drukuj

Christmas boom!

Święta w galerii handlowej

Naprawdę nie rozumiem św. Mikołaja. Z jednej strony mam wrażenie, że przybywając z całą tą swoją świąteczną załogą do sklepów już w listopadzie, marzy o tym, aby po prostu się szybciej wyrobić.
Podczas świąt miasto powinno:
Nie szczędzić pieniędzy na dekoracje, przecież to atrakcje miasta
40% (2 głosy)
Rozsądnie gospodarować pieniędzmi, miasto musi być przystrojone, ale bez przesady
60% (3 głosy)
Nie inwestować w dekoracje, przecież to zbytek, jest wiele ważniejszych spraw, niż świecidełka
0% (0 głosów)
Razem głosów: 5
Zaloguj się, aby zagłosować.

Zrzucić całe to kupowanie prezentów na rodziców, a w grudniu spokojnie odpoczywać, oglądając „Kevina samego w domu". Nawet mogłabym przyjąć to jako nowoczesny, świetny pomysł. Z tym, że daję się nabierać na te jego wspaniałe plany co rok, a na Wigilię i tak św. Mikołaj wprasza się do mnie przez komin, więc i tak, i tak pracuje. A „Kevina..." może sobie ewentualnie nagrywać, cofać, przewijać... Generalnie zdążyłam się już przyzwyczaić do tego, że jakby nie było, 24 grudnia bez Mikołaja, to jak święta bez Coca-Coli. Święta i średnio półtora miesiąca do tyłu. Więc w sumie na reklamę, która pokazuje pierwszy śnieg tej... bardziej pasowałoby słowo „zimy", ale trzymajmy się faktów - jesieni... można zaczynać już czekać tuż po powrocie z grobów 1 listopada. 

Zanim jednak pojawi się na naszych ekranach wielki, czerwony, oświetlony z każdej strony, tir, możemy wybrać się do sklepów, w których znicze natychmiastowo zamieniły się w różnego rodzaju bałwanki. Nie dość, że nie jest już tak nostalgicznie i przejmująco, możemy zacząć cieszyć się z tego, że to, co Mikołaje zarobią, wspinając się na półki na różnych wysokościach przez tak długi okres czasu, powinni teoretycznie wrzucić nam do skarpety wiszącej na kominku. Nagle zdaję sobie sprawę, że oglądanie zbyt wielu amerykańskich filmów szkodzi. Przypomina mi się też, jak to jakoś niedawno ktoś zszokował mnie informacją, że św. Mikołaj nie istnieje, a prezenty przynoszą rodzice. Od razu nasuwa się milion wniosków i kończą marzenia dotyczące zawartości czerwonej skarpety.

W jednej chwili odechciewa mi się całego tego oglądania bałwanków, magicznych kul z udawanym śniegiem, trzech tysięcy Mikołajów w pięciu milionach rozmiarów, bombek, łancuchów już od listopada... Zyski kierują się w stronę wielkich firm? Zadaję sobie kolejne pytanie z nadzieją na przeczącą odpowiedź: prezenty kupują rodzice? I nagle przestaje mnie dziwić ich, często wręcz nieludzkie, zachowanie. Przestaje dziwić to, że rzucają się na zabawki, jakby byli dziećmi. I przestaje dziwić dziki wyraz twarzy, kiedy kasjerka otworzy drugą kasę, gdy oni stoją właśnie na końcu kolejki. Parę sekund później, już po męczącym wyścigu ostatni są pierwszymi. Przestaje mieć znaczenie to, że było nie fair, bo linia startu dla każdego znajdowała się w innym miejscu. W tym momencie przestała mieć znaczenie również jakakolwiek uczciwość - „Stałeś dłużej, to bądź dalej!". Ale do tego większość zdołała się chyba już przyzwyczaić. Liczy się czujność. Bywa ona szczególnie wyostrzona, kiedy, dość absurdalnie, do rodzica dochodzi, że chce być jak najlepszym Mikołajem. Generalnie coś w stylu marzeń widelca o byciu jak najlepszym nożem, kiedy kotlet jest za twardy. No dobra, pierogi. Napisałam tak, tylko po to, żeby było bardziej świątecznie. Ale w gruncie rzeczy w całym tym komercyjnym świecie potrawy mają coraz mniejsze znaczenie. Tak samo jak te parę dni tydzień przed końcem grudnia. Centra handlowe są pozamykane, a nam trudno odnaleźć się w domowej atmosferze. Wyjątkowość polega głównie na tym, że mamy dni wolne od pracy, spędzamy czas z rodziną. Czyli coś, czego na ogół nam brakuje. Ale wspólnie spędzonego czasu przy śpiewaniu kolęd nie nazwiemy świętami. Bo obecnie jako święta traktujemy wszystko to, co jest dookoła. Wspólne ubieranie choinki przerodziło się w to, kto kupi ładniejsze bombki. Listy do św. Mikołaja zamieniły się w „Listy do M.". Prezenty w szał świątecznych zakupów, a głównym wyznacznikiem, czy święta były udane, stało się to, czy udało się przekonań stację telewizyjną, aby milionowy raz puściła „Kevina...".  

