Fontanna czyli łazienka miejska.
Były to czasy, gdy nie każdy posiadał jeszcze łazienkę we własnym domu. Zdarzało się, że w starych budownictwach brakowało kanalizacji. Kąpano się w baliach i metalowych wannach.
Wychowywałam się w starym budownictwie, które na podwórku posiadało pralnię wyposażoną w magiel, balię i olbrzymi kocioł do grzania wody.
W tejże pralni mieszkańcy budynku prali i maglowali wykrochmaloną pościel. Wodę po praniu i kąpieli wylewano do rynsztoka. Prawie w każda sobotę moją małą uliczke zalewały setki litrów wody. Olbrzymimi strugami sączyły się pianki i niezbyt miłe zapaszki płucząc stare kocie łby na jezdni.
Zakłady pracy nie posiadały odpowiedniego zaplecza sanitarnego w związku z czym wydawano pracownikom bilety do łaźni miejskiej. Można było sobie samemu kupić bilet i z całą rodziną iść sie wykąpać. Łaźnia mieściła się w budynku, na zapleczach którego znajduje sie dzisiaj Kawon. Z drugiej strony budynku gdzie było wejście główne znajduje się teraz "ksero".
Zznajdowała się ona w piwnicach. Piętro wyżej znajdował się fryzjer. Większość pań zamawiała sobie najpierw kolejkę u fryzjera po czym szły zażywać kąpieli.
W miarę jak przybywało nowe budownictwo i pojawił sie luksus jakim była własna łazienka. Łaźnię miejską zamknięto. Pozostało o niej tylko wspomnienie.
I choć wspomnienie znane mi tylko z opowieści to obudziło się ono dzisiaj we mnie gdy przechodziłam obok fontanny przy Placu Bohaterów Westerplatte.
Pewna dama zażywała kąpieli...w otoczeniu zszokowanych, zdziwionych i ubawionych gapiów.
Namydlona głowa, wyszorowane pachy i inne części ciała....jakieś pranie obok...szamponik, kubełek do płukania głowy...
Niby nic takiego, ot zwykła kąpiel. Mnie już nic nie zaskoczy i nie ździwi ;)
Tylko co sobie o tym myśleć, skoro w dzisieszych czasach stać nas intymność zwiazaną z tą czynnością?
Ekstrawagancja?
Performance?
Reality show?
.....czy bezdomność?

























Kontakt:
W Włoszech ta kąpiel by ją kosztowała 200 euro kary
No cóż polska mentalność się kłania, ani wstydu ani oporu. Nic dodać nic ująć, Mam inne pytanie: a nie była wstawiona albo po pracy?
Nie
@mminfo.pl:raczej wyglądała na osobę bezdomną....chodzącą wszędzie z wielka torbą w której zapewne mieścił się jej dobytek....
Myślę, że to bezdomność.
Myślę, że to bezdomność.
To nie jest miejsce
To nie jest miejsce przeznaczone do takich rzeczy, przecież to wizytówka naszego miasta. Każdy bezdomny ma prawo się wykąpać w noclegowni, nawet jak nie jest z naszej gminy.
Zamieściłem fotkę z budynkiem dawnej Łaźni Miejskiej w artykule
pod tytułem : "Dziwności z czasów PRL - lekarz który był nazbyt higieniczny"
...
Fotoreportaż dobrze ułożony. Chociaż tytuł sugeruje różne komentarze.
...
NIECH SIĘ AUTORKA MILENA NIE OBRAŻA gdy sprostuję:
W Zielonej Górze nie ma PLACU BOHATERÓW WESTERPLATTE.
...
Przepraszam , ze żyję.
No ma szambelan rację z tym placem
@Szambelan:gapa ze mnie ;p.....
tak a w tym artykule o którym pan wspomniał jest właśnie zdjęcie budynku w której znajdowała sie łaźnia :)
Widywałem takie obrazki
Nasi bezdomni wybierają bardziej ustronne miejsca.
Po tobołkach można się domyślać, że to przybysz nie z kosmosu a z rejonu za wschodnio-południową granicą. W Warszawie kilkakrotnie widziałem podobne sceny przy fontannach przed Pałacem Kultury, zakres "toalety" był powiększony dodatkowo o pranie ciuchów. :) Obok policjanci kontrolowali rowerzystę skaczącego na rowerku po okolicznych murkach, wywracali mu kieszenie w poszukiwaniu prochów, a "turyści" w fontannach nie robili na nich żadnego wrażenia. Widocznie co nie jest wyraźnie zabronione, jest dozwolone. :)
niech tam sobie będzie
@Bogusław_ZG:niech tam sobie będzie dozwolone ale na drugi dzień przyjdą dzieciaki do tej fontanny i będą sie pluskać.....w takiej wodzie fuj.....
Zgadza się fuj..., tym
@Milena:Zgadza się fuj..., tym bardziej z tego co słyszałam obieg wody w tej fontannie jest zamknięty, co oznacza że ciągle używana jest ta sama woda, więc pluskanie się w tej fontannie na pewno nie jest zdrowe
No dobra pluskanie się....a
No dobra pluskanie się....a pranie gaci i mycie głowy szamponem to 2 różne czynności :]
Bezdomność może spotkać
Bezdomność może spotkać każdego, podobno żebraczej torby, szpitalnego łóżka i więziennej celi nigdy nie powino się zarzekać.
Widziałam w Hiszpani w miejskich toaletach prysznice (darmowe), pewnie to spowodowne było nadmorskim położeniem miejscowości- nie wiem, wiem jedno w Zielonej Górze nie ma ani jednej toalety z miejsce gdzie możnaby się umyć albo przebrać maluszka w czystą pieluchę.
Oooo....
A ja widziałam swój art. o fontannie w dzisiejszym wydaniu Gazety Lubuskiej! ;)
Niech Pani więcej pisze i częściej zagląda do...
@Milena:... Gazety Lubuskiej jeżeli nie ma nawyku. O słupie, którego pokonała gorączka też było. Ale w połączeniu z ''moją'' krzywą lampą. Którą wymieniono i nie ma i atrakcji i zagrożenia.
Ja jednak nie z tym. Widziałam kobietę z fontanny. Może nie zwróciłabym uwagi bo akurat wypatrzyłam coś do sfotografowania, ale za plecami coś trzepotało i poczułam mały przeciąg. Byłam przy szkole muzycznej koło BWA. Pani trzepała spodnie. Miała kłopoty z utrzymaniem równowagi. Niemal wlazła do ogródka piwnego, żeby się odziać. Na szczęście ogrodzenie jest stabilne.
Bezdomna. Kojarzę ją. Niedaleko mnie jest noclegownia. Mamy wspólne sklepy.
ciekawe...
gdzie była straż miejska....wtedy...pewnie zakładali blokady na koła...to wszak ciekawsze i bardziej dochodowe niż użeranie się ze wstawioną laską...wykąpać się w noclegowni mogła, pewno...tylko musiałaby być trzeźwa