drukuj

Czy możemy naszych (czyt. polskich) mężczyzn uważać za dżentelmenów?

nasi ukochani mężczyźni

Nie tylko możemy - oni naprawdę nimi są. To nie jest ważne, że tak na co dzień, w domu, nie zawsze to zauważamy. Być może, chciałybyśmy więcej, ale nie narzekajmy. Inne kobiety mają gorzej.

Parę przykładów, które zebrałam w czasie 15 letniego pobytu w Austrii.

W czasie częstych podróży samochodem na trasie Polska Austria zdarzyło mi się dwa razy wylecieć z zakrętu w pole. Zawsze były to Czechy.
Pierwszy raz, kiedy mi się to zdarzyło, wybiegłam po wypadku na szosę i łapię jakąś "skodinkę"- zatrzymuje się facet i obiecuje, że wróci za chwilę w gumiakach z kolegami. Nie uwierzyłam. Przypomniało mi się jak zawsze słyszałam, że Czesi nas nie lubią za 1968 rok. Myślę sobie - nie wrócą, ale co mam robić, czekam.
Jedzie jakiś bus z polską rejestracją, zatrzymali się, widząc mnie taką bezradną. Zaczynamy (czyli oni) wyciągać moje auto, kiedy nadjeżdżają... Czesi. Wespół w zespół i się udało. Czesi nie wzięli ani grosza, ani nawet na piwo.

Następny raz również wyciągał mnie Czech, nie dał rady, podjechał  Polak, bez słowa doczepił mnie do swojego (wspaniałego) auta, wyciągnął, odczepił i pojechał sobie nie czekając na żadne dziękuję i nie wdając się w żadną rozmowę. Czech i tym razem nie chciał wziąć ani grosza.

Austriacy - Pod marketem zostawiłam auto na światłach i jak wyszłam, to już nie odpaliłam. Dzwonię do koleżanki, Austriaczki: - przyjedź po mnie!  Ma kable, to odpalimy od jej samochodu.
Odpalam... Ja tego nigdy nie robiłam, myślę, że czegoś nie wiem, może świece się nie zagrzały? W każdym razie się nie udało.
Pod marketem ogromny ruch. ŻADEN  Austriak nie podszedł się zapytać - "może paniom w czymś pomóc". Nie, to nie w Austrii.
Mówię do koleżanki: - "w Polsce, byśmy się od chętnych chłopów nie mogły odczepić" - a ona na to, "ale po co oni mają nam pomagać, skoro są odpowiednie służby, które są od tego?" - ale to kosztuje i to nie mało" - no tak, ale trudno...

Następny przykład, w szkole, która prowadzi kursy dokształcające dla bezrobotnych (fajny poziom w tej szkole i przeróżne kursy, ja załapałam się na półroczny kurs, gdzie w programie był Word, Excel, ACAD, ARCHICAD i programy wizualizacyjne), byłam w grupie, gdzie byli prawie sami mężczyźni. Czułam się jakby z nimi zaprzyjaźniona. Na korytarzu był automat z kawą czy innymi "pitkami". Oni stali na końcu kolejki, podeszłam i rozmawialiśmy - jak przyszła nasza kolej ja, jako kobieta, moją kawę wzięłam jako pierwsza. U nas byłoby to naturalne. Zdziwienie tych chłopów było ogromne.
Nic to, że były między nami fajne rozmowy, grzeczności, pomoc w rozwiązywaniu zadań.
Nic to, mnie nie wolno było wziąć bez kolejki. Oburzenie było naprawdę ogromne i nie udawane. Zrobiło mi się głupio.

Powiedziałam o naszych mężczyznach, że u nas takie zachowanie byłoby oczywiste...

...a może się mylę?

