Credo...
Ayrton Senna (1960-1994) – brazylijski mistrz wyścigów Formuły I, zmarły tragicznie po wypadku na torze Imola, przez całe życie podkreślał i manifestował swoją wiarę. Na jego nagrobku na cmentarzu Morumbi w Sao Paulo można przeczytać biblijny cytat "Nada pode me separar do amor de Deus" (Nic nie powstrzyma mojej miłości do Ciebie, Boże), które było jego życiowym mottem.
Atak terrorystyczny na Norwegię czyli kraj o powierzchownej ultratolerancji jest przejawem tego, że nawet w najsilniej rozwiniętych cywilizacjach możliwe jest zasianie i pielęgnowanie postaw nienawiści i barbarzyńskiego okrucieństwa w stosunku do wszystkiego co obce i nieznane. Prawdopodobnie jest to także wyraz rozdźwięku pomiędzy poglądami, które się posiada oraz fałszywie pojmowaną polityczną poprawnością. Taka sytuacja niejednokrotnie może prowadzić do zupełnie niespodziewanych eskalacji zła. W natłoku medialnego szumu na czoło wysunęły się informacje, według których Anders Breivik jest chrześcijańskim fundamentalistą.
Chyba nie ma bardziej mylnego komunikatu niż twierdzenie, że wiara chrześcijańska prowadzi do nienawiści czy morderstw. Niestety, takie postawy nie są obce także nam Polakom. Nie sposób zrozumieć jak to możliwe, że rozgłośnia, która szerzy postawy ksenofobii i nieufności może nazywać się rozgłośnią katolicką i chrześcijańską i nikt z hierarchów nie odważy się powiedzieć wyraźnie, że takie postępowanie jest złe. Z takich niedopowiedzeń i asekuracyjnego stanowiska wynika mnóstwo nieporozumień, które mogą rzutować na postrzeganie chrześcijaństwa.
Żyjemy w kraju, w którym ponad 90 % społeczeństwa stanowią katolicy. Katolicyzm towarzyszył polskiemu narodowi od zarania państwowości (966 r. – Chrzest Polski). Kościół – jakkolwiek nigdy nie był wolny od zjawisk negatywnych – stanowił ważny filar patriotyczny w czasach zaborów, wojen czy oporu antykomunistycznego. Na przestrzeni dziejów nasi przodkowie wielokrotnie dawali świadectwo wierze i wierności swojej religii. Czy jednak możemy powiedzieć, że kiedykolwiek naprawdę wierzyliśmy i potrafiliśmy słuchać tego o czym stanowi Biblia?
Czy nienawiść, uprzedzenia, zakłamanie,
Które od zawsze towarzyszyły naszym rodakom
( i w dalszym ciągu nie jest nam to obce)
Da się pogodzić z chrześcijaństwem?
Z chrześcijaństwem, które
Wybacza, miłuje i nadstawia drugi policzek?
Chyba łatwiej zarzucić hierarchom kościoła
Nadmierny fiskalizm i cudzołóstwo
A braciom w wierze zarzucić
Sprzeniewierzanie się wierze
Niż oddać się chwili zadumy nad kondycją własnej wiary.
Gdybyśmy choć zrozumieli jedno z podstawowych założeń naszej wiary:
Choćby tylko to,
Że człowiek jest słaby i przez swoją słabość upada.
Że bycie chrześcijaninem to upadać i podnosić się z upadku.
To ciągły proces popadania w niełaskę
I żebrania o wybaczenie
do niewyczerpanego źródła bożej wyrozumiałości.
Brakuje mi kompetencji do rozprawiania o teologii
I tylko mogę własnym niedoskonałym wyczuciem
Pochylać się tępo nad niepojętną tajemnicami.
Czy w pradawnych księgach nie zapisano
Drogowskazów miłości i tolerancji
Jak Łazarz i samarytanka?
Czy jest wierzący
Który nie jest synem marnotrawnym
Wracającym do wybaczającego ojca?
Czyż właśnie nie na tym opiera się
Wiara
Którą tak często maskujemy
Pod płaszczem mechanicznie odprawianych obrzędów?
Kiedy upadam nie szukam ratunku
Daję się wciągnąć w spiralę zła
Grzechu, który jest moim chlebem powszednim
Bardziej niż modlitwa
Zanurzam się w
Drobnych ludzkich niegodziwościach
I tylko gdy uświadamiam sobie
Że po stronie zła jest tylko nicość
I ciemność
I wieczne zniewolenie
Zaczynam tęsknić za życiem
Pogodzony z faktem
Że moim przeznaczeniem
Jest ciągle upadać i podnosić się
Pozostaje w nadziei
Że miłosierdzie i przebaczenie
MOJEGO BOGA
Jest większe niż moje winy


























Kontakt:
rozwój cywilizacji niekoniecznie musi być związany
z humanizmem i humanitaryzmem. Kultura Chin, kultura Majów, kultura islamu, chociaż wiele dały światu, z prawami człowieka rozumianymi współcześnie niewiele miały wspólnego.
Nasz krąg kulturowy, umownie zwany judeochrześciańskim, też nie wyróżnia się szczególnie umiłowaniem obcych. Miłosierdzie Stanów Zjednoczonych też ma dość wąski zakres, nawet w naszych czasach.
Dopóki konieczność koegzystencji nie dojdzie do powszechnej świadomości, metoda 'dziel i rządź' nadal będzie niezbyt moralną, lecz nazbyt skuteczną, by z niej rezygnować. Może w obliczu potężnego zagrożenia idee współzależności wszystkiego, co nas otacza doszłyby do świadomości władców i rządzonych, ale utopią jest sądzić, że indywidualizm i partykularyzm zaniknie.
Powszechna miłość i szczęśliwość to piękna idea, ale gdy dochodzi do podziału ograniczonego zasobu dóbr, górę biorą kły i pazury. Na miłość, litość i miłosierdzie czas przychodzi dopiero potem, gdy słabsi zostaną spacyfikowani.
Być może uwierzyłbym w możliwe zwycięstwo dobra nad złem, ale musiałbym mieć 17 lat. A mam ponad trzy razy tyle.
Pogodzenie...
mieć a być
istnieć a miłować
do tego:
po chrześcijańsku się zachować
jest w życiu doczesnym niemożliwe,
lecz szczęśliwie,
swoje apogeum osiąga,
gdy już świat nasz…
z „góry” na nas spogląda…
...
Jest mi miło, że dałem impuls do tego, by "Ami" napisał ten świetny tekst. Dziękuję i gratuluję.
Jednakże jest mały błąd formalny. Kościół katolicki w Polsce formalnie istnieje od 968 roku, kiedy powstało pierwsze biskupstwo w Poznaniu bpa Jordana.
Kiedy i kto przystąpi do poprawienia tekstu Biblii ?
Jeśli Matka Boska JEST Częstochowska to nie wiadomo po co miała by iść zapisać się henn gdzieś w palestyńskiej obłasti.