drukuj
Fotozagadka - ile takich tablic zobaczymy w noworoczny poranek?
Utworzono: 29-12-2011, godz. 07.22, Ostatnia aktualizacja: 02-01-2012, godz. 12.39
Bez I komisariatu na deptaku będzie:
Niebezpieczniej
58% (7 głosów)
Tak samo, jak zawsze
42% (5 głosów)
Nie mam zdania
0% (0 głosów)
Razem głosów: 12
Zaloguj się, aby zagłosować.
Zniszczone tablice reklamowe, wywrócone ławki i kosze na śmieci, połamane drzewka, powybijane szyby okienne i w wiatach przystankowych itd. weszły już w krajobraz miasta. Sylwestrowa noc zawsze sprzyja eskalacji takich zachowań.
Można odnieść wrażenie, że sprawcy czują się bezkarni.
Trudno zauważyć by służby powołane do ich ścigania mogły pochwalić się sukcesami na tym polu, jakby
nikt nie przejmował się, że z tych "stadnych siłaczy" wyrosną przyszłe ABS-y sprawiające poważniejsze kłopoty.



























Kontakt:
Nawet gdyby policjanci złapali wandali to nie mogą ukarać za dep
tanie trawników. Teraz wolno włazić nawet bez potrzeby tłumaczenia po co !
A kierownictwo Hotelu Leśnego zapewne wstydzi się zgłosić szkodę.
Czyli - nie ma szkody. Jest owoc nocnej ROZRYWKI pełnej werwy zielonogórskierj młodzieży.
Ja bym tu obstawiał "kibiców" Zastalu
Dyskotek w tamtym rejonie chyba nie ma.
A co do zagadki. Łatwiej będzie odpowiedzieć na pytanie, ile podobnych tablic jest jeszcze całych w mieście, bez czekania na Sylwestra.
Mała szkodliwość
społeczna i głupota małolatów. Myślę, że nikt nikogo nie będzie ścigać. Pocieszające jest to, że jeszcze dziwi nas takie postępowanie.
Pozdrawiam Panów :)
Dziękuję za pozdrowienie. Co do "głupoty małolatów" to pytam
@aski:czy niszczenie dobra publicznego nie jest GRZECHEM ?
\Dlaczego więc spowiednicy tak łatwo rozgrzeszają ?
Nie znam się na grzechach ;)
@Szambelan:Prawie nie grzeszę, niektórzy mówią, że rozumem ;) no i nie mam do końca pewności co znaczy "łatwo rozgrzeszać" no i gdyby za każdy słupek odmawiano rozgrzeszenia to kościół mocno by "wyszczuplał"
Szambelanie.... nie takie "grzechy" odpuszczano ;))
Odpowiadając na pytanie ..."czy niszczenie dobra publicznego nie jest GRZECHEM ? " - zapytam... dla kogo ? ;) ważniejsze jest chyba pytanie...co też skłania ludzi do takich zachowań ? ale to temat rzeka ...
Bodajże do końca lat pięćdziesiątych
kradzież, niszczenie państwowego / komunistycznego / nie było uznawane za grzech. Być może to zapadło w geny i zostało przekazane dzisiejszej młodzieży . Nie moje, więc mogę niszczyć !
I tu masz rację.
Nie moje, więc można niszczyć(nie dbać) pokutuje nie tylko na ulicy, nie tylko w przypadku niszczenia tzw. mienia państwowego (fajnie brzmi) podobnie jest np. w pracy czy choćby na klatce schodowej. Znam jedynie pojedyncze osobniki które dbają o powierzony im sprzęt. I nie ma znaczenia czy jest to komputer, samochód czy rusztowanie warszawskie. Nasze podejście do nie swoich rzeczy jest zgoła inne niż do własności.
Czy to są geny ? ... hm... nie sądzę, tak szybko to nie działa. Ale myślę, że po części działa to na zasadzie przykładu jaki dajemy każdego dnia(nie dosłownie!), jaki oglądamy w tv. Do tego dochodzi środowisko, rodzina, nuda... długo by wymieniać...