drukuj

Cotygodniowa dawka dowcipów - część V

Kategorie:
Tagi:
Uśmiechnij się!

Fot.: Archiwum GL

Dziś kolejna - tym razem moja porcja dowcipów. Jako że jakoś nie do końca wiedziałem, na co się zdecydować - tym razem bez jakiegoś konkretnego tematu. Po prostu - do śmiechu... Mam nadzieję, że któryś przynajmniej was rozśmieszy...

Co świadczy o tym, że ostatni kieliszek wódki był jakiś lewy:
- w toalecie nie działa światło, ładnie pachnie, a zamiast papieru wiszą krawaty,
- nie możesz jeść zakąsek, bo widelec ma jeden tępy szpikulec i trzy rączki,
- dzwonisz do koleżanki na komórkę, a ona odpowiada męskim głosem "Ich verstehe nichts",
- próbujesz zawiązać sznurowadło, a ono wpada ci w oko.

 

 

- Proszę powiesić mój płaszcz.
- Nie powieszę. Nie ma pan wieszaczka...
- To za kaptur pani powiesi...
- Nie powieszę. Nie ma pan wieszaczka...
- Do cholery! Zaraz przedstawienie się zacznie!
- Nie zacznie się. Proszę spojrzeć - tam siedzą aktorzy i przyszywają wieszaczki...

 

 

Dlaczego szachy to taka niebezpieczna gra?
Bo jak przeciwnik długo myśli, to można zasnąć i wybić sobie oko gońcem.

 

 

W Londynie złamało się łóżko piętrowe. 17 Polaków odniosło obrażenia.

 

 

 Rozmawia dwóch kolegów:
- Słyszałem, że są w sprzedaży takie szkła, przez które wszystko wydaje się piękniejsze, nawet własna żona ...
- Znam je już od lat. Są dobre , tylko stale trzeba je napełniać...

 

 

Skrzyżowanie. Stoją samochody. Zaporożec pierwszy. Światła zmieniają się na zielone. Zaporożec próbuje ruszyć, siwy dym idzie z rury wydechowej, ale nic - stoi. W końcu inni kierowcy zaczynają trąbić, jakieś karki wysiadają, a kierowca Zaporożca przerażony krzyczy przez okno:
- Co ja winien, że najechałem akurat na gumę do żucia?!

 

 

- Mam żonę - karalucha.
- Jak to?
- Obiecała sobie, że schudnie. I wymyka się ciemną nocą do kuchni podżerać. Jak wejdę i zapalę światło, to wpada w panikę i usiłuje się schować.

 

 

Nauczyciel muzyki do ucznia:
- Jeżeli dalej będziesz mnie tak wkurzał to wmówię twoim rodzicom, że masz talent.

 

 

Siedzi staruszek na ławce w parku i obserwuje nadchodzącego chłopaka. Chłopak ma włosy we wszystkich kolorach tęczy uczesane w irokeza. Ekscentryczny młodziak patrzy z pogardą na zapatrzonego w niego dziadka i mówi:
- Co dziadku? Teraz życia żałujesz? Poszalałoby się?!
Dziadek spojrzał na chłopaka i mówi:
- Nie, kiedyś tak się upiłem, że uprawiałem seks z papugą i tylko tak się teraz zastanawiam, czy ty przypadkiem nie jesteś moim synem?

 

 

- Czym się bawi kot psychiatry?
- Kłębkiem nerwów.

 

 

Z chwilą lądowania na Marsie zerwała się łączność z amerykańską sondą.
Po tygodniu odnaleziono ją w Polsce z przebitymi numerami.

 

 

Kłócą się dwie kapusty:
- Ty głąbie!
- A chcesz z liścia?

 

 

Dziesięć przykazań ma 279 słów.
Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych 300 słów
Dyrektywa Unii Europejskiej w sprawie przewozu cukierków karmelkowych 25 911
słów

 

 

- Czemu maluch ma bagażnik z przodu?
- Przy takiej prędkości trzeba pilnować, żeby rzeczy nie rozkradli.

 

 

- Jak niewidomy spadochroniarz poznaje, że zaraz wyląduje?
- Pojawia się luz na smyczy z psem przewodnikiem.

 

 

Na drzwiach brakowało skrzynki. Reklamę dostarczono metodą podprogową.

 

 

Przepis na życiowy sukces:
- w wieku 4 lat: nie sikać w majtki,
- w wieku 12 lat: mieć przyjaciół,
- w wieku 16 lat: posiadać prawo jazdy,
- w wieku 19 lat: uprawiać seks,
- w wieku 35 lat: zarabiać dużo pieniędzy,
- w wieku 60 lat: uprawiać seks,
- w wieku 70 lat: posiadać prawo jazdy,
- w wieku 75 lat: mieć przyjaciół,
- w wieku 80 lat: nie sikać w majtki.

Zdjęcia

  • Uśmiechnij się!
Czytam, oglądam, głaszczę koty.
Marek Pakoński
Autor:Marek Pakoński

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Maciej Dobrowolski
Maciej Dobrowolski sob., 2010-02-06 16:55

Ostatni bardzo fajny

Taki życiowy ;]

KOKO
KOKO sob., 2010-02-06 17:22

O nauczycielu muzyki też

śmieszne i życiowe, trzeba skorzystać :>

AmIright
AmIright pon., 2010-02-08 11:41

też stawiam na emisje podprogową

niby zakazana a jednak nadal stosowana. Ponoć to niepolitycznie opowiadać dowcipy o stereotypowych polakach. I dobrze. Mam nadzieję, że w przyszłosci bedzie pan panie Marku trzymał fason i że dalej będa niepolityczne :)))

Z powieszeniem płaszcza mnei rozwalił na łopatki - swą życiowością niemożliwą do granic

Robert Narkun (robertnarkun@o2.pl)
Optymista na wózku
Optymista na wózku wt., 2010-02-09 16:43

Dlaczego Polacy nie śmieją się z Mercedesów?

Przecież są takie ogromniaste, i w takim smutnym czarnym kolorze.
Z tym lądującym spadochroniarzem to fajny ale i pomysłowy. Nie mamy pewności ile razy by trzeba go tłumaczyć Blondynce Pospolitej. A śmiała by się za każdym razem. Buźka

OPTYMISTA NA WÓZKU