Asortyment większości sklepów nie pozwala nam przykładać uwagi do tego, jaki jest aktualnie dzień, miesiąc, pora roku. Jeśli chodzi o różnego rodzaju refleksje, nie ma to najmniejszego znaczenia. Myśleć można zawsze. A wyróżnić Święta Bożego Narodzenia, ich tradycję i wyjątkowość wypadałoby tylko raz w roku!  

Zdjęcia

  • Święta w galerii handlowej

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Bogusia
Bogusia czw., 2011-12-01 16:12

Uważam, że

w listopadzie choinki, ozdoby, Mikołaje w sklepach to przesada. Wprawdzie dzisiaj już grudzień, ale atmosferę świąt handlowcy starają nam się na siłę przekazać już od dwóch tygodni. Czy się im udało? Myślę, że nie. Na wszystko powinien być odpowiedni czas i miejsce.

B.H.-D.
MłotNaTrole
MłotNaTrole wt., 2011-12-06 12:13

tak w zasadzie

@Bogusia:

to już przed wszystkimi świętymi obok zniczy w supermarketach można było na tzw. sezonówkach znaleźć choinki, bombki i inne takie :)

MłotNaTrole
MłotNaTrole wt., 2011-12-06 12:14

a po drugie napędzajmy gospodarkę...

@Bogusia:

w końcu należy budować PKB w czasach kryzysu. Zaskoczmy analityków :)

Lucyna
Lucyna czw., 2011-12-01 18:51

Temat powracaa co roku tuz

Temat powraca co roku tuz przed świętami  http://www.mmzielonagora.pl/artykul/pamietasz-byla-jesien
Może czas zmiany zacząć od siebie samych? Wszyscy narzekamy i co roku powtarza się to samo. Jest popyt jest ...

Lucyna
Milena
Milena czw., 2011-12-01 22:52

Dla niektórych święta to tir

Dla niektórych święta to tir Coca Coli i Kevin...prezenty, zakupy, pełna lodówka...dla innych cenny czas spędzony wspólnie, na rozmowach, na wspólnym posiłku a nie szybkim śniadaniu z kanapką w zębach i buziaku w progu pędząc jednocześnie do pracy.
Zastanawiam się coraz częściej czy warto tak wpadać w wir tzw światecznych prac i przygotowań? Okna można myć nie tylko przed świętami, zakupy można robić codziennie i nie koniecznie raz do roku się obdarowywać. Czy to jedyne dni w roku gdy można się pojednywać i myśleć wtedy o innych?
Cała ta magia świąt ujawnia się wtedy gdy po całym tym szale otwierasz portfel a tam pustka i zastanawiasz się gdzie podziała sie kasa ....he he

barszczewska
barszczewska pon., 2011-12-05 16:37

bardzo nie lubię świąt Bożego Narodzenia

@Milena:

od dziecka pamiętam ten stres, sprzątanie całego domu, wszystkiego i wszędzie. Chociaż zawsze sobie mówię, ze nie zostawię na ostatnią chwilę, jakoś tak mi zejdzie, że jednak wpadam w panikę. Myślę, że to nie ma sensu. Może moi panowie lubią święta bo nigdy poza kupnem karpia, choinki i jej ubraniem nie uczestniczą w przygotowaniach, ale ja nie. Nie lubię również tego świątecznego lenistwa itd....

barbara
Marek Pakoński
Marek Pakoński wt., 2011-12-06 14:49

Też tak mam

@barszczewska:

Ale może kiedyś polubię..

-> Polecam myślenie. Wymagam go od wykształconych ludzi. /// Lubisz dobre electro? Słuchaj audycji Electrohead: https://www.facebook.com/ElectroheadZG <-
KOKO
KOKO pt., 2011-12-02 12:39

...

