Czy mamy poczucie humoru?
Słownik współczesnego języka polskiego tak definiuje pojęcie humoru: Jest to dyspozycja psychiczna polegająca na umiejętności zauważania zabawnych stron życia i traktowania ich z pobłażliwością i życzliwością.
Tak, jak jesteśmy różni, tak mamy różne poczucie humoru. Od czego ono zależy? Na pewno, w dużym stopniu, od inteligencji człowieka. Im wyższy poziom inteligencji, większy zasób wiedzy, tym człowiek ma większą zdolność kojarzenia, więc lepiej rozumie wszelkiego rodzaju dowcipy. Oczywiście mam na myśli te dobre, wymagające wspomnianej zdolności.
Bardzo często nasze poczucie humoru kończy się w momencie, gdy dowcip, żart zaczyna dotykać NAS osobiście.
Dotyczy to tych wszystkich, którzy nie mają do siebie dystansu, są małostkowi i, co tu dużo mówić, tak naprawdę wcale poczucia humoru nie mają.
Rozumiem dzieci, które wszystko traktują bardzo dosłownie i trudno im wyczuć kiedy się z nich życzliwie żartuje, kiedy krytykuje. Gorzej, gdy to dotyczy dorosłych.
Śmiech jest jak lekarstwo. Poprawia nastrój, pozwala się rozluźnić, uwalnia od stresu i przecież nic nas nie kosztuje. O ile lepiej czujemy się w pracy, w domu, gdy możemy sobie w wolnej chwili pożartować, gdy potrafimy obrócić w żart czasami wcale nie najmilszą dla nas sytuację. Gdy umiemy śmiać się z własnych gaf i słabości.
Poczucie humoru, wspólny śmiech pozwala na wytworzenie więzi między ludźmi, dobrych stosunków w pracy, w domu, właściwie wszędzie. Oczywiście z umiarem, bo nie da się poczuciem humoru zatuszować np. swoich niekompetencji w pracy.
Poczucie humoru ma duży wpływ na nasze życie.
Jak często słyszymy wśród wymienianych pożądanych cech ewentualnego partnera, właśnie „poczucie humoru".
Ostatnio nawet przy zatrudnianiu pracowników jest ono brane pod uwagę.
Warto, więc tę cechę w sobie rozwijać. Czytałam, że w niektórych państwach są prowadzone kursy rozwijania poczucia humoru. Może i my się takowych doczekamy, a może też już są?
Tymczasem uważam, że duże znaczenie ma dobór przyjaciół, znajomych o podobnym (czytaj: dobrym) poczuciu humoru.
Sama widzę, że nie lubię spotkań towarzyskich, gdy znajdzie się w gronie, ktoś bez poczucia humoru. Po pewnym czasie większość jest zmęczona i znudzona. Takiej osobie bardzo łatwo się narazić, łatwo ją urazić, chociaż wcale nie miało się takiego zamiaru.
Przeczytałam, że największe poczucie humoru mają Holendrzy i nas, Polaków, postrzegają jako wielkich smutasów.
Oto przykłady, gdy poczucie humoru było mi i moim znajomym bardzo pomocne.
Jestem w gabinecie kosmetycznym, pochyla się nade mną młodziutka kosmetyczka. Słyszę, jak mówi: „O, jakie pani ma niebieskie oczy”. Zadowolona poprawiam się na fotelu i słyszę: „To dziwne, bo ludziom na starość oczy blakną”
Zaznaczam, że było to z dziesięć lat temu, gdzie nawet przez myśl mi nie przeszło, że jestem stara. Pomyślałam wówczas, że gdy byłam w wieku kosmetyczki, ludzie trzydziestoparoletni byli też dla mnie starzy. Oczywiście obróciłam to w żart, opowiedziałam w gronie swoich przyjaciół i śmiejemy się z tego po dziś dzień.
Moja koleżanka poszła do klasy na zastępstwo i słyszy: „O, jak dobrze, że to pani, bo tamta pani, co była wczoraj, to taka gruba…” Koleżanka oczywiście zaczęła tłumaczyć, że nie osądza się ludzi po wyglądzie…i.t.d. , gdy usłyszała: „ No właśnie, Pani taaaka brzydka, a taka miła” .
