drukuj

Czy żyjemy w świecie dezinformacji?

1

(fot. sxc.hu)

Od dawien dawna jesteśmy świadkami wojen. Prowadzone były one różnymi metodami często zgoła niekonwencjonalnymi, byle prowadziły do wyznaczonego celu. Czy w dzisiejszych czasach pole walki przeniosło się do świata mediów?

Już 2500 lat temu chiński wódz i mędrzec Sun Tzu w swej "Sztuce wojennej" pisał, że "Najwyższą umiejętnością w sztuce wojennej jest podporządkowanie nieprzyjaciela bez walki. (...) Należy zastosować wszystkie możliwe środki, żeby zabić w przeciwniku gotowość do walki i wiarę w zwycięstwo." Sun Tzu "ojciec" wojny psychologicznej daje wiele "rad" jak osiągnąć "powodzenie" : "Dyskredytujcie wszystko, co dobre w kraju przeciwnika. (...) Korzystajcie ze współpracy istot najpodlejszych i najbardziej odrażających. (...) Ośmieszajcie tradycje waszych przeciwników. (...) Osłabiajcie wolę walki nieprzyjacielskich żołnierzy za pomocą zmysłowej muzyki i piosenek. Podeślijcie im nierządnice, żeby dokończyć dzieła zniszczenia".

Dezinformacja w radiu

Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych czasach radio odgrywa coraz mniejszą rolę w procesie przekazywania informacji spychane na boczny tor w przez inne bardziej agresywne media. Dla procesu dezinformacji radio ma jednak w dalszym ciągu bardzo duże znaczenie. Warto jednak przypomnieć jak ważna w przeszłości radio odgrywało rolę. Za pierwszy przykład niech posłuży nam słuchowisko nadane "na żywo" przez stację CBS w 1938 w USA. Audycja na podstawie opowieści H.G. Wellsa „Wojna Światów" udająca rzeczywisty reportaż inwazji Marsjan na Ziemię, wzbudziła wielką panikę wśród mieszkańców New Jersey. Wielu ludzi uznało ją za prawdziwą.

Albo bliższy nam przykład to incydent w Gliwicach w 1939 roku, kiedy to miasto nie należały jeszcze do Polski. Hitlerowcy upozorowali napad na rozgłośnię radiową i po jej rzekomym zagarnięciu przez naszych rodaków nadali w języku polskim apel powstańców śląskich, wzywając ludność do walki z wrogiem. Tuż po nim padły strzały i radio zamilkło, aby wznowić program na godzinę przed północą.

Była to świetnie przygotowana prowokacja mająca skompromitować stronę polską. Ponadto nie pozostawiała ona czasu na przejrzenie mistyfikacji, ponieważ nie było nikogo, kto mógł ujawnić kulisy i zdementować komunikat Berlina, bo już o świcie 1 września Niemcy uderzyli na Polskę.

Zaletą, jakie posiada radio jest łatwość jego odbioru. Nie potrzeba do tego skomplikowanego sprzętu a ponadto wielu ludzi potrafi samemu skonstruować radio. Nadanie informacji radiowej jest również o wiele bardziej proste niż na przykład wiadomości wizualnej. Dlatego też radio bardzo dobrze sprawdza się w szczególnych sytuacjach np. w stanie wojny lub podczas katastrofy naturalnej, kiedy to inne bardziej zaawansowane systemy komunikacyjne są niesprawne.

Adolf Hitler powiedział kiedyś, że bez radia nie było by zwycięstwa narodowego socjalizmu w Niemczech. Szeroko zakrojona propaganda radiowa pomogła Fuhrerowi prowadzić i manipulować masami społeczeństwa. Jego odezwy do narodu były transmitowane w całym kraju. W czasie drugiej wojny światowej rola radia jeszcze bardziej wzrosła. Komunikaty radiowe własnych stacji umniejszały zwycięstwa przeciwników natomiast rozpowszechniały własne sukcesy.

 Na przykład założona rozgłośnia we Wrocławiu w swoich wiadomościach obłudnie zapewniała, że armia niemiecka nie walczy z narodem polskim, lecz tylko z rządem, który ponosi winę za wszystkie nieszczęścia ludności. Szczególnie ta pierwsza dezinformacja odnosiła duży skutek i znacząco przyczyniła się do spadku morale w wojsku i społeczeństwie.

