Czy do uśmiechu jest potrzebna woda ognista?...
Czasami przechodzę przez nasz park Tysiąclecia w ZielonejGórze, gdzie tutejsi mieszkańcy wyprowadzają na spacer swoich czworonożnych przyjaciół. A także swojskim widokiem są przesiadujący na parkowych ławeczkach, ludzie o ogorzałych twarzach, wyraźnie odzwierciedlających mnogość wypitych w swoim życiu butelek alkoholu wszelakiego. Siedzą sobie od rana na tych ławeczkach i prowadzą bujne życie towarzyskie. Nieodzownym towarzystwem tych spotkań jest buteleczka plus plastikowy kubeczek. Mnie jednak zafascynowało coś innego w tych ludziach.
Twarze, mimo, że tak straszliwie poorane, nie wydają się być smutne, są uśmiechnięte. Towarzystwo rozmawia gorliwie czasem żartuje, ostatnio kiedy polowałam z obiektywem na wiewiórki, panowie nawet odśpiewali mi kilka piosenek, cóż może był tobełkot ale zaśpiewany z humorem. Często na winobraniu widywałam kobietę po trzydziestce, z kubeczkiem po coca coli, tańczyła w takt muzyki granej na deptaku. Uśmiech z jej twarzy nie schodził, obserwując ją, naszła mnie taka myśl, czy do szczęścia i bycia uśmiechniętą, i aby można było tak bez żenady tańczyć potrzebna jest woda ognista?
Jaka jest nasza reakcja na osoby będące pod wpływem alkoholu? Na pewno nie wzbudzają w nas obrzydzenia, mówimy do siebie, cóż wybrał taki los i idziemy dalej. Zupełnie inaczej patrzymy na postacie, snujące się cichutko i szukające w koszach na śmieci, jedzenia. Bo taki kawałek chleba znaleziony, to dla nich pierwszy posiłek tego dnia, wyrzucone przez kogoś rękawiczki to dla nich skarb, kiedy zimą marzną ręce. Albo widzimy jak starszy pan podnosi peta z chodnika i z błogością go zapala, na taki widok wykrzywiamy twarz i odwracamy się, aby nie być świadkiem upodlenia tego człowieka. Czy odruchowo mijamy tych ludzi, żeby tylko nie podszedł do nas, bo cuchnie? Taki obrazek widzimy często, lecz nigdy nie zauważyłam uśmiechu na twarzy kloszarda. Czy zastanawiamy się jaka jest historia tych smutnych? Może kiedyś byli czyimś dzieckiem, mężem, żoną, mogli być wspaniałymi z dobrocią w sercu ludźmi, którym los dał w kość, tak bardzo że znaleźli się na ulicy. Zastanawiam się ilu z nas „pięknych" pozwala sobie na kontakt, kto z nas podzielił się papierosem, czy kawałkiem chleba z „brzydkim"? Czy takie osoby wzbudzają w nas obrzydzenie, większe niż pijaczek zataczający się gdzieś nieopodal? Bo ten pierwszy jest wesoły, a drugi smutny...



























Kontakt:
Jak spi, niech śpi
Jeżeli napity a śpi, nikomu nie przeszkadza
Wrażliwość krzysi
Krysiu, świetnie, że poruszyłaś ten problem. Pięknie to napisałaś. Twoja poetycka dusza i wrażliwość się tutaj uwidoczniły w pełnej krasie. Tak, niestety, jest, jak piszesz i, dzięki Twojemu artykułowi, wielu z nas się nad tym zastanowi i spróbuje to zmienić. Dziękuję i gratuluję. Dla mnie twój artykuł pretenduje do ARTYKUŁU MIESIĄCA !
Bezsilność i wątpliwości
Mnie w takim przypadku ogarnia bezsilność i wątpliwości co do pomocy. Ludzie ci nie mieszkają w dżungli. jest wiele instytucji i organizacji, w których można uzyskać pomoc. Ale najpierw trzeba chcieć chcieć. Jest to sprawa dość delikatna, bo jak podejść do takiego człowieka zaproponować pomoc? Jak wskazać mu drogę do zmiany życia, kiedy on nie chce chcieć go zmienić. A może jest mu szkoda przestać, a jednocześnie chciałby żyć inaczej. Alkoholizm jest chorobą, którą powinno się leczyć, ale trudno jest zmusić daną osobę do leczenia. A czy takie leczenie będzie skuteczne? Każdy kiedyś przestanie pić, ale nie każdemu będzie to dane za jego żywota.
Krysiu, bardzo dziękuję za podjęcie takiego tematu, który opisałaś z wielką wrażliwością.
"Jeżeli napity a śpi, nikomu
"Jeżeli napity a śpi, nikomu nie przeszkadza" właśnie większość osób tak reaguje, a jak ma się to do lekarza, który przyjmuje pacjentów pod wpływem wody ognistej, kiedy nie zaszkodził nikomu, przymkniemy oczy, alb powiemy, przecież nic się nie stało...
wiem ze chcemy reagować inaczej, ale czasami jesteśmy bezsilni, albo mówimy, że od tego są instytucje do tego powołane, tylko ja wiem z własnego doświadczenia, że te instytucje są czasami bezsilne, bo przepisy, paragrafy itd...:(