Co po nas zostanie? Społecznościówki drogi panie!
Zaczynam nowe życie
Założyć konto na dowolnym portalu nie jest trudno, wystarczy chwytliwy nick i już możemy z nudnej okularnicy stać się łamaczką męskich serc. Świat może także orzec, czy jesteśmy osobą atrakcyjną i godną uwagi, czy nie warto poświęcić dla nas chociażby jednego kliknięcia myszą. Tak swoje nowe życie rozpoczęło całe pokolenie lat 90' i to nieco starsze, urodzone w późnych 80'. Osoba, która w roku 2001 poszła do pierwszej komunii świętej i dostała komputer z dostępem do internetu, żyje już od dawna w innym świecie. Ten prezent otworzył im bramy do nowego świata, gdzie nie liczy się, kim jesteś, ale czy umiesz to zaprezentować w internecie, a Twój wygląd potrafi przeważyć nad tym, co sobą reprezentujesz. Z czasem od bywalca portali społecznościowych wymagało się coraz dokładniejszych informacji i lepszej prezentacji własnej osoby, niektórzy poszli dalej. Inni pozostali i dziś są źródłem dla poławiaczy absurdów internetu.
Od jednej fotki do „Lubię to!"
Pierwszym portalem społecznościowym na świecie był Classmates.com, który powstał w roku 1995. W Polsce o miano tego pierwszego konkurują ze sobą niegdyś elitarne Grono.net i znana wszystkim Fotka.pl. Fotka zaczęła swą działalność w roku 2001. Miała działać na zasadzie hot or not, czyli użytkownicy mieli oceniać atrakcyjność innych. Na siłę można podciągnąć, że chodziło tu także o ocenę użytkownika jako osoby, ale zostało tak, że im fotka bardziej „wyrasaowana" tym wyższe oceny uzyskuje użytkownik. Właśnie na taki portal w pierwszej kolejności trafiło pokolenia lat 90' . Poznali smutna prawdę o tym, że to nieprawda, że wygląd się nie liczy. Działalność na tym portalu ogranicza się głównie do wrzucania swoich lepszych bądź gorszych zdjęć i zawierania w ten sposób znajomości. Niektórzy mają tam konta od ładnych paru lat i mogą podziwiać cały przekrój swoich przemian.
W roku 2006 mieliśmy drugą erę społecznościówek, kiedy to na rynek wkroczyła każdemu znana naszaklasa.pl, teraz nk.pl. W tym momencie osoby, które oprócz wrzucania zdjęć nie wykazywały żadnej innej aktywności, popadły w popłoch, bo ten portal wymaga już czegoś więcej. Klasy, znajomi oraz wyssane często z palca historie o tym jak to byliśmy lubiani w szkole, nagle zostały zweryfikowane. Lata 2008 -2009 zmieniły wiele osób. Nagle postanowiliśmy zbiorowo się pochwalić, naszą majętnością, znajomościami, naszym nowym życiem. Szybko jednak ten bum minął, a na portalu zostały osoby naprawdę zainteresowane faktycznym celem portalu oraz trochę „kosmitów". Wszyscy zachłysnęliśmy się Facebookiem. Zabawa z Facebookiem nadal trwa i mimo iż Google+ depcze mu po piętach już dostrzegamy zarówno pozytywne jak i negatywne skutki tej zabawy.
Nieważne jak, ważne, by było na Fejsa!
Dziś prawie każdy ma konto na Facebooku, prawie każda organizacja ma tam swoją stronę. Coraz więcej osób chce się pokazać na tym portalu i podobnie jak to było z nk.pl zgromadzić tam imponująca liczbę znajomych. Co ma oznaczać słowo imponująca? Zdarzały się osoby na nk.pl, które potrafiły mieć 10000 znajomych, znając tak naprawdę ledwie 150 z tych użytkowników. Na Facebooku panuje taka sama moda, tyle, że te osoby nie są już tylko liczbą, która można zaimponować innym, to także potencjalni fani, bo każdy z nich może dać pod naszym postem „lubię to" i sprawić nam radość. Według badań te jedno kliknięcie potrafi wprowadzić człowieka w prawdziwą euforię, a dodany komentarz daje nam wielkiego kopa i motywację do dalszego zaśmiecania cyberprzestrzeni fotkami pokazującymi każdy szczegół z naszego życia.
