Dlaczego nie lubię jeździć autobusem
Powód I - Tłumy w drzwiach
Automaty w autobusach to świetny pomysł, tegorocznej zimy nie wyobrażałem sobie wyciągania rąk z kieszeni by kupić bilet w kiosku lub w automacie na przystanku. Zdarzają się problemy kiedy płacąc ostatnimi drobniakami, przy ostatniej dziesięciogroszówce, automat wyrzuca mi wszystko co wrzuciłem z hasłem "za dużo monet". Lub gdy przez połowę trasy bawię się z automatem wrzucając jedną monetę po tysiąc razy. W takich przypadkach odchodzę od automatu by spokojnie udać się na koniec kolejki, lub do drugiego automatu, jeśli taki jest. Tylko, że jakoś większość mieszkańców Zielonej Góry tego nie zrozumie, atakuje jeden z drugim automat, by jako pierwszy wrzucić swoją złotówkę i nie daj Boże automat ma humory, spędzi taki godzinę przed nim nie ustąpi. A ludzie czekają, tłoczą się w przejściu, ściskają. Tacy którym uda się kupić bilet i go skasować, bynajmniej nie udadzą się usiąść, mam skasowany bilet to ustawię się tu przy wyjściu i tak będę stał. Przy automacie tłum, a reszta autobusu pusta, a może mieszkańcy miasta lubią tak obcować ze sobą, że w autobusie zbiorowo przytulają się do każdego w okół?
Ja nie lubię. Kiedy już swój upragniony bilet dostanę w ręce i usiądę na swoim plastikowym krzesełku następuje problem drugi,
Powód II - Wiem wszystko o wszystkich
Kiedy jeżdżę autobusem najczęściej czytam książkę, kiedyś słuchałem jeszcze muzyki, ale wysłużone mp3 odmówiło współpracy jakiś czas temu i od tego czasu jestem zmuszony słuchać współpasażerów. A nasłuchać się mogę wiele. Rozumiem, że głos silnika w autobusie może przeszkadzać w rozmowie, ale dlaczego siedząc z przodu pojazdu słyszę o tym co mówią ludzie na końcu? Prym w tym wiodą dwie grupy społeczne, gimnazjaliści i renciści. Gimnazjaliści są tu w szczególności utrapieniem, Rozchichotane, szczebioczące dziewczynki, edukowane w łacińskim słownictwie potrafią wydobywać z siebie tak drażniące dźwięki, że człowiek mógł by trafić szóstkę w totka, a i tak miał by zepsuty dzień. Do tego partnerujący im chłopcy słuchający muzyki z telefonów, puszczonej tak aby każdy słyszał kto "reprezentuje biedę". Nie mam ochoty słuchać waszej muzyki, tym bardziej nie z czegoś co swoim skrzeczeniem przywołuje w pamięci kartki-pozytywki, słane babci na urodziny. Od rencistów przynajmniej dowiem się gdzie znajdę dobrego lekarza i kiedy przycinać jabłonki na działce.
Powód III - Ja chcę wyjść!
W Zielonej Górze panuje tradycja, kto pierwszy ten lepszy. Kiedy dojadę do swojego przystanku i chcę wysiąść, nie mam tak naprawdę gdzie. Przed sobą mam ścianę ludzi tłoczących się do drzwi aby jak najszybciej znaleźć swoje miejsce w kolejce do automatu. Ludzie, jak u licha chcecie się zmieścić w autobusie z którego nie pozwalacie wyjść innym? Czy naprawdę musicie być pierwsi w autobusie, tak jak by zależało od tego całe wasze życie, a nie te następne dziesięć minut?
Ja mam już tego dosyć, dlatego jak kiedyś wsiadając do autobusu, traficie na osobę krzyczącą "Najpierw się wysiada chamy!" to będę to ja. Udręczony piętnastoma minutami tortury jaką jest przejażdżka zielonogórskim MZK. Nie, nie z winy przewoźnika, z winy mieszkańców, którzy jak bydło zachowują się w komunikacji miejskiej. Parafrazując pewnego mądrego człowieka "To pasażerowie, pasażerom zgotowali ten los."



