Mająca dystans do siebie (wcale nie taaaka brzydka), oczywiście potraktowała to wesoło, nam opowiedziała i też sobie z tego żartujemy.
I jeszcze jedna przygoda wymagająca dystansu do siebie i poczucia humoru. Moja przyjaciółka, będąc na wczasach, na białym wieczorku tanecznym poprosiła do tańca pana, który dobrze tańczył. Postanowiła, więc poprosić go raz jeszcze i prosząc powiedziała: „przepraszam, że jeszcze raz, ale czy mogę prosić”. Na co pan wstając odpowiedział: „Nie szkodzi, jak nie będzie biały, ja będę miał wybór”.
Nie było jej miło, ale uznała to za dowcip, z którego do dzisiaj się śmiejemy, gdy go wspominamy.
Takich kawałów, "z życia wziętych", można by mnożyć. Ja mam ich bardzo dużo. Ale, żeby one powstały trzeba mieć poczucie humoru.


























Kontakt:
Przeczytałem. Znając poczucie humoru autorki uśmiałem się !
Szkoda, że autorka nie zaprezentowała fotografii (swojego autorstwa) jako ilustrację. A przecież tyle fotografuje, zna tyle ludzkich charakterów.
...
Tak czy inaczej - artykuł INSPIRUJE do szerokiej dyskusji na mm-ce.
Większość Polaków,
zapytana czy ma poczucie humoru odpowie, oczywiście TAK. Bańka pryska gdy żart, anegdota, opowiastka wkraczają w naszą sferę osobistą i rodzinną, z wyjątkiem opowieści o przysłowiowych, teściowej i szwagrze.
Niebezpiecznie jest też zahaczyć o szeroko pojętą sferę religii.
Poczucie humoru... przykłady
Poczucie humoru... przykłady , które Pani podała to raczej klasyka braku taktu "No właśnie, Pani taaaka brzydka", "ludziom na starość oczy blakną". Nie wiem czy nie powinniśmy raczej uczyć ludzi ,że tak nie należy mówić - można komuś wyrządzić przykrość . Nie należy mylić wrażliwości z brakiem poczucia humoru. Dzieci tez trzeba uczyć taktu i wrażliwości. Nie znam osoby, która poczułaby się dobrze , gdyby to ona była obiektem "żartów". Między delikatnym żartem z kogoś a wredną kpina jest cienka granica.
Dobrą lekcję w tym temacie odebrałam już w szkole podstawowe.
Śmialiśmy się z zabawnej czapeczki jednej z koleżanek a ona się rozpłakała bo tą czapkę musiała donaszać po " bogatszej kuzynce".
Masz mądry i niezwykle lubiany nauczyciel powiedział nam wtedy;
"zanim zażartujesz z czegoś lub kogo kogokolwiek pomyśl trzy razy czy sam byś chciał by z ciebie żartowano'.
Czasami bezmyślnie klepiemy coś co jest "dowcipne". Najlepiej wiedzą o tym osoby niepełnosprawne. Kiedy moje dziecko miało ze trzy latka spytało mnie na widok mężczyzny na wózku inwalidzkim ( mężczyzna słyszał naszą rozmowę)
- mamo czemu ten pan choć dorosły jeździ na wózku?
instynktowne odpowiedziałam
- bo ma chore nóżki
- aha rozumiem.
Usłyszałam za sobą " choć raz normalne wytłumaczeni a nie,że pan nie jadł szpinaku' .
Zastanawiam się czy osoby niepełnosprawne jak słyszą kretynizm w stylu "jak nie będziesz jadł to tez nie urośniesz itp" ( przecież można to powiedzieć żartobliwie a co)też muszą mieć dystans do siebie. Czy musimy śmiać się ze swoich ułomności, brzydoty udawać ,że to nas nie obchodzi choć to często zatruwa nam życie. A dowcipnisie nie dają nam o tym zapomnieć.