„To ja jedząc obiad"- użytkownik Jaś Fasola lubi Twój post
„To ja z moim :*" - użytkownik Jaś Fasola lubi Twój post
Niektórzy żyją właśnie dla takich chwil. Często posuwają się także do kłamstw, by ich wpisy były bardziej ekscytujące. Niektórzy, nawet będąc na imprezie, nie wylogowują się z tak zwanego Fejsa, tylko relacjonują swojemu audytorium każdy moment. Są osoby, które on-line potrafią pozostawać nawet cały dzień, stale powtarzając, że po prostu zapomnieli się wylogować. Coraz częściej takie osoby w tak zwanym realu nie potrafią wyrażać swoich uczuć, na fejsie są emotikony, w życiu codziennym mają problemy z mimiką. Nie potrafią żyć naprawdę, żyć chwilą, liczy się tylko to, co pokażą internautom. Taki sam problem dotyczy naszej klasy, tylko, że tam niestety częściej rodzice użytkowników Facebooka robią to samo, chwaląc się na przykład nowymi samochodami, czy drogimi domami. Na Fotce.pl zatrzymało się to na etapie zdjęć na maskach samochodów i z plazmowymi telewizorami, ale ten portal ma swój świat i swoje wymagania. Nie wiadomo jeszcze, jak sprawa się będzie miała się z Google+, tam na razie jest wąska grupa użytkowników, a możliwość dodawania znajomych z innych krajów może niektórym skomplikować sprawę, bo np. telewizor LCD dla znajomego z Japonii nie będzie niczym ciekawym, chętniej obejrzy on interesujące zdjęcia z Polski, albo przeczyta naprawdę ciekawy wpis na blogu, ale w języku angielskim, a nie polsko-nijakim, jakim często posługują się tak zwane pokemony.
Pokaż nam swoje zainteresowania!
Interesuję się... no właśnie, odkąd mamy portale społecznościowe, to kryterium nabrało w naszym życiu większego znaczenia. Możemy dołączyć się do portalu o fotografii, filmach, książkach, portalu lokalnego, czy takiego, który np. oferuje nam możliwość szybkiej sprzedaży czegoś. Zainteresowania to coraz częściej drogowskaz do proponowania nam znajomych przez portale. Dla niektórych ofiar wczesnej ery portali, gdzie wystarczyło dać zdjęcie opatrzone komentarzem „to ja" i zebrać za to wielkie laury, padł blady strach. Tak rozpoczęła się „era kłamstwa społecznościowego", niestety często osobiście zdarzało mi się spotykać osoby o podobnych zainteresowaniach, które po dłuższej rozmowie przyznawały się, że to tylko zainteresowania na potrzebę portalu. Ofiarom tego kłamstwa jest np. fotografia. Na wielu profilach znajdujemy informacje o tym, że dana osoba interesuje się fotografią, prawda jest jednak okrutna, bo dla jednego fotografią są piękne dopracowane zdjęcia, dla innego zwykłe fotki z ręki robione w brudnym lustrze w łazience. Tak samo wielu Polaków kłamie, jeżeli chodzi o czytanie książek, wielu internautów w życiu na oczy nie widziało nawet okładki np. „Ferdydurke", ale i tak ma wpisane, że ją uwielbia. Filmy - tu też dodajemy sobie nieco, wpisując np. filmy, których albo nie rozumiemy, albo nasz znajomy taki ma, więc co szkodzi dać „lubię to!". Kłamiemy bardzo często, bo kto to sprawdzi? Niestety, potem okazuje się, że w internecie poznaliśmy piękną, inteligentną dziewczynę, a na spotkanie przychodzi szara mysz, która ostatnio czytała instrukcje od papieru toaletowego.
Poznajmy się!
Skąd go znasz? Skąd ją znasz? Z internetu! Tak coraz więcej osób poznajemy właśnie w ten sposób. Znajomych z najdalszych zakątków świata, dalekich krewnych, a nawet sąsiadów. Internet tak samo, jak alkohol sprawia, że niektórym rozwiązuje się język. Stają się odważniejsi i pewniejsi siebie. Za sprawą strony np. moikrewni.pl możemy dowiedzieć się, jak bogatą mamy przeszłość i ilu dalekich kuzynów i kuzynek jeszcze nie znamy. Portale tematyczne mogą nas wiele nauczyć, zarówno dobrych, jak i złych rzeczy. Na pewno poznamy na nich, czym jest krytyka, zarówno ta konstruktywna, jak i ta z czystej zazdrość - oraz czym jest złośliwość. Na pewno w internecie można poznać wiele ciekawych osób, ale nie wszyscy są tacy naprawdę. Ciekawym zjawiskiem są portale randkowe. Jeżeli ktoś kiedyś obserwował z boku, jak wygląda taka randka ze społecznościówki, na pewno doszedł do wniosku, że może jednak lepiej byśmy bywali na portalach, ale układali sobie życie z ludźmi z realu, bo internauta to nie tylko człowiek dla nas obcy, to czasem zawodowy kłamca i czasem pisze to o czym marzy, a nie to, jak jest.



