Kolejnym chwytem, jakiego używali Niemcy podczas wojny były nieprawdziwe audycje podkreślające moralną i organizacyjną wyższość niemieckich żołnierzy, którzy wkraczali do Polski. Byli oni przedstawiani, jako współcześni rycerze a nawet posunięto się do spreparowania wywiadów z polskimi cywilami, którzy to jakoby byli zachwyceni ich nienaganną postawą.

Jak łatwo się domyślić po pewnym czasie ludzie zdali sobie sprawę z kłamstwa i przestali słuchać takich audycji. Niemcy, aby mimo wszystko zachęcić do odbioru swoich rozgłośni zaczęli podawać listę nazwisk żołnierzy polskich wziętych do niewoli. Tym sprytnym zabiegiem zapewnili sobie szersze audytorium, któremu przedstawiano obraz klęski i rozpaczy, jaka czeka Polaków, jeśli natychmiast nie skapitulują.

Radio służyło również do łatwego paraliżowania posunięć przeciwnika. Podczas wojny można wywołać panikę wśród ludności cywilnej nadając fałszywe komunikaty o planowanych nalotach lub zbliżającym się bombardowaniu. Przerażona ludność często próbuje na własną rękę ewakuować się z zagrożonego terenu zatykając szlaki komunikacyjne oraz przestając pracować na rzecz aktywnej obrony kraju.

Podsumowując rola radia, jako węzła komunikacyjnego jest tym większa im trudniejsze są warunki w odbiorze informacji z innego źródła. Informację radiową bardzo łatwo spreparować i w procesie dezinformacji w określonych sytuacjach jego rola jest nie do przecenienia.

Dezinformacja w telewizji

Nie da się ukryć, że telewizja jest królową informacji. I choć być może zostanie wkrótce zdetronizowana przez Internet to jak na razie ma jedną zasadniczą przewagę – pełny profesjonalizm wykonania. Programy, które oglądamy, na co dzień są od początku do końca wyreżyserowane oraz bazują na doświadczeniu, jakie twórcy telewizji zdobywali przez dziesiątki lat. Za telewizją stoją ogromne pieniądze i dzięki temu ma ona ogromną moc przekonywania.

Większość ludzi jest wzrokowcami a to znaczy, że najbardziej na nich wpływają obrazy. Dzięki telewizji dezinformatorzy dostali nowy wspaniały oręż do ręki. Zmysł wzroku jest bardzo ważny dla człowieka i często się mówi „zobaczyć na własne oczy". Na tym właśnie polega magia telewizji. Ciężko jest nam wyrzucić z głowy obrazy, które zobaczyliśmy, to, co widzimy wydaje nam się prawdą. I choć każdy zdaje sobie dziś sprawę, że obrazem przy pomocy współczesnej techniki można łatwo manipulować człowiek bezwiednie poddaje się temu, co widzi na szklanym ekranie.

Telewizja zmienia naszą świadomość bardzo bezwiednie i często nie zdajemy sobie z tego nawet sprawy dopóki nie zaczniemy danej kwestii poważnie analizować. Poza tym obraz bardziej niż dźwięk porusza duszę człowieka, to, co widzialne jest bardziej uchwytne i namacalne. Jest również bardziej konkretne a to znaczy, że dwie osoby oglądające wiadomości w telewizji będą widziały takie same obrazy i ich wyobrażenie na ten temat będzie bardzo podobne. Takiego efektu nie otrzymamy na przykład w radiu gdzie słuchając tę samą audycję ludzie mogą mieć kompletnie różne wizje i wyobrażenia.

Telewizja jest również bardziej masowa. Bardzo częstym przykładem manipulacji telewizyjnej są słupki sondażowe. Jest w to pewien sposób samospełniająca się przepowiednia. Jeśli widzimy w telewizji sondaż, w którym jakiś kandydat albo partia ma duże poparcie to można oczekiwać, że cześć ludzi również ich poprze, kiedy w telewizji zobaczą, jaką cieszą się popularnością.

