Gołębie - gruchający przyjaciele
„Gołębie wszystkich placów, wzywam was...:" tak zaczyna się znany polski utwór.
Ale gołębie to nie tylko te małe i szare, znane nam z deptaka naszego miasta, ale również piękne, rasowe, nagradzane.
Gdy 28.01.2006 roku zawalił się dach hali Międzynarodowych Targów Katowickich wszyscy usłyszeliśmy o tragedii jaka się tam wydarzyła w czasie trwania wystawy właśnie gołębi pocztowych.
„W czasie katastrofy w hali znajdowało się około 700 osób, zwiedzających i wystawców. W jej wyniku zginęło 65 osób, a ponad 170 zostało rannych, w tym około 13 cudzoziemców (...) " wg Wikipedia
Była tam również grupa miłośników gołębi z Zielonej Góry, ale na szczęście wyruszyli w drogę powrotną do domu zanim zawalił się dach.
Dużo było odwiedzających wystawę, w tym także obcokrajowców, gdyż hodowla gołębi cieszy się wieloletnią tradycją nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach. Korzenie sportu gołębiarskiego wywodzą się z Belgii i Holandii, a niejeden hodowca z Polski marzy o gołębiu z rodowodem, z tamtych krajów.
Gołębie – to piękne i mądre ptaki, a ich hodowla jest bardzo wciągająca i pasjonująca, często staje się rodzinnym hobby. Wymaga jednak wiele poświęcenia i troski. I choć jeszcze zimowa pora to już trwają przygotowania do kolejnego sezonu lotów. Hodowcy zaopatrują się w obrączki, podają ptakom leki i odżywki, wszak od ich kondycji i stanu zdrowia zależeć będą wyniki jakie osiągną w lotach.
Rok kalendarzowy dzieli się na dwa sezony lotowe: sezon lotów gołębi dorosłych i młodych, tj. gołębi w roku urodzenia. Ustalone są ścisłe terminy i trasy lotów. Gołębie transportowane są w specjalnie przygotowanych samochodach, w których wydzielone są małe kabiny, wyposażone w karmę i wodę, do ustalonego miejsca z którego ptaki są wypuszczane, wszystkie równocześnie. Konkursowy sezon lotów zaczyna się w miesiącu maju i kończy we wrześniu. Gołębie mają do pokonania przeważnie trasy od 120 do 700 km. Z okolic Zielonej Góry wywożone są do Niemiec, a nawet do Holandii skąd wracają do swojego rodzinnego gołębnika.
Zdarzają się jednak i dłuższe trasy. I tak na przykład w lipcu 2011 roku odbył się lot gołębi z Barcelony. Zwyciężył gołąb z Okręgu Żarskiego, który odległość 1508 km, pokonał w czasie 9 godzin 43minuty !!!
Jako ciekawostkę podam również, że hodowcy „upodobali" sobie Pomnik Chrystusa Króla w Świebodzinie. Ponad 10 tysięcy młodych gołębi wystartowało 25 września 2011, w związku z rocznicą poświęcenia pomnika, do lotu w kierunku domu, na południe Polski. Organizatorami były oddziały hodowców z okolic Krakowa, Nowego Sącza i Rzeszowa. Moment wypuszczenia gołębi sprawiał niesamowite wrażenie.
Oczekiwanie na powrót gołębi jest dla hodowców bardzo pasjonujące. Od godzin przedpołudniowych, przeważnie w niedzielę, z niecierpliwością wyglądają oni na niebie swoich ptaków, dzwonią do kolegów z pytaniami. Każdy chciałby aby jego gołąb przyleciał na tyle szybko, by znaleźć się na początku listy konkursowej. A gołębie wracają, często zmęczone długim lotem. Specjalne zegary odnotowują godzinę ich wejścia do gołębnika.
Niestety bardzo często, na przykład z powodu burz, zaburzony zostaje zmysł ptaka i gubi się w trakcie lotu. Często bywa, że zmęczony przysiada nawet na naszym balkonie. Każdy gołąb hodowlany ma na nóżce obrączkę, na której często można znaleźć numer telefonu do hodowcy. Wiem, że zdarzały się sytuacje gdy właściciele otrzymywali telefony z Polski, a nawet z Niemiec czy z Francji o gołębiach , które zgubiły się i trafiły do kogoś przypadkowo. Jeśli nawet nie mają możliwości odzyskać ptaka, to świadomość, że nadal gdzieś żyje jest dla nich ważna. Przyroda rządzi się bowiem swoimi prawami i wiele gołębi staje się ofiarą ataku jastrzębia.
Na koniec sezonu lotów następuje podsumowanie wszystkich konkursów. Hodowcy otrzymują puchary i dyplomy, które dumnie prezentują znajomym. A ptaki....mają zapewnione miejsce w gołębniku, gruchają zalotnie i pusząc się czekają na kolejny sezon, aby pokazać co potrafią;)



























Kontakt:
Znam gołębiarzy
To są ludzie pozytywnie zakręceni. Po wielu latach brakuje im miejsca na puchary.
To aż takie łatwe? :))
A wie Pan
@Bogusław_ZG:że hodowcy nie lubią określania ich "gołębiarze":):):) Sami mówią o sobie 'hodowca gołębi". Zdarzało mi się dostać za to "burę":)
Gołębiarz - to określenie jastrzębia, wywodzące się właśnie z tego, że najchętniej poluje on na gołębie:)
Pozdrawiam serdecznie*
Chyba inny jest powod niechęci:
@An_na:"Przydomek miał swoje źródło w gwarze warszawskiej, w której określano w ten sposób złodziei kradnących ubrania i bieliznę suszone na dachach i strychach. „Gołębiarze” przekradali się i ukrywali na strychach, zaś złapani tłumaczyli się że przyszli obejrzeć lub nakarmić gołębie. W czasie powstania ich miejsce zajęli niemieccy strzelcy wyborowi." cyt. z Wiki...
Gołębie - bliskość z naturą
,, Działka,gołębnik,człowiek spogląda.
Patrzy na ptaki i więcej nie żąda.
Patrząc na perłowe i srebniaki swoje.
Szlachetne hobby,nie liczą się zyski,
chodzi o kontakt z przyrodą bliski."
Gołębie,... gołebie,... toć "sport" niesamowity,...
wyobraźcie sobie Panowie i wy Kobity,...
jak taki gołąbek w tirze zamknięty,...
(półtora tysiąca kilometrów)...
ten czas przeklęty,...
ściśnięty w klatce niby kurczaki,...
dystans to nie byle jaki,...
później na gwizdek puszczają,...
a biedny gołąbek,...
(czesany w ząbek),...
znowu do Pana powraca,...
taka to jego praca,...
a ile po drodze ginie,...
i ile musi się wysilić,...
aby swemu Panu półkę w puchary zasilić,...
taki to gołąbek,...
(czesany w ząbek),...
:)
@swierszczyk:Psy w zaprzęgach się ścigają, konie po torze wyścigowym galopują, koguty na dzioby i nie tylko się siłują.....a gołębie (czesane w ząbek) latają, latają....:):):)***Pozdrawiam serdecznie