Kontakt:
Mam propozycję. Niechaj inteligentna dziewczyna opublikuje swą
podobiznę. Jeśli złamie kilka męskich serc , nic to.
Ważne, że wszyscy zobaczą, że damska inteligencja jest równa urodzie.
...
Ja osobiście już się nie załamię ale wszak mam wnuka we Wrocławiu a chciałbym aby zachwycił się Zielonogórzanką.
Kłamstwo jest tak stare jak
Kłamstwo jest tak stare jak ludzkość. Portale internetowe tylko ułatwiły sprawę.
Czasami jak czytam, wpisy jestem "szczęśliwą mężatką mam wspaniałego męża, cudowne dzieci " to zastanawiam się to po co to pisać wszak setki naszych "znajomych" o tym wiedzą. Umawianie się przez internet z nieznajomą osobą wcale nie jest domeną młodych starsi też ulegają pokusie. Może królewna lub królewicz z 'Internetu odmienią nasze życie.
Często też zapominamy, że kłamstwa popełniane w sieci są stosunkowo łatwe do wykrycia.
Kocham portale na, których użytkownik ma możliwość blokowania, usuwania zarówno chamskich wpisów jaki znajomych "wredzioszek"=))
Młodzi mawiają " Kozak w
Młodzi mawiają " Kozak w internecie , d..a w świecie", może to niezbyt grzeczne ale do wielu internautów pasuje jak ulał.=))
Tekst bardzo dobry, przemyślenia trafne
Emilio - zajęłaś się sprawą socialmedia i to o tyle dziwne, że przecież jesteś już pokoleniem, które w socialomedia wyrasta. Niezwykle trudno jest skontrować swe otoczenie, swą "normalność" - Tobie się to udało. Osobiście z kilkoma rzeczami może bym popolemizował, na przykład:
- portal społecznościowy to nie początek socialmedia. Początkiem były grupy dyskusyjne i tzw. "newsy", czyli serwery na których ludzie dyskutowali publicznie i - można by powiedzieć - mailowo. W socialmedia przed portalami pojawił się też IRC. I już wtedy pojawiły się problemy kłamstwa i udawania, ale - wyobraź sobie, społeczność była tam na tyle hermetyczna (i niewielka), że przykład odkrycia takiego kłamstwa PIĘTNOWAŁ postać zupełnie - przestawali się do takie osoby odzywać ludzie nie tylko z lokalnego kręgu sieci, ale też często - zwłaszcza przy grubszym kalibrze sprawy - z całego kraju.
- niegdyś socialmedia było synonimem "śmietanki" sieci - tych niewielu, którzy korzystają ŚWIADOMIE i nie dają się wkręcić
- socialmedia jest jednym z kierunków wspieranego rozwoju społeczeństwa UE - ku "usieciowieniu" obywatela, co pozwoli zdaniem teoretyków jeszcze bardziej udemokratycznić społeczności.
- portale randkowe to IMHO obecnie temat na porządną rozprawę naukową - nigdzie chyba obecnie w sieci nie mamy większej nieprawdopodobnej konstrukcji łączącej w sobie drabinę udawania i oszustwa z niezwykłą emocjonalnością i pieniędzmi.
Temat na większą dyskusję :) Dzięki i piąteczka!
Mój pierwszy kontakt z internetem to był właśnie IRC
@Marek Pakoński:To było wtedy takie niesamowite pisać z kimś z drugiego końca świata. Eh, uboga dzisiejsza młodzież (czyżbym z niej wyrósł), która nie pamięta tamtego "wow!". A pierwszy kontakt z IRCowym językiem: "asl plz"
płytkie spojrzenie
Pani Emilio, nie wiem ile ma Pani lat ale jest to podstawa do zrozumienia autora, gdyż pisze to o swoich odczuciach. Nie wiem ilu autor ma znajomych w realu czy fejsie ale spostrzeżenia są mało interesujące, nie wnoszą nic nowego, nawet błędne. Autor może i sam korzysta z tych portali ale nie zauważa, co sprawia, że ludzie z nich korzystają. Tematyka ich jest różna, odkrywa się na nich to czego sie chciało znależć, wszystko polega na znajomościach, pociągu płciowym ( kto nie dodał zdjęć nie liczy się w sieci, musisz być śmieszny lub sexowny - oni mają najwięcej znajomych), chęci wyżalania się, chęci pokazania się, pochwalenia, zainteresowania innych sobą, zwrócenia uwagi.