Działają tutaj dwa mechanizmy. Po pierwsze większość z nas woli utożsamiać się ze zwycięzcami a po drugie lubimy wiedzieć, co na dany temat myślą inni. A więc skoro dana partia cieszy się poparciem największej liczby osób to większość musi mieć przecież rację. Zresztą sam obraz słupków działa już na nas pobudzająco, obraz widziany oddziaływuje mocniej, dociera głębiej w podświadomość niż sama wyobraźnia.

Telewizja ma również olbrzymi potencjał do promocji nieznanych wcześniej osób, rzeczy lub idei. Reklama gdzie szczęśliwa piękna kobieta używa danych produktów w gospodarstwie domowym oprócz informacji o istnieniu tego produktu niesie ze sobą przesłanie: jeśli chcesz być piękna i szczęśliwa również kupuj i używaj tych produktów. Nie ważna jest tutaj ich rzeczywista skuteczność czy wartość, w natłoku różnych reklam powstaje szum informacyjny i człowiek staje się wręcz ogłupiony tym, co widzi a więc podatny na dezinformację.

Media nie bez powodu są uważane za czwartą władzę. I w tej kwestii telewizja wiedzie prym. Ona wręcz kształtuje światopogląd i przekonania polityczne swoich widzów. Za czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego na przemian atakowany był to cały rząd, to jego poszczególni członkowie (a głównie wicepremierzy).

 Telewidz dzień w dzień pobudzany był do niezadowolenia, gniewu, a nawet obrzydzenia. Telewizja, szczególnie prywatna, dbała o to, aby ani trochę nie zmalała frustracja i oburzenie odbiorców podawanej informacji. Zresztą w dzisiejszych czasach informacje negatywne najlepiej się sprzedają. Trwał, więc wyścig o jak najbardziej szokującego newsa. Jeśli tylko pojawiała się odporność emocjonalna na jedną "sensację medialną", natychmiast serwowana była kolejna. W którymś momencie można zauważyć było nawet wypromowanie pewnej mody, nietaktem w pewnych określonych środowiskach było popieranie rządów Jarosława Kaczyńskiego.

Podsumowując płynie z tego wniosek, że telewizja jest szczególnie potężnym narzędziem w zmaganiach politycznych. Za poparciem tej tezy niech świadczy ostatnia walka, jaką toczą ze sobą politycy różnych opcji i partii o kontrolę nad telewizją publiczną.

Dezinformacja w Internecie

Ogólnoświatowa sieć komputerowa jest żywym świadectwem zbliżającej się przyszłości gdzie najważniejszym surowcem i walutą będzie informacja. Pod względem dostępu do różnych danych jest to prawdziwa beczka bez dna, w można w niej właściwie znaleźć wszystko na każdy temat. Internet posiada również inną zaletę, szybkość oraz łatwość w dostępie do informacji a także olbrzymi pluralizm wśród źródeł wiadomości.

To wszystko świadczy o jego ogromnym potencjale oraz wzrastającej lawinowo popularności. Właściwie wiele osób nie wyobraża już sobie funkcjonowania bez sieci. Oczywiście Internet posiada również swoje słabości oraz wady i właśnie te elementy najłatwiej wykorzystać w procesie dezinformacji.

Po pierwsze Internet jest bardzo anonimowy. A to pomaga ukryć prawdziwą tożsamość dezinformujących oraz ich prawdziwe cele. Podszyć się pod kogoś lub pewną organizację w sieci jest o wiele łatwiej niż w realnym życiu a ponadto łatwiej również zacierać za sobą ślady. Niech świadczy o tym coraz większa liczba oszustw internetowych.

Ponadto Internet jest bardzo chaotyczny i nieuporządkowany a to oznacza, że wykorzystując jego zaletę do szybkiego rozprzestrzeniania wiadomości można upublicznić dezinformację, która dotrze do wielu osób, a która będzie później bardzo trudna do „odkręcenia".

Wydawać by się mogło, że przy tak wielkiej liczbie źródeł informacji kłamstwo będzie bardzo łatwo do wychwycenia i zweryfikowania. Nic bardziej mylnego. W Internecie obecnie panuje ogromny szum informacyjny przeróżnych opinii i interpretacji faktów a to utrudnia prawidłową selekcję danych. Dopiero tworzone są fundamenty sprawdzonych informacji gdzie serwisy internetowe starają się weryfikować wiadomości oraz budować swoją reputację. Jest to jednako na razie pieśń przyszłości.

