Co za niesamowita niedziela!
Już samo zaproszenie do MMlisty, otrzymane od Marka Pakońskiego, było dla mnie zaskoczeniem. Wraz z Markiem wkroczyliśmy do świata mikrofonów, mile i ciepło przywitani przez sympatyczną załogę rozgłośni Radia Index. Kilka minut przygotowań, garść wskazówek, materiały pomocnicze rozłożone...no to startujemy.
Pierwszy na czerwone światełko zareagował Marek, jak przystało na gospodarza audycji, to on rozpoczął dokarmianie mikrofonowych główek falą spółgłosek i samogłosek. Niczym wirtuoz z gestykulacją dyrygenta, bez żadnych oporów i skrępowania, brnął do przodu. Pomyślałem, bułka z masłem. Jeszcze mała rozgrzewka, trzy, dwa, jeden...i zamarłem.
Wszystko to co sobie poukładałem w głowie, prysło jak czar. Co się dzieje ?! Dlaczego taka pustka? No dobra, trzeba improwizować. Miliony połączeń w moim mózgu, zmieniły się w miliardy. W ułamkach sekund szukałem rozwiązania, krzycząc do wnętrza siebie – mów w końcu!... Przemówiłem. To dzięki Lisie Gerrard, która działała jak lekarstwo.
I choć kolejne wejścia nie były wcale łatwiejsze, a stres nie opuścił mnie aż do końca, to było warto i jeśli będzie okazja to nie odmówię.



























Kontakt: