Basen - nazwa na sprzedaż?
W Monachium jest Allianz Arena, a w Zielonej Górze... Na razie nie wiadomo, ale może już wkrótce będzie podobnie. Budowany park wodny i hala widowiskowo-sportowa mogą nosić nazwę taką samą jak, jakaś firma. Miasto negocjuje kontrakt sponsorski, który mówi o udostępnieniu nazwy kompleksu rekreacyjnego. Z kim rozmawiają przedstawiciele urzędu?
Prezydent Janusz Kubicki nie chce zdradzić: - Dopóki nie zakończę negocjacji, nie zdradzę żadnych szczegółów. Ani nazwy firmy, z którą rozmawiamy.
Nie ma nawet pewności, czy umowa w ogóle zostanie podpisana. Ale prezydent mówi, że jest bardzo prawdopodobna i uznałby ją za sukces. Bo dzięki temu obniżą się kwoty, które miasto musiałoby dokładać do obiektu.
Nie wszyscy zielonogórzanie uznają jednak sprzedaż nazwy za pieniądze za sukces. - Szkoda - usłyszeliśmy od kilku mieszkańców, których pytaliśmy o zdanie. Mówi tak m.in. Jolanta Korska, która często korzysta z dziećmi z basenu przy Wyspiańskiego i zamierza być równie częstym gościem w nowym obiekcie. - Myślałam, że będzie jakaś ładna nazwa. A tu może być i tak, że nasz wyczekany basen będzie się nazywał jak zakłady mięsne czy firma budowlana - zielonogórzanka jest rozczarowana.
Nie jest to jednak jakiś odosobniony przypadek, że sprzedaje się nazwy obiektów sportowych. W Polsce staje się to już normą. Minister sportu chciał nawet sprzedać nazwę stadionu narodowego, ostatecznie jednak zrezygnował z tego pomysłu. Z zastrzeżeniem, że projekt wróci, jeśli do stadionu trzeba będzie dokładać. I mowa jest o 10 milionach rocznie za taki kontrakt.
Dobro narodowe na razie nie połączy się nazwą z żadną firmą, ale takich miejskich obiektów już trochę znaleźliśmy. W Łodzi jest Atlas Arena, powstający na Euro 2012 stadion piłkarski w Gdańsku będzie nosił nazwę PGE Arena Gdańsk. W Płocku władze miasta negocjują z Orlenem sprzedaż nazwy hali i powstanie tam prawdopodobnie Orlen Arena.
Jaka firma chciałaby wykupić nazwę naszego basenu? Przedsiębiorcy podejrzewają, że raczej będzie to spółka związana z regionem. A także korzystająca z tutejszych klientów. - Nam taka umowa by się nie opłacała - mówi wprost Stanisław Bieńkowski, właściciel firmy Stelmet. - Ponad 80 procent naszej produkcji idzie na eksport. Inaczej jest jednak w przypadku firmy, która tutaj ma rynki zbytu. Na przykład jakaś firma budowlana.
Niektórzy przedsiębiorcy wskazują też na ewentualny prestiż. A przy okazji na Naftę, czy na Kroponol. - Ale to bardziej jak wróżenie z fusów - przyznają.
Nie znamy też na razie kwot, jakie wchodziłyby w rachubę przy umowie sponsorskiej. - Wydatki na reklamę w regionie razy pięć, taka kwota wydaje się realna przy lokalnej firmie - ocenia S. Bieńkowski.
Kwoty, za jakie sprzedano nazwy europejskich obiektów są ogromne - Czesi za stadion Sparty dostają od Toyoty w przeliczeniu na złotówki ponad 10 mln zł, w Polsce padają jednak dużo niższe kwoty. Za stadiony budowane na Euro miasta chcą np. od miliona do czterech milionów rocznie. My możemy o takich kwotach pomarzyć.
Autorem artykułu w poniedziałkowej GL jest Alicja Bogiel.
A Wy co sądzicie? Czy obiekt noszący nazwę komercyjnej firmy, ale znacznie tańszy w utrzymaniu dla miasta - to dobra droga? A może to Zielonej Górze nie przystoi?
























Kontakt:
pomysł jest
pomysł jest oczywiście genialny w swej prostocie. Kiedyś jak dobrze pamiętam był już konkurs na nazwe zielonogórskiego aquaparku vel aquareny. Stanęło na Wodnym Swiecie i ta nazwa trochę się przewijała. To wyświechatana tradycja: zawsze ogłasza się jakis konkurs, zawsze któraś z nazw wygrywa i pełno w naszym kraju rusałek, wodnych swiatów, piastunek i innych dziwolągów.
Sprzedanie nazwy to znak naszych czasów. Brylują w tym oczywiście Niemcy - oni najczesciej widzą pierwsi gdzie można zrobic duże pieniądze. Allianz Arena też od razu przyszła mi na myśl a to przeciez nie jednyna nazwa. Na pewno będzie oryginalniej i wielu burmistrzów będzie musiało pluc sobie w brodę że nie wpadli na to pierwsi. Sponsor ma z takiego marketingu pewnie bardziej prestiż niż czysty zysk. Może w ten sposób budowac swoją markę jako solidnego partnera. Gdyby się to Prezydentowi Kubickiemu udało to naprawdę czaki z głów!