Poczucie humoru to rzecz dyskusyjna między prawdziwym poczuciem humoru a chamstwem jest taka sama różnica jak między śmiechem a rechotem.
Podstawowa zasada "nie czyń drugiem co tobie nie miłe".
Mam inne zdanie
@Lucyna:Przykłady, które podałam, moim zdaniem świadczą o szczerości trochę niezręcznie wypowiedzianej, a takie wypowiedzi mnie bawią. Może właśnie dlatego, że mam ogromny dystans do siebie i umiem się z siebie śmiać. To samo dotyczy grona moich przyjaciół. Potrafię rozróżnić, gdy ktoś wrednie chce mi dokuczyć od takiej słownej niezręczności.
O inwalidach ? Nawet nie będę tego komentowała, bo to oczywiste i do śmiania się z czyjegoś nieszczęścia nikt namawiał nie będzie. Artykuł tego nie sugeruje, jest zupełnie o czym innym, na pewno nie o wyśmiewaniu się z kogokolwiek, więc dziwią mnie takie sugestie.
Przyznaję, że czasami na MM-ce tracę poczucie humoru i o przykłady nie trudno.
Chociaż i tutaj można się uodpornić. Za jedynkę, już dzisiaj potrafię podziękować z uśmiechem na twarzy.
Tą jedynkę nie ja Pani dałam
@Bogusia:Tą jedynkę nie ja Pani dałam , zapewne ktoś kto nawet nie przeczytał pani tekstu ( pewnie gdyby miała Pani tak ogromny dystans do siebie jak pani pisze nawet by Pani o niej nie wspomniała).
A wracając do tematu "naiwna szczerość" tez może zaboleć i należy o tym mówić dzieciakom. Poczucie humoru jest cenne ale przyzna Pni , każdy ma inne . Co dla jednych jest zabawne dla innych może wydać się przykre. Jak ktoś prosi " dajcie mi spokój nie lubię gdy wypominacie mi coś co powiedziałem lata temu. to nie należy mu zarzucać braku dystansu do siebie tylko uszanować jego prośbę.
Mam poczucie humoru , gdybym była mimoza to nie mogłabym pracować przez tyle lat w swoim zawodzie, znam takie dowcipy ...
Wiele osób na MM-ce uważa, że ma prawo do " poklepywania po plecach" osób młodszych a jak ci się sprzeciwią to słyszą " brak ci dystansu". Jak ktoś wyśmiewa się z ich działalności to jakoś nie widzę tego poczucia dystansu=(
Nie każdy kto ma inne zdanie koniecznie musi się mylić =)
Pani Lucyno,
@Lucyna:nie istnieje jedynie słuszne podejście do swoich wad i ułomności. Ja wolę obrócić je w żart, choć nie zawsze jest do śmiechu, ale w sprawach pryncypialnych (np. stosunek do zwierząt, do słabszych, itp.) wolę spokojnie wyjaśnić, co mi się nie podoba. Ostra i brutalna reakcja raczej nakręca 'spiralę agresji', zmienia się to w wymianę coraz mniej merytorycznych, a coraz bardziej osobistych uwag. Drobne sprawy lepiej, moim zdaniem, pozostawić bez uwagi, znikną same.
Akcja-reakcja, jeśli nie będą dopasowane, będą raczej budziły zdziwienie postronnych. Nieraz słyszę, gdy matka do małego dziecka mówi 'bądź grzeczny, bo pan cię zabierze'. Albo odpowiadam jakimś żartem, albo pozostawiam bez uwagi, choć drażni mnie nierozsądne rodzenie nieufności i lęku przed obcymi.
A dowcip? Wiadomo, poczucie humoru jest rozmaite. Jeden będzie się zarykiwał z dowcipu w stylu 'bawarskim', innego będzie bawił dowcip w stylu Marii Czubaszek, 'dlaczego wróbelek? - bo ma jedną nóżkę bardziej'. Jeśli coś mnie nie bawi, idę sobie dalej. Nie będę jednak ustalał norm, co kogo bawić powinno ;-).