Kontakt:
Mądrze napisane Tak samo
Mądrze napisane Tak samo sądze
a mnie drażni nieściąganie
a mnie drażni nieściąganie plecaków i wielkich toreb przez stojących w przejściu, przez co siedzący pasażerowie obrywają po głowach przeróżną galanterią. na dodatek taki bagaż na plecach bardzo przeszkadza w przedostaniu się do automatu czy wolnego miejsca. nie lubię tez, gdy ktoś stawia swoje siatki i torby na siedzeniu, a sam stoi, no grrr!
MZK Zielona Góra
Mnie najbardziej denerwują uczniowie, który się tak głośno wydzierają i słuchają muzyki, że nie słychać swoich myśli, a nawet radia, które gra w autobusie. Mnie też denerwują automaty, do których trzeba sporo razy wrzucić monetę, ale jest z tego wyjście - kupiłem bilet miesięczny. Mimo wszystko wolę korzystać z komunikacji miejskiej, niż przeciskać się własnym samochodem w godzinach szczytu, że już nie wspomnę o znalezieniu miejsca do parkowania. Spójrzcie też na autobusy, które pomimo sędziwego wieku i sporej ilości rdzy, są nadal sprawne - jak oni to robią. Uważam, że nasze autobusy są kolorowe i zadbane. Rozkłady jazdy są przyjazne, bo konsultowane z mieszkańcami. Podziwiam pracę szefostwa MZK - przy takich niskich dotacjach z budżetu miasta radzą sobie doskonale. Wystarczy przejechać się po Polsce, by zobaczyć w jakim stanie są autobusy w innych miastach. Nasze miastu dodają kolorystyki, no i super sprawdzają się tablice świetlne z rozkładami jazdy autobusów. Tak trzymać !!!!
tablice swietlne do wymiany
@Maciek_150:A ty Maciek co? W MZK pracujesz? Z tymi tablicami swietlnymi to juz przesadziles... One nadaja sie tylko i wylacznie na smietnik, moim zdaniem. Juz kilkanascie razy mialam taka sytuacje, ze czekam na autobus - na tablicy stoi jak byk "3 minuty" - po czym okazuje sie, ze autobus juz dawno pojechal.... Albo w ogole nie przyjezdza (taka sytuacja zdazyla mi sie dwa razy). To po co mi takie wyswietlacze? To, o ktorej godzinie autobus POWINIEN byc, moge sobie przeczytac na rozkladzie! A wyswietlacze powinny sluzyc do przekazywania stanu faktycznego, zeby czlowiek nie musial zima przez 40 minut na przystanku stac i czekac na swoj autobus!
Qltura na linii "0" i "80"
Tak, napisałem przez Q. Młodzierz bowiem jest tak chamska, ze w 80 procentach powinna byc resocjalizowana. Dlaczego wiem, ze to mlodzi ludzie sa z poza obrebu miasta? To proste. Po pierwsze kultura osobista: przperfumowane nastolatki z zapachem papierow, zamiennie niedomyte towarzystwo. Dwa - jezyk iscie łaciński. Trzy: wejscie do autobusu to walka o wolne krzesła, a starsi stoją.
Tablice świetlne
Z tymi tablicami świetlnymi to miałaś pecha, mi się takie sytuacje nie zdarzają, a po za tym co to za wynik: dwa razy ?
Nie pracuję w MZK i nie zamierzam. Ja z naszej miejskiej komunikacji jestem zadowolony !
?
Ale te problemy które poruszacie to nie tylko w Zielonej Górze. To są ogólne problemy komunikacji zbiorowej. Jeżeli nie lubicie jeździć komunikacją zbiorową to sobie samochód kupcie i nie będziecie mieli takich problemów. A jak was nie stać no to nie lamentujcie bez sensu jakby to jakaś wina MZK była
Z doświadczenia piszesz?
@rkr1989:Z ścianą ludzi podczas wychodzenia z autobusu nie spotkałem się ani we Wrocławiu, ani Poznaniu ani Krakowie. Ludzie też nie mają tendencji do biegnięcia do wolnego miejsca. Niestety ale kultura ludzi zarówno młodych jak i tych starszych często szwankuje w naszym mieście. Poza tym, w tekście wyraźnie pisałem czyja jest to wina i piszę też, że MZK w Zielonej działa dobrze.