drukuj

Dobra chałtura nie jest zła, czyli co bawi zielonogórzan?

Jak to jest "spalić dowcip"?

fot.: sxc.hu/kamilzales

Czy umiemy jeszcze płakać ze śmiechu za sprawą nieordynarnych, wysublimowanych żartów? A może to pic na wodę i trzeba nam odbitej na czole etyklietki „vulgaris popularis”?

Lubię się śmiać. Do rozpuku. Absurdalny humor wylewa mi się każdą czakrą. Jednakże nic tak nie zażenowuje jak kiepskie, kwasowe, sucharne „dowcipy".

Pierwsza myśl przed przyjściem do Amfiteatru: „Pewnie znów, jak zwykle, wymęczę się i stwierdzę, że nic poza Mumio i Hrabi nie jest warte jakiejkolwiek uwagi, ALE ZOBACZYMY"

Impreza pt.: Dzień Strażaka. Hm. Strażackie stroje, piosenki. Mniam. Czas na program.
Śmichy-chichy z Gorzowa, śmichy z podtekstów seksualnych, chichy z alkoholizmu. Niby wszystko OK, ale nie wiem, może poczucie żartowania wyostrza mi się z wiekiem. Naprawdę śmieszyło mnie bodaj kilka gagów. Resztę zilustrować trzeba tylko onomatopeicznym, wymownym: „Da-bum. Tssss."

A a propos onomatopei: najładniejszy występ wieczoru.

Pewnie jestem niesprawiedliwa, ale cóż. Nie lepiej byłoby zamiast chałtur robić prawdziwy, ŚMIESZNY kabaret?

* * *

Zobacz nas na facebooku: 

strona portalu Moje Miasto Zielona Góra

strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra

Zdjęcia

  • Jak to jest "spalić dowcip"?
Enneagramiczna 4w5 (aspołeczna indywidualistka). Żyję sztuką i potrzebą jej tworzenia, żywię się słodkimi, słabymi piwami (czyt.: wegetarianka), miłością do Johnny'ego Deppa i filmów Tima Burtona. Mam ustawiczną potrzebę rozwoju i szczenięcy wręcz zachwyt światem. Nienawidzę dzielić się żarciem i jak ktoś wchodzi mi w słowo (stąd pisanie tak jest mi bliskie). Bawią mnie absurdalne rzeczy i abstrakcyjny humor.
Shari Anavladje
Autor:Shari Anavladje

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać