyba jest pewna :)
Z MM-kowiczów na wystawie obecna była p. Bogusia. Liczę na jej piękne zdjęcia – zwłaszcza laureatów! :)
Tymczasem zobaczcie moje – takie „komórkowe”...



































Kontakt:
Ale p. Marek szybki
Byłam, widziałam, fotografowałam, ale do mojego artykułu jeszcze daleko. Najpierw "obróbka" zdjęć.
Tez bylem, swoje zdjęcia tez
Tez bylem, swoje zdjęcia tez gdzie później wrzucę :)
między nami kociarzami ;-)
Cóż, moja 20-letnia Zuzia nie miałaby szans, a i tak, trzeba przyznać, po zimie (gdy, niestety, łopata czekała) poprawiła się i być może do kolejnej zimy dożyje...
Kot niemiłosiernie pokancerowany w dzieciństwie, a żyje najdłużej za wszystkich moich domowych. Ślepawa, głucha, z uszkodzoną miednicą, na szczęście węch jej dopisuje, a na odrobinę posiekanego mięsa to nawet młodnieje (tak w przybliżeniu) o dziesięć lat ;-).
Zuzia rok temu - wtedy jeszcze wspinała się, by stępić pazury...
http://nk.pl/#profile/878006/gallery/album/7/187
Pozdrawiam kotofili,
Do p. Marka P.
III miejsce zajął Kleo, ale jego właściciel to raczej nie pan Marek Tycner tylko p. Magdalena, nazwiska nie znam (informacja z dzisiejszej Gazety Lubuskiej).