drukuj

Czy w Sądzie Okręgowym na Pl. Słowiańskim straszy?

Czy duchy są wśród nas?

(fot. sxc.hu)

Czy w Sądzie straszy? Czy jeszcze duchy nawiedzają Pl. Słowiański? Sprawa dla MMkowego Archiwum X. Czyli moja relacja ze spotkania z Antonim Juchniewiczem.

22 stycznia spotkałem Antoniego Juchniewicza, byłego kierownika sekretariatu dawnego, zielonogórskiego Sądu Wojewódzkiego (dziś Sąd Okręgowy). W rozmowie z nim w autobusie usłyszałem historie o duchach, z których jedną, jak wierzy, sam przeżył.Temat dość aktualny z uwagi na to, że się wracało z cmentarza.

Pewnej niedzieli, jak zwykle, przyszedł do pracy wypełniać jakieś dokumenty. W przedwojennym, jeszcze poniemieckim, po jakimś klasztorze żeńskim, budynku sądu było pusto. Tylko Jerzejski siedział u siebie na portierni. Pan Antoni skierował się prosto do swojego biura, które było na wprost do sali rozpraw, i usiadł, zabierając się żwawo do pracy.

Nagle usłyszał hałas szurającego krzesła w sali sądowej. Rozejrzał się wzrokiem po biurze i poszedł sprawdzić, ale w pomieszczeniu wszystko było na swoim miejscu i tylko głucha cisza tam panowała. Wrócił na swoje miejsce i zaraz, gdy usiadł, znów usłyszał znajomy hałas. Wrócił uspokojony na swoje miejsce i w chwili gdy już sobie usiadł, znajomy hałas szurania i spadania powrócił. Co się dzieje? – zapytał samego siebie. Gdy wrócił już na swoje miejsce, znów ktoś zaczął rozrabiać z krzesłem. Tym razem pan Antoni pobiegł do Jerzejskich i wraz z portierem zajrzał przez drugie, boczne drzwi. Obaj niczego nadzwyczajnego w środku nie zaobserwowali. Nikogo nie było! Co jest? – zapytał się samego siebie w myślach – nic przecież nie piłem!

Dowiedział się również, że inny pracownik sądu , ateista, też miał podobną przygodę z "duchem", aż się rozbił głową o kolumnę budynku, tak się przeraził dziwaczności, które działy się w nocy (uspokajam Czytelników, nic złego mu się ostatecznie nie stało). Wezwał nawet oddział UB, które sporządziło raport, ale sprawy nie rozwiązano do dzisiaj.

Pan Antoni wiedział, że dawniej tu był cmentarz poniemiecki, których szczątki, w dobrze zachowanych trumnach, po wojnie ekshumowano. Dzieciaki zlatywały się z okolicznych szkół w latach 50. z ciekawości pooglądać stare kości, więc na placu było tłumnie. Do tego jeszcze ogłoszono tutaj od siedmiu do dziewięciu wyroków śmierci na podstawie tzw. „sierpniówek" (dekret państwowy z 30 sierpnia – 1 września 1944 r.). Protokołował na sali sądowej i pamiętał, że był niegdyś niesprawiedliwy sędzia Dancyg, który wielu w Zielonej Górze skazał na śmierć (nie wiem czy to jest ten sam ppłk. Marcin Dancyg). Kiedyś pan Antoni zwrócił mu nawet uwagę, że to niesprawiedliwe. To nie należy do pana obowiązków – odparł tamten. Pan Antoni wtórował mu: Wiem, ale ja mówię jako człowiek.

Czy w Sądzie Okręgowym straszy? Co? Kto? Siostra zakonna? Czarownica? Nieboszczyk z dawnego cmentarza? A może któryś z skazanych na śmierć nawiedza salę sądową? Nie udało mi się ustalić, ale Czytelnicy przyznają, że to kolejny kamyczek do zielonogórskich legend.

Ani w wydziale cywilnym, ani w wydziale karnym (przedwojenny budynek) pracownicy zaprzeczali i nie chcieli szerzej komentować sprawy, jakoby działy się tutaj dziwne, paranormalne zjawiska czy żeby ich miejsce pracy nawiedzały duchy. Ochroniarz nawet odparł, że on tam w duchy nie wierzy i często ludzie zmyślają różne historyjki.

Przepraszam również za niezdarność mojego stylu. Nie umiem opisywać legend, mitów, różnego tego rodzaju historyjek. Jednak chciałem się tą historyjką podzielić, a nuż ktoś rozwiąże zagadkę. Mam również nadzieję, że sprawie przyjrzy się dokładniej pan Zdzisław Piotrowski, szambelan zielonogórski (jeden z najlepszych bajkopisarzy zielonogórskich). A może już on lub ktoś inny tę historyjkę opisał?

PS: Czy ja mam coś wymalowanego na twarzy, że ludzie chętnie mnie zaczepiają na ulicy i rozmawiają? Nie ukrywam, że to miłe, ale dobrze jest wiedzieć, co się ma na twarzy, żeby tego nie zmywać - Ot popisał się dużym mniemaniem o sobie - powiedziałem sobie w myślach.

MM Zielona Góra do sprawy jeszcze powróci.

* * *

 

Zobacz nas na facebooku: 

strona portalu Moje Miasto Zielona Góra

strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra

Zdjęcia

  • Czy duchy są wśród nas?
KOKO
Autor:KOKO

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Szambelan
Szambelan wt., 2011-01-25 09:49

Dziękuję za uznanie ale niechaj INNI MAJĄ OKAZJĘ popisać

się zdolnościami i wiedzą.
Niemniej temat wpisuję do obywatelskich zamówień.

Szambelan
KOKO
KOKO wt., 2011-01-25 10:19

Tym tekstem pozdrawiam Antoniego i dziękuję

Antoniemu Juchniewiczowi! :)

(miało być w artykule, ale w komentarzu też może być)