Druga pogawędka z Bachusem (po łacinie)
- Salve Bachusie ! - wypowiedziałem powitalną, łacinską formułkę do ucha Naszego Najukochańszego Zielonogórzanina, z tygodniowym już meldunkiem na Deptaku.
- Salve Dobry Człowieku - odpowiedział Bachus, w języku swego mitologicznego urodzenia.
- Trudno teraz do Ciebie, O Boski, dostać się na zbliżenie umożliwiające intymną pogawędkę. Stale ktoś podchodzi, ogląda...
- Raduje mnie ta popularność. Przystają, oglądają, a nawet błyskają po oczach.
- To dumni Zielonogórzanie fotografują Cię telefonami komórkowymi, aby Twój Boski Wizerunek przesłać krewnym i znajomym w innych miastach.
- A propos wizerunku. Widuję młodych ludzi z takimi wielkimi torbami, jak idą ku ratuszowi. Podobno rozstawiają tam swoje sztalugi i malują kamieniczki. A kiedy będą malowali olejno moją Osobowość? Wszak zostałem sprowadzony, aby być symbolem tego Bachusowego Grodu.
- Chyba po uroczystościach winobraniowych, gdy deptak ponownie stanie się luźny, zapewne wtedy profesorka miejscowego Plastyka przyprowadzi swych młodych artystów, aby Ciebie, O Boski, uwieczniali w różnych formach dzieł plastycznych.
- Jak wiesz, miły mój rozmówco, pochodzę z Krakowa. Tam każdy miejski pomniczek ma swoją pocztówkę. Turyści kupują, adresują do przyjaciół i przesyłają im pozdrowienia z Krakowa, od Smoka Wawelskiego albo Jagiełły z Pomnika Grunwaldzkiego. A ja już tyle dni tu jestem, a pocztówek ze mną w roli głównej nie ma w sprzedaży.
- Też się dziwię, bo przecież opracowanie i druk widokówki, to w dzisiejszej technice zaledwie dwa dni. Może czekają na Interpelację jakiejś bojowej radnej miejskiej?
- Już myślałem że coś się szykuje, gdy fotografowała mnie aparatem Nicon taka szykowna Paniusia, tak po trzydziestce. Fajna ona jest, bardzo kobieca w kształtach. Gdybym ożył, to chciałbym się z Nią zaprzyjaźnić.
- Domyślam się o kim mówisz. Ona się wszystkim podoba. Szykowna babka. I ten luksusowy aparat, którym fotografuje ludzi ważnych...
- No właśnie, Ta pani z Niconem już kilku osobom robiła fotki. A sama jeszcze się ze mną nie kazała sfotografować. A ja tak bym chciał, aby weszła na najwyższy stopień mojego cokołu i przytuliła się do mnie. To przytulenie i jej uśmiech ogrzałyby mnie, bo dokucza mi zimno. Te liście i kiście winogron stanowiące odzienie mojej postaci w okolicy miednicowej, to zbyt mało na tutejsze przeciągi.
- Wielu zastanawia się, dlaczego tak jesteś wychylony...
- Łapię ciepło. Obok postawili stoisko sprzedające ciepłe kiełbasy i golonki. Patelnie są podgrzewane na maksimum. I to ciepło, które ulata do atmosfery, aby zatkać dziurę ozonową, po drodze ogrzewa moje plecy. Dziękuję organizatorom jarmarku za to ciepłe sąsiedztwo.
- A grzanym winem nie częstują? Z pogańskich obyczajów pozostało strząsanie kilku kropel na ziemię. Jest to forma dzielenia się z duchami. Czy Ciebie, O Boski, częstują?
- Na uroczystym odsłonięciu Pan Prezydent pijąc Wino Krojcigowe wstrząsnął kilka końcowych kropel w moim kierunku. Za mało, aby posmakować. Jedynie zapach poczułem. Ale wczoraj grupa młodych degustatorów, siedząc na moich schodach, rozpijała flaszkę wina marki Sophia z bułgarskiego Melnika. Pozostawili mi końcówkę na jeden łyk, zatykając butelkę przy dłoni lewej ręki.
- Czyli sytuacja się poprawia. Zapach Krojcigowego Wina poznałeś, smak bułgarskiego poznałeś, miłość Zielonogórzan do Bachusa rośnie. Trwaj na piedestale. I Trzymaj się ciepła, na razie od sąsiadów z gastronomii deptakowej. Żegnam Cię O Boski Bachusie. Lecę nadać tę rozmowę na „mmzielonagora.pl"
Com obiecał tom uczynił. Ale niebawem wrócę, by miły dyskurs kontynuować.


























Kontakt:
szkoda, że nie wspomina
takie paniusi po 60-tce co go fotografowała
Jak pamiętają o Bachusie to dobrze świadczy o konsumentach.
Dwa dni temu ktoś mu pomazał brzuszek dżemem.
Dziś w orszaku Bachusa znalazła się również wanna. Z wodą oczywiście. Mokry deptak zlewano boską wodą. Na rzeźbę też jej nie żałowano.
Gdyby boski brzuszek nie został oczyszczony z dżemu, dziś po godz. 17 ponownie byłby czysty.
Alicjo! Przetłumacz z polskiego na nasze ostatnie zdanie
A może to była aluzja, że On, Bachus na Odwyku ciągle jest TAKI SŁODKI?
...
Czy zapamiętałaś jaki to był dżem, z wiśni czy winogron? Bo takie drobiazgi składają się na legendę "Jak to Zielonogórzanie swego Bożka Bachusa kochają"?