Filmowa Góra 2010: Mamy nowe talenty polskiego kina!
Do ostatnich chwil, przez cały tydzień Galeria BWA stanowiła filmowe centrumwszystkich wydarzeń. – Chętnie zaglądam na pokazy kina offowego.Zawsze można wyłowić jakieś perełki – mówi Katarzyna Pałka. I podobnie jak ona wielu zielonogórzan filmy zdążyło obejrzeć. Do piątku.
Bo oto wczorajszy wieczór należał już tylko do nagrodzonych. I gdyby nie mały chochlik filmowy, który wkradł się na początku imprezy, wszystko przebiegłoby bez zarzutów. Otóż na początku zamiast materiału o tegorocznym konkursie, obejrzeliśmy ten z ubiegłego roku. No cóż, bywa.
Werdykt zapadł. Pojawiła się nowa nagroda, pierwszy raz wręczana właśnie w tym roku. Oczy szeroko otwarte to nagroda, która trafiła do studia Platige Image, specjalizującego się w tworzeniu animacji 3D. Doskonale już znany Tomasz Bagiński współpracował właśnie z tym studiem przy swym najnowszym dziele „Kinematograf". – Proszę mi uwierzyć, to nie jest zasługa jednej osoby. Pracuje nad tym prawie 50-ciu ludzi. I mamy z tego ogromną satysfakcję – mówi przedstawicielka studia podczas gali. Dobrze, żę chociaż wiemy o czym mówi, bo chwilę wcześniej na ekarnie pojawia się wspomniany film Bagińskiego. – Czaruje. Naprawdę autor jest magikiem. Obraz płynie i ta muzyka – zachwala Karol Olejniczak.
Jednak, jak zapewnia jeden z prowadzących galę Jacek Katos Katarzyński - Filmowa Góra to przede wszystkim młodzi, niezależni twórcy. Dlatego czas na zdradzenie nagrodzonych nazwisk.
Wśród zwycięzców są Kacper Zamarło za film „Wieczór wielce osobliwy", Fabryczna Art za „Nostress", Piotr Matwiejczyk za „Piotrek trzynastego", Marta Dzido i Piotr Śliwowski za „Downtown", Maciej Głowiński za film „Do dna", Filip Rudnicki za „Nędzę", Cezary Wiszewski za „Dzieci kwiaty"
oraz Witold Świątnicki za „Powiedz prawdę, przecież cię nie zabiję". Zdecydowaną gwiazdą wieczory był Marcin Maziarzewski, wielki nieobecny, który zdobył najwięcej nagród za film „Brzydkie słowa". – Zapamiętajcie to nazwisko, bo niebawem to będzie sława! – zapewnia Tomasz Raczek, jeden z jurorów. I jedyny obecny na gali. Niestety praca nie pozwoliła dotrzeć dwóm pozostałym, Krzysztofowi Zanussiemu, który też zakochał się w filmie Maziarzewskiego oraz Andrzejowi Wolfowi.
Czas na małe podsumowanie dwumiesięcznej pracy. Jakie filmy przypadły do gustu dyrektorowi festiwalu? – Szczerze mówiąc, prace organizacyjne mnie przerosły i nie znalazłem czasu na obejrzenie dzieł młodych reżyserów – przyznaje Bruno Aleksander Kieć. Jednak od razu dorzuca, że wszystkie zaległości nadrobi w wolnej chwili.
Za to juror Raczek niezwykle chwali tegoroczną edycję Filmowej Góry. – Jestem mile zaskoczony poziomem obejrzanych prac. Kilka produkcji chętnie kupiłbym dla swojego kanału, bo uważam, że to trzeba pokazać całej Polsce. Najlepsze okazały się tym razem fabuły, choć perełkę znaleźliśmy wśród studentów. „Brzydkie słowa" Marcian zrobiły na mnie niesamowite wrażenie i gra aktorska Grzegorza Mielczarka, godna uwagi – podsumowuje juror.
Za gwiazdę wieczoru nagrody odbierał Henryk Silny, kolega ze studiów z Katowic. Obiecał, że wszystkie dobre słowa przekaże Marcinowi



























Kontakt: