Dzisiaj piszę z tej przyczyny, że Mieciu Bonisławski ma urodziny
Znam Miecia Bonisławskiego od dawna, a może jeszcze dawniej. Obaj mamy rodowód PTTK-owski. On chciał działać z rozmachem więc założył a właściwie odtworzył Polskie Towarzystwo Krajoznawcze. Ja, jako syn kolejarza podzielam pasję odtworzenia przez Mieczysława historii kolejki szprotawskiej.
Ja też kiedyś robiłem społeczne Małe Muzeum Starówki ale ówczesnym prezydentom nie podobała się inicjatywa oddolna.
Podobnie ma Mieczysław Bonisławski. Za szybko świat się dowiedział, że to jest pomysł obywatelski a nie magistracki a nawet prezydencki.
O Bonisławskim można dużo ale poprzestanę na limeryku:
Miało miasto dworce dwa.
Pamięc o nich nadal trwa.
Bonisławskiego marzeń
nie lubią kolarze.
Więc prezydent problem ma.
Zwróćcie uwagę na piękne przesłanie nazwiska "Boni-sławski".
Sławi "bono" czyli dobro.
Dlaczego w tym szczęśliwym mieście, szczęśliwi mieszkańcy i szcześliwi urzędnicy tak namiętnie Bonisławskiemu przeszkadzają? Kładą kłody (niczym podkłady kolejowe) pod nogi
Może nie wiedzą co czynią?


























Kontakt:
Może to zabrzmi niepatriotycznie ale
hoch soll Herr M. Bonisławski leben, hoch soll er leben, dreimal hoch! :))
Nie bardzo widzę spełnienie marzeń Pana Bonisławskiego
Zbyt dużo zółci płynie w krwioobiegu administratorów miasta Zielona Góra aby obywatelskie (czytaj społeczne) inicjatywy mogły zaistnieć finałem.
A przy okazji: To miło, że pan do mnie po niemiecku. Ale inni (złośliwi anonimowcy) też czytają a znają tylko język polski (i ten bardziej złośliwy) i trochę angielskiego. Nie ja winienem się popisywać aby przetłumaczyć pansKI komentarz. Boję się etykiety germanofila. Jeśli by pan zechciał dać polską wersję swego przekazu to poczekam a i pan Bonisławski się ucieszy choć "szprechuje" jak najęty. Pozdrawiam i dziękuję za zauważenie mojego tekstu o popularnym Zielonogórzaninie. Szacun jak to mówią p0rzedstawiciele nowoczesnego zamerykanizowanego pokolenia.