Pozdrawiam,
Jezu drogi czy to jest
@Maciek Gniazdowski:Jezu drogi czy to jest reprymenda za brak poczucia humoru?=))
Nie piję bo wątroba mnie od wódki boli ( pewnie za dużo piłam w młodości), jak mi ktoś zalezie za skórę kiepskim żartem ( nie daj Bóg ze mnie) to nie spocznę dopóki się nie odegram. Jak mnie ktoś "wnerwi" to lepiej mi z drogi zejść , bo mogę puścić taka wiąchę, ze uszy odpadną. Teraz kto by tam chciał ale dawniej za uwagi w stylu " fajne masz cycki" waliłam w gębę bez ostrzeżenia. Ale tak ogólnie to cicha, wstydliwa i milusia ze mnie kobitka=)))
Uchowaj Panie Boże! Ja i reprymenda?
@Lucyna:Faktem jest, że czasem mendzę, ale nie żeby aż tak! To już lepiej sobie przypomnę coś śmiesznego i pośmiejemy się razem ;-).
Po wielu latach odwiedziłam
Po wielu latach odwiedziłam moją kuzynkę. W drzwiach już do mnie krzyczy( ma donośny głos) Witaj stara ruro! W pierwszej chwili mnie zamurowało , ale odpowiedziałam: Witaj o dwa dni starsza rureczko. Do dzisiaj się z tego śmiejemy.
Wiele lat temu, gdy pojechałam do mamy w odwiedziny, odwiedziłam też wujka. Wchodzę a tam całkiem obcy facet. Szybciutko się przedstawia: To ja Wojtek syn księdza, na co ja : to ja Marysia córka zakonnicy. Oboje się z tego śmiejemy. Wszystko zależy jak się zachowamy w danej sytuacji. Po wielu latach jest się z czego pośmiać i ja jestem za....
Poczucie humoru jest po prostu w nas, albo się go ma , albo nie.
Pozdrawiam
a ja uważam,
że Polacy mają ogromne poczucie humoru, bardzo lubię się napić w takim towarzystwie. Oczywiście, jak wszędzie znajdą się tacy co "nie załapią". Mam takie szczęście, że obracam się wśród ludzi z fajnym poczuciem humoru i to sobie cenię, bo pić z wódkę z ludźmi bez fantazji to stracony czas.
Basiu, ja też jestem tego zdania,
@barszczewska:że większość Polaków ma poczucie humoru, ale na pewno nie wszyscy. W moim towarzystwie, smutasów nie ma, tak, jak nie ma ludzi, do których nie mogłabym mieć zaufania. Kawały "załapują", śmiać się z siebie potrafią, wódkę wypić można z nimi spokojnie i przyjemnie. Każdy w końcu sam sobie dobiera, przyjaciół, znajomych takich, jacy mu odpowiadają, jaki sam jest.
No to jeszcze jeden dowcip "z życia wzięty":
Moja przyjaciółka dzwoni do mamy i chwali się, że objęła wysokie stanowisko. Jednym słowem duży awans. A jej mama na to: "A schudłaś?"
Teraz, gdy przyjaciółce szykuje się jakikolwiek awans, czy inne wyróżnienie w pracy, pytamy: "A schudłaś?"
No to dowcip sytuacyjny wygenerowany przez moją babcię:
@Bogusia:Jeden z naszych kotów tak dokumentnie o...zdobił mieszkanie (wiecie, koty lubią mleko, ale czasami przesadnie na nie reagują), że było i coś dla oka, i coś dla nosa, i coś do posprzątania. Częściowo ratowało sytuację natychmiastowe otworzenie wszystkich okien. A babcia na to: 'brzydki kotek'!
Od tego czasu wszelki przerost formy nad treścią był w naszym domu komentowany: 'BRZYDKI KOTEK'!
