Duch Żeromskiego ze wstydu się chowa, że Jego Ulica jest „Super - Bankowa"
Tej księgarni już nie ma ale w sąsiedniej kamienicy dogorywa (wiadomo - kultura nie ma ulg czynszowych) Księgarnia Staromiejska.
Zapraszani przez magistrat, liczni turyści po sfotografowaniu się z Bachusem mogą spróbować znaleźć miejsce w „Nigerze".
Poza tym śródmiejska, promenadowa ulica unowocześniła się w stylu Balcerowickim.
Przelećmy ulicę (Stefana Żeromskiego) kolejno, numerami posesji:
Nr 1/ Biuro Doradztwa finansowego.
Nr 2-4/ PKO Bank Polski (z trzema bankomatami).
Nr 8/ kantor wymiany walut,
Nr 9/ kantor wymiany walut,
Nr 11/ Deutsche bank,
Nr 15-17/ citi bank,
Nr 18/ eurobank,
Nr 19/ Sandanter Consumer bank
21/ Millenium bank,
23/ citi handlowy
Do tego dodajmy dwa banki na posesji nr 18 z wejściem od łącznika ul Kupieckiej ku Filharmonii.
Warto sprawdzić czy w ilości banków na metr ulicy nie przeskoczyliśmy WallStr. z Nowego Yorku. Może by warto zgłosić zielonogórskie bankowe osiągnięcie do księgi rekordów.
UWAGA: Autor licząc na merytoryczne komentarze prosi aby personalnie go nie ustawiano w roli przeciwnika unowocześniania miasta naszego (wprawdzie jeszcze wojewódzkiego), wojewódzkiego ale całą gębą „europejskie".



























Kontakt:
Tak, przelećmy tę aktualnie kredytowo-grobową ulicę
Piękne idee i możliwości zrobienia z ulicy o szlachetnej nazwie w centrum wojewódzkiego miasta perełki architektury i centrum kulturalnego życia mieszkańców miasta i regionu, którzy mogliby spotykać się z różnymi ciekawymi ludźmi w żywej, radosnej scenerii śródmiejskiego klimatu, z rozmaitych stron świata zastąpiono powierzchownym dobrobytem finansowo-usługowym, gdzie zbyt łatwo dostępne, aczkolwiek, wbrew zachęcającym do lepszego życia pozorom, beznamiętne cyferki połykające ludzką wrażliwość i prawdziwe szczęście, zastąpiły wyższe aspiracje twórcze człowieka.
Cóż piękniejszego od radosnej chwili,...
@goral2011:gdy w portmonetce świerzy kredycik kwili...???
wtedy wrażliwość i prawdziwe szczęście,...
cóż można więcej...???
aspiracje ludzkie się rodzą wtedy,...
gdy stać nas na prawdziwe "szwedy",...
w zwykłych walonkach,...
nie dosiegniem "słonka",...
więc niech nam drogę toruje,...
bank,...
a póżniej niechaj rujnuje,...
bo cóż piekniejszego,...
od "szwedów",... gdy mamy,...
fura komóra,...
a jutro u mamy,...
grut że dziś jest,...
the best,...
bez tego i dziś by nie było,...
no,... nic na siło,...
ech,... nie każdemu dane,...
kredycik wziąść na mamę,...
Dodajmy jeszcze hojnie rozdawane ulotki
Chwilówki, kredyty, szkoły rozmaitego autoramentu. Jeden w tym widzę pozytyw: paru ludzi ma pracę.
A może wymarłe śródmieście spowodowane jest czymś innym? Miasto się rozrosło, iść, czy jechać do knajpki na rynku, gdy na osiedlu podają to samo piwo, i to tańsze? Studenci wyprowadzeni na obrzeża miasta (wiecie, jaki byłby ruch przy ratuszu, gdyby na Placu Słowiańskim zamiast Sądów rozlokować dwa - trzy akademiki). Punkty usługowe wyniosły się do marketów, bo ludzie chodzą kupować właśnie tam.
Bo wicie rozumicie Towarzysze,
ktoś musi doić nadmiar gotówki z kieszeni mieszkańców Zielonej Góry.
Przemysłu prawie nie ma, same markety na każdym rogu, a ludziska kupują i kupują.
Popatrzmy na przykładowy przepływ tego nadmiaru gotówki. :)
Bank dorwie Kowalskiego super ofertą, da kredyt, Kowalski poleci do marketu po nówkę rower, bo na piechotę po mieście chodzić się nie da. Przy okazji kupi czajniczek do herbatki i flaszkę prądu, czajnik elektryczny, to tak gupio byłoby herbatkę bez prądu. Market utarg musi oddać do banku, przecież nie do polskiego jak jakiś niemiecki czy francuski. Po wypłacie, za pracę w markecie, Kowalski pędzi do banku
wpłacić ratę i odsetki od cudownego kredytu. Po piętnastym pędzi do tego samego banku dobrać nowy kredyt na wędlinkę do kanapek, pryncypał w markecie zupki z wkładką nie daje na śniadanko, jak to za wstrętnej komuny było. :(
Ot i interes się kręci. Po roku Kowalski się dowie, że właścicielem jego chaty jest jego kochany, dobrotliwy bank, może ją odkupić, za pensję jego, żony jeśli ta ma pracę, i teściowej emeryturę. :)
I co? Potrzebne sa banki? Potrzebne! Jak cholera!
A gdzie najlepiej znaleźć bank? Idzie się na deptak, obrót wokół osi jak w ciucibabce...
Tylko niewidomy nie trafi za pierwszym razem, a i to nie jest takie pewne.
:)
Banki = Szklane Domy. :) pozdrawiam
Balcerowicki
Panie Szambelan, ja bardzo pana proszę, żeby pan się za bardzo nie denerwował. Ja mam do pana zapytanie. Proszę pana jako szanowną osobę, żeby pan mnie wytłumaczył kim jest Balcerowicki. Próbowałem Barcelowickiego skojarzyć z bankami – no i wie pan co? Jakości to mie się nie udaje. Bardzo pana proszę ,jako szanowną osobę, o wyjaśnienie mnie kto to jest?
Może trzeba było wujka Gugle zapytać.
@Namor:Jeszcze trochę a termin; Balcerowicki, wejdzie do słowników. :)))
Łyso teraz...zniknął napis
Łyso teraz...zniknął napis reklamujący nazwę hotelu w centrum...Upchnięto go calkiem z boku ehhh...a hotel wydawał się przedtem dzięki niemu taki reprezentacyjny. I dziwią się później władze, że starówka obumiera...niby gdzie tu iść na miasto i co oglądać? Wystawy i reklamy bankowe?