drukuj

Czym zajmowali się dawni zielonogórzanie?

Pijany jak ...

Kiedy spotykam przybywających do Zielonej Góry turystów, lubię zadać tytułowe pytanie. W odpowiedzi najczęściej słyszę, że głównym zajęciem była uprawa winnic i wyrób wina.

Chcąc być w zgodzie z prawdą, trzeba dodać, że oprócz winiarstwa zielonogórzanie zajmowali się również sukiennictwem. Symbolika tych dwóch profesji pojawiała się często na zielonogórskich notgeldach, czyli dawnych zastępczych banknotach. Widać na nich czółenko i kiście winogron oraz zakład tkacki i beczkę wina – atrybuty winiarzy i sukienników.

 
Po zielonogórskich sukiennikach ślad praktycznie zaginął. Na szczęście winiarze znaleźli naśladowców i dziś możemy podziwiać okoliczne winnice. Dobrze, że podjęli się tego wyzwania i podtrzymują wiekową tradycję. Jak dziwnie i sztucznie wyglądałyby dni Zielonej Góry bez nich i bez ich charakterystycznych stoisk?

Owocem pracy winiarzy jest wino, które ma również biblijny i religijny symbol. W Biblii pojawia się już w czasach Noego, który po potopie założył winnicę. Mimo, iż był człowiekiem prawym Biblia wspomina pewien epizod: „Gdy potem napił się wina, odurzył się [nim] i leżał nagi w swym namiocie”. Dalej mamy opis różnych reakcji jego trzech synów – Sema, Chama i Jafeta.

Zatem spożywanie wina - jak każdego owocu ludzkiej pracy - wymaga rozwagi. Przykłady takiej rozwagi dostarcza nam Księga Mądrości Syracha:

„Przy piciu wina nie bądź zbyt odważny, albowiem ono zgubiło wielu”
oraz
„Wino dla ludzi jest życiem, jeżeli pić je będziesz w miarę”

Ale kiedy zastosujemy się do powyższych rad, możemy zaprosić gości na degustację – najlepiej wina własnej produkcji. Wówczas oprócz winiarskich zdolności możemy pochwalić się znajomością biblijnych mądrości cytując słowa:
Jakież ma życie ten, który jest pozbawiony wina?
Stworzone jest ono bowiem dla rozweselenia ludzi.
W rozweselaniu tez należy zachować umiar – może ono, bowiem przybierać różne formy. Jednych zmorzy sen, a innych najdzie ochota na zabawę. I jedni, i drudzy zostali symbolicznie ukazani na pewnym zielonogórskim notgeldzie, gdzie wesołe towarzystwo wiezie na taczce mocno już sennego kompana.
Napis na banknocie ”Wie die Grunberger einmal einen Betrunkenen als Schwein verzollten’ można przetłumaczyć: Jak pewnego razu zielonogórzanie jednego „opoja” jak świnię oclili.
Niech i ta notgeldowa historyjka służy nam jako życiowa mądrość.

Artykuł ukazał się w gazetce parafialnej Głos Świętego Antoniego w Przylepie.

Zdjęcia

  • Pijany jak ...
  • Symbolika dawnych profesji
  • Zielonogórskie notgeldy

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Bogusław_ZG
Bogusław_ZG czw., 2011-10-13 20:53

O rany!

To już wtedy do Raculi wywozili?
I jeszcze cło musieli płacić. :((

Lucyna
Lucyna czw., 2011-10-13 21:56

A podobno ukochany przybytek

A podobno ukochany przybytek w Raculi , gdzie i umyją, i wypiorą ciuchy , przenocują, i lekarz obejrzy maja zamknąć ...bo nie rentowny . Ludzie gdzie tu szacunek dla dawnych zwyczajów toż to prawdziwe zbrodnia zamykać tak szacowną instytucję co dawne zwyczaje podtrzymuje.=)))

Lucyna
Krzysztof Gawryluk
Krzysztof Gawryluk pt., 2011-10-14 08:42

Pijany jak ...kto?

Myślę, że historia pokazana na notgeldzie skłania do weryfikacji opinii o pijanych Polakach.
Jak widać takie wzorce mogły przywędrować do nas z „zachodu”

skorpion
skorpion pt., 2011-10-14 09:10

W winie prawda,w wodzie - zdrowie.

Wino zdradza,co znajduje się w sercu człowieka.
Alkoholik i abstynent popełniają ten sam błąd:
traktują wino jako lekarstwo,a nie jako napój.
Ten, kto ma wino,powinien pić za życia,bo ani kropla
nie przedostanie sie na tamten świat.
To nie wino upija człowieka,to człowiek upija się sam.

Barbara N.