Można kupić 12 puszek sardynek i zrobić 12 potraw.  A choinkę wystroić w klamoty, które akurat są na stanie w domu.
Agnieszka: Nie macie karpia?
Czarek: Pływa w misce.
A: Surowy.
C: Żywy!
A: Będzie sushi!
C: Przestań!
A: Powinno być dwanaście potraw!
Zofia: Mamy dwanaście puszek sardynek.
A: Powinny być różne.
Z: A kto to powiedział...
(westchnięcie przy wykorzystaniu mleka, soli, pieprzu, widelca i podłogi, Czarek ułożył kompozycję różnych potraw z sardynek)
C: Sardynki malibu, sardynki z pieprzem, sardynki z solą, sardynki mieszane, sardynki z podłogi, może być?
I na refleksję:
Kasia: Nie można kupić uczuć, nie można kupić czystego sumienia, wiary, nadziei, miłości. Nie da się kupić tego co najpiękniejsze. Bo gdyby można byłoby to kupić, nie byłoby nic warte.
Stępien: Ferrari jest wiele warte.
Kasia: Ale nigdy ci nie powie, że cię kocha.

Cytaty z odc. 21 (sezon 1) serialu "13 posterunek".

goral2011
goral2011 pon., 2011-12-05 18:34

Pozytywna bajka z przymrużeniem oka

A gdyby tak Święta zagościły u nas na stałe ? Byłoby bajecznie !

Czy coś złego stałoby się gdyby na zielonogórskim rynku rosła na stałe choinka ? Nie ! Mogłoby być oczywiście również inne drzewko przez lata pieczołowicie pielęgnowane i gustownie przystrajane z okazji Świąt. To byłby wspaniały pretekst aby w magistracie wreszcie znaleziono fachowców z prawdziwego zdarzenia od pielęgnacji zieleni. No a co zrobić z tym szałem zakupowym i telewizyjno-programowym, skoro Święta Bożego Narodzenia to symbol nadejścia nowego, ale nowego wartościowego, wzwyższającego i dającego człowiekowi umiejętność innego spojrzenia na ziemski pobyt ?

Są dwie kosztowne, wymagające dużo samozaparcia i odwagi, drogi prowadzące do tego samego pozytywnego celu: jedna to całkowite zatracenie się w wydawaniu pieniędzy na prezenty marzeń osób nam bliskich a druga to całkowite zatracenie się w wydawaniu pieniędzy na stworzenie wartościowej atmosfery Świąt tzn. nie żremy i nie oglądamy telewizji lecz spędzamy czas razem na kuligach z ogniskiem, w świątecznych teatrach otwartych na czas Świąt, gdzie prezentują swoje spektakle artyści spoza Polski, wynajmujemy góralskie chatki, gdzie spędzamy czas przy kominku i w ogóle wymyślamy rozmaite atrakcje... Efekt ? Płytkie programy telewizyjne nie są oglądane, więc telewizja na następny rok przygotuje nam coś bardziej ambitnego. Poza tym, a właściwie przede wszystkim po Świętach czujemy ogromną złość. Tak ogromną, że wracając do swoich miejsc pracy po Świętach zaczynamy terroryzować naszych prowincjonalnych krwiopijców pracodawców. W końcu nie po to wydaliśmy takie niewspółmiernie ogromne, jak na nasze skromne możliwości, niejednokrotnie zadłużając się niemiłosiernie, sumy pieniędzy, żeby teraz kilku pazernych krwiopijców podzieliło się kosztem całego społeczeństwa wspólnie wydanymi pieniędzmi, dzięki którym kolejny raz uratowaliśmy lokalną, regionalną i krajową gospodarkę. Bezwzględnie żądamy podwyżek. Takich podwyżek, żeby to, co zarabialiśmy na miesiąc a w rzeczywistości starczało nam na tydzień, odeszło w przeszłość. Skutek ?

Wreszcie nasze zarobki pokrywają się z wydatkami, a urzędy pracy i urzędowy aparat  opieki społecznej przestają istnieć. Święta trwają przez cały rok. Dzieci z domów dziecka znajdują rodziny zastępcze. Starsze, dotychczas samotne, osoby są otoczone rodzinnym ciepłem. Człowiek jest blisko człowieka niezależnie od swojego statusu materialnego :-)

Tomasz R.