Mieliśmy
@Maciek Gniazdowski:kiedyś w pracy dyrektora, który polonistce powiedział AKAPIT: "Ładnie pani wygląda". Od tego czasu mówiliśmy sobie w gronie wiele AKAPITÓW, aż się kiedyś zapomniałyśmy z koleżankami i "poleciałyśmy" AKAPITAMI w towarzystwie, gdzie o tym nie wiedziano. Jak zobaczyłyśmy miny towarzystwa, to trzeba było szybko wyjaśnić o co chodzi.
A "BRZYDKI KOTEK" babci - super!
Pewnie to prawda. Ja swoje
Pewnie to prawda. Ja swoje wypiłam i mam spokój . Bywa,że ludzie najpierw dobrze się bawią a później ... całe miasto wie jak to robili=)
Poczucie humoru to:
śmiać się z siebie samego...
własnego ego...
tak żart w humor obrócić...
i do myślenia słuchacza zmusić...
bo choć się z siebie tak wyśmiewamy...
nie tylko siebie na myśli mamy...
a nikt się nie poczuje dotknięty...
bo przecież NAS nie dotyczą te "wkręty"...
choć jak się dobrze zastanowimy...
w tym "wicu" jest "troszki" i NASZEJ winy...
a że tak piszę za bardzo pokrętnie,....
tak "troszki" nie bardzo za "inteligentnie"...
to skończę,...
choć śmiać się możecie ze mnie,...
piąteczkę postawić mi będzie przyjemnie....
Świerszczyku
@swierszczyk:Inteligentnie, inteligentnie i to bardzo. Aluzję pojęłam. Za piąteczkę dziękuję też z uśmiechem, tylko szerszym.
Z czego się śmiejecie?
Z czego się śmiejecie?
Z siebie samych się śmiejecie.
Ostatnie słowa ze sztuki ,,Rewizor" - Gogola.
A więc więcej poczucia humoru życzę.
Śmiech nie tylko czyści zęby, lecz.............
Pozdrawiam Barbara N.
Dla Skorpionka "buźka" wielka...
@skorpion:czyżby też nauczycielka...???
bo jam tylko uczniem był...
toć mi bliski jej ten rym....
Zachęcam Mm-kowiczów
do podawania własnych przykładów dowcipów "z życia wziętych". Pobawmy się wesoło wspólnie. Na Mm-ce też możemy znaleźć takie perełki. Chociażby jeden z niedawnych komentarzy Maćka Gniazdowskiego, ale nie tylko jego.
Świerszczyku,Świerszczyku!
Ale draka!
Świerszczyk, przesłał babci buziaka.
A że babcia to ,,skorpionek ,,
zarumieniła się i podwinęła swój ,,ogonek."
I tak sobie myślę,
co mi tam,Tobie dam!
Trzy całuski, dwa buziaczki i jeden cmok!
Serdecznie pozdrawiam.
Niet,niet,nauczycielka niet.
Barbara N.
Toć nie ważne czy "Babcia" czy młodzież...
@skorpion:lubi się kogoś za jej wypowiedź,...
ma się szacunek,...
bo ten kierunek,...
jak kojarzenie,...
trafne spojrzenie,...
budzi w nas coś,..
przeciwnego niż złość,...
serdecznie pozdrawiając
buziaczka wysyłając...
świerszczyk.
Jakbym siebie słyszała
Przed chwilą w "Dzień dobry TVN" wysłuchałam, co na temat poczucia humoru mówiły m.in. aktorki: Hanna Śleszyńska, Kasia Skrzynecka, prowadzący program M. Prokop i inni. Tak, jakbym siebie słyszała. Wszyscy mówili, że poczucie humoru tak naprawdę mają tylko ci, którzy potrafią śmiać się też sami z siebie. Aktorki podawały przykłady dowcipów "z życia wziętych" na swój temat, podobne do tych, które mnie spotkały "Jak ta telewizja jednak postarza".., i.t.p. Po wysłuchaniu, utwierdziłam się w przekonaniu, że mam poczucie humoru i to, co tutaj napisałam Mm-kowiczom, to nie jest tylko moje zdanie na ten temat. Kto jeszcze słuchał dzisiejszego programu ten wie dokładnie o czym napisałam.