Społecznościówki to potęga i władza, jednak uboga, wszystko oppiera się na tekscie, obrazkach, wklejeniu filmu, brak przestrzeni, płaskie, brak kolejnego wymiaru. Nadal strony internetowe są banalne, przestarzały system tworzenia w htmlu staramy się wzbogacic wtyczkami flash, tworząc zmienne zawartości przez php i bazy danych, połączenia voip, niedoskonałości i ograniczenia rozwijamy wtyczkami zamiast przebudować od podstaw, brakuje kolejnego wymiaru...
Niedługo społecznościówki wejdą w 3D, akularami, gpsem, lokalizacją znajomych na bieżąco, projektu już powstają.
kto nie nadąży za tym gnającym pociągiem społeczności w internecie często zostaje odrzucony ze społeczności realnej, częsta sytuacja w szkołach, wśród młodzieży, ...
Moja ocena 3/5, niedoczytałem całości z powiewającej nudy artykułu
"kto nie nadąży za tym
@zgora3d.pl:"kto nie nadąży za tym gnającym pociągiem społeczności w internecie często zostaje odrzucony ze społeczności realnej, częsta sytuacja w szkołach, wśród młodzieży, ..."
I to jet najstraszniejsza wizja świata jaką można sobie wyobrazić=))
1. Mam 18 lat i pisze o
@zgora3d.pl:1. Mam 18 lat i pisze o pokoleniu, które znam
2. Oprócz fotki.pl maiłam, bądź mam konta na wskazanych przeze mnie portalach, bywam także na stronach tematycznych, więc znam problem
3. Może i tekst nudny, ale niestety oparty na faktach, mam do czynienia z ludźmi, którzy zarówno nie mają kont na społecznościówkach (tak są tacy i wbrew pozorom nie jest ich tak mało), jak i z tymi, którzy przeszli wszystkie fazy. Często osoby nie zrzeszone nigdzie w internecie są o wiele ciekawsze niż , którzy są na społecznościówkach
4. Liczbę znajomych staram się ograniczać, bo chce mieć ZNAJOMYCH, a nie widzianych kiedyś na ulicy
5. "kto nie nadąży za tym gnającym pociągiem społeczności w internecie często zostaje odrzucony ze społeczności realnej, częsta sytuacja w szkołach, wśród młodzieży, ..." to jest dopiero płytkie spojrzenie, znam osobę w moim wieku, która praktycznie nie korzysta z internetu, nie jest ani odrzucona, ani na marginesie społeczeństwa, czasem nawet ja jej zazdroszczę wolnego czasu i znajdowania radości w życiu w relau. Ad. Szkoły brałam udział w tak zwanym e-learningu i uważam, ze nic nie zastąpi normalnych lekcji i kontaktu z książką. a częsty kontakt z internetem ma bardzo negatywne skutki http://kobieta.dziennik.pl/dziecko/artykuly/349791,pozytywne-i-negatywne... Jeszcze raz wracając do społeczeństwa to nadal cenie sobie bardziej znajomości realne niż te internetowe i uważam, ze zbytnie pójście w Internet nie jest dobre.
Spokojnie Emilio
@Emilia_Drozłowska:Tekst nie traktuje o Tobie w socialmedia a o Twoim spojrzeniu na socialmedia. A o tym już napisałem wyżej.
Przy okazji - ocenianie kogoś przez pryzmat aktywności w socialmedia nie wydaje się dobrym pomysłem - choć zauważam takie trendy. Ale jest to w zasadzie tożsame z określaniem kogoś przez ciuchy, jakie nosi, czy auto, jakim jeździ.
I zauważmy, że Emilia dokładnie o tym napisała.
wygląd
"a Twój wygląd potrafi przeważyć nad tym co ze sobą reprezentujesz"
do tego nie potrzebny jest facebook czy inne, ludzie zawsze zwracali uwagę na wygląd i będą tak robić, jest efekt pierwszego wrażenia, nie wiem czemu zauważasz to w internecie a nie widzisz, że tak samo jest w realu...
"Coraz częściej takie osoby w tak zwanym realu nie potrafią wyrażać swoich uczuć"
wyrazanie uczuc zawsze jest problemowe i będzie dla każdego, nie wiem na jakiej podstawie stwierdzasz, ze jest to wynikiem portali społecznościowych, wrecz jest to sposob przełamania bariery dla ludzi bardziej wstydliwych
Kłamać i udawać innną osobę nie potrzebujemy internetu, od wieków człowiek oszukuje człowieka, wyłudza, podszywa się - doprawdy nie rozumiem Cię, internet to tylko kolejny nośnik komunikacji.