Łatwość dostępu do Internetu sprawia również, że łatwo jest w nim propagować różne idee albo rozpowszechniać pewne wiadomości. Tak było na przykład podczas kontrolowanego ujawnienia informacji przez portal WikiLeaks gdzie znany serwis internetowy opublikował ważne tajemnice dyplomatyczne najsilniejszego mocarstwa na świecie.

Jeśli ktoś jeszcze wątpił w potęgę Internetu myślę, że to najlepsza pora, aby zrewidować swoje poglądy. Pojedynczy serwis kontra największa dyplomatyczna machina na świecie a mimo to dane zostały upublicznione. Z drugiej jednak strony wiele reżimów politycznych, na przykład w Chinach, z mniejszym lub większym sukcesem stara się cenzurować pewne informacje.

Nawet w niektórych europejskich krajach trwają prace legislacyjne związane ze zwiększeniem poziomu kontroli ogólnoświatowej sieci. Pomimo to, należy przyjąć za fakt, iż Internet będzie się w przyszłości rozwijał i być może już wkrótce, jeśli nie już, stanie się najważniejszym systemem telekomunikacyjnym.

Dezinformacja w prasie

Elementy, jakie niesie ze sobą fałszowanie rzeczywistości w formie papierowej posiada zasadnicze cechy wymienione wcześniej we wszystkich rodzajach mediów. Należy jednak zwrócić uwagę na rolę, jaką w dzisiejszych czasach pełnią gazety. Nie są już one już tak jak kiedyś nośnikami najświeższych informacji, gazeta jest niestety wolniejsza od serwisów internetowych, telewizji oraz radia. Dzisiaj prasa pełni rolę opiniotwórczą. To tutaj przeciętny Kowalski jeżeli nie zrozumiał jakiś informacji albo chce potwierdzić swoją ocenę czyta o pewnych wydarzeniach.

Gazety papierowe bazują również na pewnym sentymencie, to słowo, które można uchwycić w rękę a więc wydaje nam się tym bardziej prawdziwsze. Papier zniesie wszystko ale z drugiej strony stanowi także pewien materialny dowód na to co się mówi albo pisze. Wiadomości w radiu ulecą w eter, o programach telewizyjnych zapominamy już po tygodniu, w internecie w natłoku newsów pewne informacje zostaną zakopane ale każdy numer gazety jest trochę jak książką - posiada pewną niewielką cząstkę nieśmiertelności.

Na tym naszym przywiązaniu do słowa drukowanego mogą żerować różni manipulatorzy. Z jednej strony łatwiej nam uwierzyć w to co piszą gazety a z drugiej strony jeśli dezinformatorzy wprowadzili w błąd dziennikarza temu ze słowa wydrukowanego również trudniej się wycofać. Poza tym przecież nie do każdego może dotrzeć sprostowanie a manipulator posiadając w danej chwili egzemplarz gazety zyskuje chwilowy atut. Zresztą jak pokazuje nam historia masowość słowa drukowanego może być również ogromna. Przekazywane pocztą pantoflową przeróżne publikacje oraz ulotki były w swoim czasie jedynymi nośnikiem informacji.

Co dalej?

W społeczeństwie demokratycznym przekraczanie pewnych barier w manipulowaniu ludźmi jest niezgodne z prawem, czego przykładem mogą być ograniczenia narzucane reklamom. Nierzadko manipulacja prowadzi do złamania prawa lub porusza się na jego obrzeżach. We współczesnym świecie każdej decyzji oraz każdemu przysłowiowemu „pociągnięciu sznurka" towarzyszy impuls informacyjny, i warto wiedzieć, że mogą istnieć pewne grupy starające się podtrzymać jakąś formę kontroli nad sposobem myślenia i emocjami opinii publicznej.

W większości przypadków faktyczne motywy ludzi manipulujących informacjami medialnymi pozostają ukryte, a społeczeństwo przekonywane jest usilnie, że istniejące struktury informacyjne dobrze mu służą i strzegą jego dobrej przyszłości. Dlatego tak ważne jest abyśmy byli świadomi, że każdego dnia my sami oraz nawet dziennikarze mogą być celem dezinformacji.

* * *

Zobacz nas na facebooku: 

strona portalu Moje Miasto Zielona Góra

strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra

Zdjęcia

  • 1

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Milena
Milena pon., 2011-03-07 21:51

Pan Maciek to mnie rozbroił

Pan Maciek to mnie rozbroił :) "Albo bliższy nam przykład to incydent w Gliwicach w 1939 roku..." rzeczywiście bardzo mi bliski czasowo;p
Media miały za cel propagowanie wiedzy wśród szerszego grona społeczeństwa na świecie....przerodziło się to w skrajne propagowanie ideologii za pomocą dostępnych środków przekazu. Stacje radiowe i telewizyjne i część prasy urosły do rangi "ołtarzy", z których płyną przekazy.
Telewizja jest środkiem przekazu, który najbardziej manipuluje psychiką ludzką. Ludzie patrzą i wierzą w każdą przemieloną papkę informacyjną, którą im się funduje.
Ta papka zazwyczaj jest wyolbrzymiona, zakłamana i właśnie wyreżyserowana.
Dla telewizji każda sensacja przeradza sie w wielodniowy hit, który powtarzany jest do utrapienia na każdym programie..ehhh.
Co do internetu, to tutaj panuje totalna dżungla. Możliwość własnej wypowiedzi w gronie setek tysięcy innych stwierdzeń powoduje zagubienie. Szukając konkretnej informacji okazuje się że nie ma jednolitej i tej jedynej prawdziwej...każdy, kto cos wie dzieli sie swoją (na swój sposób) wiedzą z innymi. Taki dziwny moze przykład...byłam kiedyś u lekarza i pewna pani rozmawiając w rejestracji usilnie wykłócała sie z pielęgniarką, że ona musi dzisiaj iść do dermatologa i nic ją nie interesuje że są terminy...ona wyczytała o swojej chorobie skóry w internecie i na forach powiedziano jej że już umiera...Pielęgniarka, której ręce już opadały stwierdziła, że w takim razie skoro zna diagnozę to po co ma się konsultować z lekarzem?

Bogusia
Bogusia pon., 2011-03-07 22:22

Niestety, wszystko to prawda

Na pewno żyjemy w świecie dezinformacji. Prasa, telewizja, Internet manipulują nami, wprowadzają w błąd na każdym kroku. Ja akurat należę do tych naiwnych, którym łatwo wcisnąć coś nieprawdziwego. Po tragedii smoleńskiej uwierzyłam nawet w przemianę niektórych naszych polityków i teraz czuję się jeszcze bardziej rozczarowana. Pamiętam słowa Pana, Panie Maćku, którym wówczas nie dawałam wiary, a to jednak Pan miał rację. Przed nieprawdziwymi doniesieniami prasowymi bronię się tym, że nie kupuję czołowych plotkarskich gazet i czasopism. Owszem kupuję, nawet sporo, ale te czasopisma, w których np. wywiady ze znanymi ludźmi są autoryzowane, albo piszą artykuły ludzie, których nazwiska w dziennikarskim środowisku cieszą się dobrą marką. W Internecie na pewno omijam Pudelka i podobne głupoty, nie czytam też komentarzy. Ale po co szukać daleko, w naszej lokalnej prasie zdarzył się artykuł, wcale nie tak dawno, opisujący i przedstawiający problem, który akurat dobrze znałam. Wiem, że czytelnicy zostali całkowicie wprowadzeni w błąd.

B.H.-D.
aski
aski wt., 2011-03-08 08:32

czy nam się to podoba

czy też nie, jesteśmy w mniejszym lub większym stopniu manipulowani przez media, poczynając od reklamy a kończąc na polityce. Jak duży wpływ na społeczeństwo mogą mieć media może posłużyć przykład tego co się dzieje obecnie w krajach arabskich. Można nawet usprawiedliwić kolejną wojnę i to w taki sposób, że i my w to uwierzymy.

https://picasaweb.google.com/106481896623705871202