Bar „U Wołodzi” w Hajnówce – turystyczną atrakcją Podlasia
Atmosfera tego miejsca jest inna, niezwykła, którą tworzy wystrój wnętrza. Gdy tam weszliśmy naszym oczom ukazały się pamiątki po komunizmie, takie małe muzeum tego okresu.
Na ścianach portrety Lenina, Stalina, Marksa Stalina, propagandowe plakaty i sztandary, oraz zdjęcia Łukaszenki. Właściciel oferuje radziecki mundur, można też nałożyć furażerkę, posłuchać rewolucyjnych pieśni, obejrzeć namiastkę kołchozu za barem i poczuć klimat minionej epoki.
Ojej, czego tam nie ma!
Te atrakcje oferuje gościom właściciel baru Wojciech Rynarzewski.
I chociaż ja, niekoniecznie chcę pamiętać te „atrakcje” minionego ustroju, to dla moich wnuczek, które go nie znają, było to bardzo interesujące.
Podobno, można u właściciela zamówić napad na pociąg. Uzbrojeni i umundurowani Białorusini zapewniają turystom podróżującym kolejką turystyczną z Hajnówki do Topiła niezapomniane atrakcje, które już niejedną osobę mocno wystraszyły. Mogą być też śpiewy i tańce z "białoruskimi pogranicznikami" przy ognisku. Wypada mi wierzyć na słowo, bo nie byłam i nie widziałam
Na pamiątkę uczestnicy takich imprez otrzymują komsomolskie legitymacje.
http://www.polskaniezwykla.pl/web/place/3833,hajnowka-jesli-na-piwo--to-...
O tym barze oglądałam kiedyś program w telewizji. Pierwszy raz widziałam go trzy lata temu, teraz pokazywałam wnuczkom, niestety odniosłam wrażenie, że bar bardzo podupadł.
Nie zmieniła się tylko szczerość właściciela, który chce, jak najwięcej pokazać, oprowadzić, ubrać zwiedzającego do zdjęć i jest cały dla klienta, nawet dla tych, którzy przyszli tylko zobaczyć.
Wprawdzie wrzuciłyśmy datek na bar, ale sam właściciel się o niego nie upomniał. Może dlatego lokal podupada? Szkoda.
W Internecie przeczytałam, że Bar "U Wołodzi" jest już nieczynny. Nie wiem, co o tym myśleć, bo byłam tam kilka dni temu i byli goście, którzy twierdzili, że, jak na piwo, to tylko do Wołodzi.
Póki jest, szczerze to miejsce turystom polecam.
Załączam zrobione tam zdjęcia.







































Kontakt:
Skromny barak...
a w środku ciekawie
piweczko stoi na ławie…
w barze czapki „komunistyczne”…
dla młodych dziewcząt „mistyczne”…
i w barze „sierp i młot”
„maska” i trzpiot????…
dziewczęta się bawią…
w towarzystwie Lenina…
bo w barze….
Lenin twarzyczkę swą ima…
choć pod pułapem….
„maskę i garniturek łapię”…
na zewnątrz namiastka kołchozu…
rowerek podobny do wozu…
a w barze „muzeum” nastaje
i „wodka” pozostaje…. …
a świerszczyk na piąteczkę za artykulik nastaje...
Świerszczyka
wierszyki pod artykułami są bezcenne. Dziękuję.
Dobry wieczór Pani Bogusi,
z dużą przyjemnością przeczytałam Pani artykuły ze wschodniej części naszego Kraju w obu przypadkach dałam najwyższą notę. Podczas Pani nieobecności mnóstwo się u nas w Zielonej Górze działo niekiedy też i wrzało np:
http://www.mmzielonagora.pl/artykul/na-placu-makusynow-bachusik-bedzie-j..., brakowało mi Pani zdania w tej sprawie a wiem, że dobro Zielonej Góry to u Pani ponad wszystko, proszę podzielić się swoimi odczuciami w sprawie Bachusika na łabędziu, pozdrawiam
Dobry wieczór
@Domino 47:Miło mi, że się podobały. Zapraszam do przeczytania też trzeciego, bo tyle o Podlasiu napisałam - na razie.
Zaraz zajrzę, bo nic nie wiem o Bachusiku na łabędziu.
??
Widząc takie bary/pub'y tak się zastanawiam,czy gdyby zamiast portretów Stalina,Lenina wisiały portrety Hitlera,Himmlera i można by przymierzyć mundur SS,posłuchać "Horst Wessel Leid" też by to było wspaniałą atrakcją turystyczną czy może jednak nie?
a crazycek co tak anty???
@crazyceg:gdy biją kuranty...
mam Hitlera na kartce znaczek
to znaczy, że
z historią nie zgadzam się????
troszkę luzu....
a jak nie....
to muzu...
bo muza to ma do siebie...
jak posłuchamy...
to jesteśmy w niebie....
Nie byłem w tym barze,
nie wiedziałem o nim a szkoda. Może właściciel wytrwa i za następnym pobytem odwiedzę to " siedlisko zła ".
Na bar należy spojrzeć z przymrużeniem oka, to nie jest miejsce kultu.