* * *

Zobacz nas na facebooku: 

strona portalu Moje Miasto Zielona Góra

strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miatso Zielona Góra

Zdjęcia

  • nasi ukochani mężczyźni
zmieniłam priorytety: ruch, fotografia, życie
barszczewska
Autor:barszczewska

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Bogusia
Bogusia śr., 2010-12-15 17:17

Fajnie, na wesoło potraktowany temat

Nie mylisz się. Polak dżentelmen, czy, jak kto woli gentleman jest znany za granicami naszego kraju. Nie raz słyszałam, jak mówili, że to TYLKO Polacy przepuszczają kobietę, jako pierwszą, że całują w rękę (to akurat sprawa dyskusyjna)...i.t.p. Ostatnio na Ukrainie zaobserwowałam te różnice.
Kurtuazyjność naszych panów, może nie jest aż taka, jak dawniej, gdy wstawali, jak podchodziła kobieta, ale jeszcze, na szczęście, jest.
Fajnie opisałaś swoje przygody, w których brali udział panowie dżentelmeni , albo nie dżentelmeni.

B.H.-D.
barszczewska
barszczewska śr., 2010-12-15 19:28

w Polsce

@Bogusia:

uważamy wiele zachowań za oczywiste. Nawet tego nie zauważamy. Dopiero jak np. mężczyzna przejdzie przez drzwi, Ciebie nie przepuszczając myślisz...."burak"- to łagodniejsza wersja

barbara
Lucyna
Lucyna śr., 2010-12-15 18:58

Pewnie coś w tym jest...

Pewnie coś w tym jest... tylko Polacy swoje kobiety po rękach całują =)

Lucyna
KOKO
KOKO śr., 2010-12-15 19:10

I łyso wam, łyso? To do feministek

które tak walczą głośno i gęsto o równouprawnieniu (które wyklucza dżentelmeństwo z racji równych praw :-> ).
Tak więc drogie panie, szanujcie mężczyzn, bo mogłyście mieć gorzej. :P
Całować w rękę nie całuję (wpływ feminizmu już.. ale to też sprawa psychologiczna), ale w innych "sferach" faktycznie jestem dżentelmenem.

Maciek Gniazdowski
Maciek Gniazdowski śr., 2010-12-15 19:10

ba! co więcej,

nawet nie swoje kobiety po rękach całują ;-). Ale jako Polak przyznam, że nad 'buchnięciem w mankiet' zwykle się nie zastanawiam, jest to po prostu w pewnych sytuacjach odruch, podobnie jak przytulenie kogoś, czy cmok w policzek. Są takie odruchy, podobnie jak pilnowanie, by nie położyć na stole czapki, lub kapelusza, jak puszczenie kobiety przodem (złośliwy dodałby, że po schodach pod górę ;-).

MaciekMG http://zgfoto.hekko.pl/
baszaalbion
baszaalbion śr., 2010-12-15 21:40

Polak to jest gość!

Generalnie zgadzam się z zawartymi uwagami i komentarzami. Gdzie jednak są dżentelmenii w autobusach MZK między 7.00 a 8.00? Napewno nie na linii "Q" (celowo napisane) a dotyczy linii "0" Bo tutaj Qltura zostawia wiele do życzenia, zwłaszcza gdy jeszcze się ktoś zwróci nawet z grzeczną uwaga! K..wa to powszechny epitet, raczej przecinek.

Zostawiam pod rozwagę.

www.zlotybrowar.pl (https://www.zlotybrowar.pl)
Milena
Milena śr., 2010-12-15 22:09

Nie zauważyłam by nasi

Nie zauważyłam by nasi mężczyźni byli dżentelenami....
Trzeba schodzić im z drogi na wąskim chodniku, drzwi nie przytrzymają (rzadko takie egzemplarze się zdarzają), w autobusie wielkim plecakiem po twarzy i innych częściach ciała cię zdzielą....w markecie wózkiem cię przygwożdzą i zajadą na smierć...na przejściu dla pieszych rzadko który się zatrzyma...ehhh szkda gadać.
Dżentelmen...tak pięknie brzmi....prawie na wymarciu :)))))

marika-m10
marika-m10 czw., 2010-12-16 09:36

Dżentelmeni

Wczoraj bez słowa prośby z mojej strony miły,młody dżentelmen pomógłmi wypchnąć auto z zaspy.

ania
CzynnikLetalny
CzynnikLetalny czw., 2010-12-16 19:31

Jak się baby nie bije

to jej wątroba gnije.

Alles Muss Raus!