Chcesz do toalety? Musisz stanąć na czerwonej kropce...
Czerwoną kropkę naklejono na podłodze przy stoisku z wędlinami i serami (fot. Maciej Kaczanowski / Dziennik Wschodni)
Aby załatwić potrzeby fizjologiczne, pracownicy muszą ustawić się na czerwonej kropce namalowanej na podłodze! Tam czekają na kierownika, który podchodzi i podejmuje decyzję - czy pracownik może się udać do toalety, czy nie...
Pracownicy sklepu stają się pośmiewiskiem w oczach klientów. Kojarzy się to z obozem czy z więzieniem.
– Do tej pory, jak chciałam skorzystać z toalety, to zamykałam kasę i szłam zgłosić przerwę głównej kasjerce. Zajmowało mi to kilka minut. Teraz muszę stawać na kropce i czekać na kierownika – mówi jedna z pracownic.
– To, że musimy sterczeć na tej kropce na oczach klientów, jest upokarzające. Wcześniej odbywało się to w dyskretniejszy sposób – dodaje inna.
Ale nawet jeśli pracownicy czekają w wyznaczonym miejscu, nie zawsze ich przełożony reaguje.
– Ostatnio czekałam "na kropce" prawie pięć minut. Kierownik nie przyszedł, bo przecież też ma swoje obowiązki. Wróciłam do swojej pracy – opowiada pracownica lubelskiego Carrefoura.
– To ewidentne naruszenie praw człowieka i mobbing w pracy – stwierdza Jan Bartoszewski, sekretarz Ogólnopolskiego Stowarzyszenie Pracowników Sieci Handlowych "Sieciowcy". – Kiedy byłem kierownikiem Kauflandu w Rudzie Śląskiej nigdy nie dopuszczałem do tego, aby pracownica musiała mi zgłaszać wyjście do toalety.
Autorka artykułu: Agnieszka Antoń-Jucha, Dziennik Wschodni
[A Wy co o tym myślicie?]


























Kontakt:
Poniżające i straszne....że
....aż chciałoby się rzec po tym artykule "Arbeit macht frei".....
Nie do pomyslenia w Kanadzie czy Holandii
@Milena:Te same sieci łamią prawa człwieka w Polsce, za granicą to by było nie dopomyślenia. Ludzie są naiwni w niewiedzy. gdyby tak zastrajkowali ze 30 procent na 1 zmianie to inne by były rozmowy pracodawców!
Samo sobie winni że tak dają się poniewierać. Znam Polaków za granicą, i tych w kraju - dwa różne światy, inna mentalność.
Cała prawda o pracy w marketach
I to się nie zmieni nigdy... sam kiedyś pracowałem w Castoramie i co prawda nie było problemów z wyjściem do kibelka ale mój były kieras bardzo się zdziwił jak mu pracownik przyznał, że chodzi załatwić swoje potrzeby od 4-6 razy w czasie pracy... niby dużo ale weźmy pod uwagę to, że w CASTO latem panuje temperatura powyżej 35* i trzeba często i dużo pić a jakoś tą wodę później trzeba wydalić... szkoda tylko że osoby funkcyjne widzą co inni robią a nie zwrócą uwagi na swoje podejście do pracy.
Markety to współczesne obozy pracy
Niemniejsze numery sa w Kanarku, czy Biedronce. Znajome tam pracuja to czlowiek slyszy
to jest godnośc, której powinniśmy bronic
O tym, że jest coś takiego jak godnośc człoweika chyba człowiek dowiedział sie na początku XIX wieku, kiedy pierwszy raz w dobie społeczeństwa industrialnego ktos przyrównał człowieka do maszyny, nie znajdując różnicy. Dopiero wtedy tak naprawdę powstała potrzeba ochrona tej godności, bo wcześniej była ona człowiekowi naturalnie przypisana inikt jej nie kwestionował.
Czy mozna zanegowac fakt, że człowiek ma godnośc? Niektóre markety jak widac stoją wyżej niż Konstytucja i Europejska Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela i próbują przekonywac, że człowiek godności nie ma. Dramat.