Doczekałam się Johnny'ego! (recenzja)
Kapitan Jack Sparrow przez poprzednie częsci jawi się nam zagorzałym fanem rumu (za to kobiet - wręcz przeciwnie) o niebotyczną fiksacją na punkcie Czarnej Perły - której to mieni się kapitanem właśnie. Tym razem jednak Kapitan Czarnobrody robi ze statku rafantynkę do swej kolekcji, a Jacka dopada mara z przeszłości - piękna Angelica. Wątek religijny, dwa miłosne i mnóstwo pięknych, magicznych stworzeń, które nazwałam na potrzeby konwersacji w kinie Głodnymi Modelkami.
Nie ma co ukrywać, wszystkie części, jak dotąd, oglądałam dla Deppa, który to od lat śnił mi się po nocach. I nie dlatego, że jest niesamowitym aktorem, grającym za każdym razem inaczej. Nie. Johnny'ego kocha się za to, że jest sobą.
I niby w tej części miałoby się coś zmienić? Recenzje kiepskie, ludzie jacyś zadżumieni, co się dzieje?
Poszliśmy grupą dwuosobową, miejsca zająłszy, czekamy. 3D: łaaaaaaał! Ależ reklamy się super ogląda, gdy ci batonik jest milimetr od nosa! Ale nic, przysypiam na reklamach, bo ja tu na piratów przyszłam! (co jakiś czas poprawiam czarną opaskę na oku i trójgraniasty kapelusz).
Wysiedziałam, pośmiałam się, obejrzałam statki w trójwymiarze. I jakie wrażenia?
Cóż, nasza dwuosobowa ekipa zgodnie stwierdziła, że, podobnie jak Avatar, to nie był film, w którym efekty trójwymiarowe wiele zmieniają. Co innego Transformers, albo Piła, albo 1920, albo dobra bajka z dubbingiem.
Ale tylko do tego mogę się przyczepić. Bo fabuła, postacie, muzyka, humor, landschafty, efekty: wszystko na poziomie, dobrze zrobione, po prostu karaibsko-pirackie. Wyszłam po seansie bardzo zadowolona i doceniona jako widz. Obraz zasługuje (w skali akademickiej) na 4,5 (czyt.: godne polecenia).
Więc cóż to za fama przeszła przez naród? Może to po prostu takie plebejskie myślenie: "Łee, pierwsza część była lepsza, a tu mało efektów specjalnych, nie ma Legolasa (ale ciacho!)"
To jest film przygodowy, robiony przez Disney'a. Baśniowa opowieść z Johnnym Deppem w roli głównej. Jak jest dla Was mało ambitnie, to zapoznajcie się z twórczością Larsa von Triera czy innego Lyncha. Jeśli mało Wam wrażeń, wybieżcie się na nieskomplikowaną sensację klasy C.
Ale nie; my jesteśmy zbyt zmanierowani, wiecznie smęcący, że jest do d*py, że nowe filmy są coraz słabsze.
Ciągle mało i źle? Pokolenie skonsumowane, ot co.
* * *
Zobacz nas na facebooku:
strona portalu Moje Miasto Zielona Góra
strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra



























Kontakt:
Byłam i powiem krótko, jeśli
Byłam i powiem krótko, jeśli ktoś idąc na bajkę chce poznać prawdę historyczna to nie poleca=)) jak wyszłam z kina to troje młodych ludzi prowadziło wręcz naukowa dyskusje o tym czy w filmie : Hiszpanie odegrali duża czy wręcz marginalna rolę? No cóż nie wiem o co tak naprawdę chodziło w tej dyskusji =))
Film na pewno ma świetna muzykę, o obsadzie nie wspomnę. Zaskoczył mnie tym,że można opowiedzieć zabawną historię bez wszechobecnych wulgaryzmów, epatowania scenami erotycznymi , które niczego nie wnoszą . Zaraz usłyszę,że to nuda a ja powiem szczerze nudzi mnie już jak na ekranie wylewane są hektolitry czerwonej farby udającej krew a sceny miłosne są jak podręcznik biologi , dział rozmnażanie. Tak więc dobry film na ukojenie skołatanych nerwów. Nie znoszę komedii romantycznych więc taki wariacki rozbawił mnie ale nie uśpił ( niestety na filmie "Jeszcze raz" zasnęłam już dwa razy i dalej nie wiem czy ktoś był tam w ciąży czy nie) .Może mam takie zdanie bo to pierwszy film z serii , który obejrzałam w całości ( jakoś nie mam czasu nigdy usiąść i obejrzeć w telewizji poprzednich ) a może dlatego,że lubię Deppa?
Ja w każdym razie jestem na TAK=))
...
Mnie się film spodobał. Też się dziwiłem tej krytyce filmu. Mam wrażenie, że krytykanci postawili wysoko poprzeczkę i każdy film ma być rodem z Bergmana.
Podobała mi zwłaszcza końcówka po napisach. Normalnie... biedny Jack. Ciekawe, co będzie w piątej? Może Wyspa Skarbów kpt. Flinta? No i jak się potoczą losy laleczki voodoo? :D
No cóż, bajki też są potrzebne
A jeszcze takie o skarbach, wodzie życia, pięknych syrenach.
Zobaczyć syrenę i... umrzeć! :)