Dla każdego coś miłego
Jeszcze dobrze nie ochłonęłam po wrażeniu, jakie zrobiła na mnie wystawa malarska koleżanek i kolegów z ZUTW ( bardzo uzdolnionych nieprofesjonalistów) pt: "Piękne są góry i ...martwe natury" , a już wpadłam w rytm muzyki wiedeńskiej.
W czwartek - 28.01.10 - rozpoczął się w Palmiarni Festiwal Muzyczny ,,KARNAWAŁ W ZIELENI". Licznie zgromadzona publiczność oklaskiwała tenora Andrzeja Kalinina -solistę Państwowej Opery Wrocławskiej i Johannę Krumin - młodą śpiwaczkę z Niemiec. Koncert w rytmach wiedeńskich był wspaniały, a do tego... w tak pięknym miejscu ! Chwała organizatorom, że pomyśleli o wykorzystaniu wizytówki miasta, jaką zapewne jest Palmiarnia, do takich celów. Przed nami jeszcze trzy koncerty, każdy w innych rytmach, ale na pewno będą równie wspaniałe , jak ten pierwszy.
Wczoraj - 29.01.10 -miałam przyjemność uczestniczyć w otwarciu, w Muzeum Ziemi Lubuskiej, wystawy ,,BYCIE I CZAS ". Wystawa ta, dedykowana pamięci Ireny Bierwiaczonek, to wspólna realizacja Doroty Chylińskiej i Andrzeja Wasilewskiego. Prace obojga atrystów, którzy na codzień tworzą i pracują na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu, były wystawiane już na terenie całej Polski oraz w Niemczech, Litwie, Japonii, Szwecji. To duży zaszczyt gościć tę parę w Zielonej Górze. Dodam, że Dorota Chilińska, kończyła nasze, zielonogórskie Liceum Plastyczne, tutaj ma też rodzinę. Nic więc dziwnego, że na otwarciu wystawy byli jej dawni nauczyciele, koleżanki, koledzy, rodzina i przyjaciele rodziny.
Ta wystawa to duże wyzwanie dla oglądających, nie łatwa w zrozumieniu tego co autorzy chcieli widzowi przekazać. Pobudza wyobraźnię, zmusza do myślenia, pokazuje coś innego, nowego i m.in. dlatego jest warta obejrzenia. Mamy taką możliwość do 21 marca 2010 roku.
W przygotowanej o wystawie notatce przeczytałam m.in., że: "Autorzy - Dorota Chilińska i Andrzej Wasilewski - w sposób bezpardonowy, krytyczny, a zarazem refleksyjny odnoszą się do współczesnego świata.
Swoją wideoinstalację pt: "Bycie i czas" ( nawiązującą do fundamentalnego dzieła filozoficznegoMartina Heidegera " Sein und Zeit") poświęcili miastu i jego mieszkańcom.
Miasto wraz z całym zaklętym w nim swiatem, jak każdy twór materialny ulega rozpadowii staje się znowu, inne, nowe. Nasza obecność, jestestwo są wpisane zarówno w miejsce, jak i czas i ściśle z nią powiązane.Człowiek pozostaje nieustający w trudzie zapisania swej obecności. Jego twory, jego dzieła, ratują pamięć o nim tworząc ciągłość wydarzeń, być może do jakiegoś kresu pamięci ". Tyle z notatki, którą przeczytałam.
Toteż na wystawie jest pokazany ciągły ruch przemieszczających się ludzi, a właściwie ich cieni, w otoczeniu budynków i różnych miejsc w mieście. Niesamowite wrażenie robią twarze autorów wystawy, które pojawiają się i znikają, które żyją mimo iż są tylko obrazami.Wystawie towarzyszy mrok, co jeszcze bardziej czyni ją tajemniczą, jakby z innego świata przybyłą, a to tylko młodzi, zdolni artyści ją wymyślili.






























Kontakt:
Cieszę się, że Bogusia pragnie i dzielisię
wrażeniami z wydarzeń które JEJ ZDANIEM na to zasługują. BYŁEM, WIDZIAŁEM, DOCENIAM, POZDRAWIAM