Bez sztucznych barier jest normalnie
Schody i zjazd na wiadukt nad ulicą Józefa Bema, od strony ul. Stanisława Wyspiańskiego w końcu są normalne. Ułatwienie jakie się chciało od zawsze. Żeby było normalnie. Ale zawsze była skarpa. Zawsze była jakaś ścieżka. Zawsze po prostu było jakoś nie tak.
Od momentu oddania wiaduktu do użytku. Co dokładnie pamiętam. Młodzież z elektryka robiła frekwencję. Pewnie, że chętnie poszliśmy. Nie było lekcji, miał przyjechać Piotr Jaroszewicz. Nieco się spóźnił, nadszedł ze świtą od strony ul.Sulechowskiej. Wszystko nam pasowało. Aby tylko długo trwało.
Wówczas wdrapywaliśmy się po tej skarpie. Jeszcze nie w pełni zawiązanej. Czyli przecieraliśmy szlak. Później murek na skarpie służył za ławkę. Nieraz i pół klasy sobie siedziało na długiej przerwie. Czasami padały pomysły. Wówczas fajne.
- Jedziemy do Szczecina.
- Po co?
- Po zapałki.
- No to jedziemy.
Złapanie stopa nie było problemem. Kierowcy nysek, żuków, starów lub jelczów byli w porządku. Były to lata akcji auto-stop. Bez książeczek też brali.



























Kontakt:
Nowa władza, nowa koncepcja ...
Ale Polska nadal jest krajem absurdów jeśli chodzi o dostosowania, widziałam budynek użyteczności publicznej, w którym owszem była winda dla niepełnosprawnych ale zamknięta na kłódkę (trzeba było kogoś wezwać, żeby otworzył) ponadto znajdowała się na półpiętrze, na które "wózkarze" musieli się dostać schodami ;)
Fakt,
@Magdalena Galus:albo wystarczy przejść do głównego budynku na Campusie B. Winda jest... ale żeby głębiej wjechać wózkiem inwalidzkim to ile schodów trzeba pokonać!! Ho, ho!