Drzewo było niepozorne i po śmierci pokazało swoje piękno wewnętrzne
Przez dziesiątki lat na skwerze przylegającym do ulicy Kazimierza Wielkiego rosła sobie lipa. Rosła i rzucała cień na parkujące nieopodal samochody.
I stało się, że tę częsć skweru nazwano Placem Makusynów.
Ktoś słabo słyszący (nie z tego kościoła dzwony) dowiedział się, że Druh Czarnuch NIE LUBIŁ LIPY.
Jako wieloletni współpracownik (choć nie Makusyn) druha Zbyszka potwierdzam:
NIE ZNOSIŁ LIPY, ale w DZIAŁANIU. Drzewa lipowe bardzo szanował i nawet pijał herbatkę lipową.
Kto więc i dlaczego kazał ściąć dwa drzewa lipowe z placu Makusynów? Chyba się nie dowiemy...
A L E ja sfotografowałem pień, który pokazał wewnętrzne piękno tego drzewa.
Kształt motyla, czy nawet orła.
Uwaga: Nie pokazywać tego cudu przyrody Przedszkolakom, bo pomyślą, że każde drzewo takie piękno chowa i zechcą namawiać do wycinania dalszych drzew, aby zobaczyć, jakie stwory ukształtowały się w dole pnia.
A jak urosną zostaną urzędnikami od wycinania.



























Kontakt:
Ja tu widzę MISIA...Leży na
Ja tu widzę MISIA...Leży na pleckach, łapki ma do góry podniesione (ponad głowę)...brzuszek "kudłaty" ;)
A może być nietoperz?
Bo mnie jakoś tak się kojarzy.