drukuj

46. Electrohead: Recoil, czyli Alan Wilder jako Faith Healer

Alan Wilder - mózg Recoil

Alan Wilder - mózg Recoil (fot ze screenu z YT)

Facet, który stworzył zimne granie Depeche Mode w połowie lat 80. Alan Wilder - wiecznie czwarty, niedoceniany, traktowany jako niepełny członek Depeszy - a współpracujący z Moby’m, Nitzer Ebb i świetnymi głosami (Diamanda Galás, Carla Trevaskis, Nicole Blackman czy Joe Richardson).

Faith Healer - taki nosi tytuł pierwszy singiel projektu Recoil. Sama nazwa - „recoil” - to coś odrzuconego, zarówno odrzut broni podczas strzału, jak i odrzut wybrakowanej części. Taką wybrakowaną i odrzucaną częścią czuł się ponoć Alan Wilder w Depeche Mode - przynajmniej tak piszą domorośli psycholodzy próbując określić muzykę Wildera.

A Wilder umie tworzyć ambitne rzeczy. To on jako najbardziej muzyczny spośród dawnych członków DM dbał o aranżacje, produkcję i remiksy utworów depeszy. Genialne maksisingle - znak rozpoznawczy DM w latach 80. i 90. - to w wielkiej części jego sprawka. Gdy Gahan zaśpiewał swoje wokale, Gore zabrzdąkał na gitarze a Fletch poudawał, że robi coś konstruktywnego, Alan zostawał w studio z producentami albumu i dopieszczał...

Gdzieś w okolicach albumu Black Celebration (1986) Wilder wypuszcza swój pierwszy krążek: 1+2. Album zawiera dwa kawałki (w zasadzie demówki) a każdy z nich ma po kilkanaście minut. W okolicach albumu Music For The Masses - najlepszego zdaniem wielu z tego „starego DM”, Wilder wypuszcza drugi album swego solowego projektu Recoil - Hydrology. Ten wydany w 1988 roku zawiera trzy utwory (znów jak poprzednio - superhiperdługie).

Są to rzeczy - gdyby je porównać do tego, co gra DM - dziwaczne. Niemelodyjne, nierytmiczne. Połamane. Trudne. Bez chwytliwości. Bez popowatości. Ot - takie eksperymenta.

Ale oto w 1992 roku, niedługo po wielkim komercyjnym sukcesie Depeszy z albumem Violator Recoil wydaje przełomowy album - Bloodline. Przy nim Wilder współpracował wraz z Douglasem McCarthy’m (Nitzer Ebb), Moby’m i Toni Halliday. Płyta bardzo elektroniczna. Wpływ McCarthy’ego czuć na milę - gdy DM poszedł w słodkie melodie, Recoil wrócił do EBM i chropowatych brzmień elektronicznych.

W 1995 roku Wilder odchodzi od DM (zaskarbiając sobie wrogość fanów, którzy uważali, ze chce on rozbić zespół). DM sobie poradziło, ale już nigdy nie wspięło się pod względem muzycznym na takie poziomy, jak za czasów Alana. Zaś sam Alan w 1997 roku wypuszcza zupełnie inny album, niż poprzedni. Dla mnie przypominający raczej elektronikę uwikłaną w wokalizy. Bo to głos staje się najważniejszy. A muzyka? Zaczyna wędrować w rejony Bluesa, jazzu, soulu, indie, a także brzmień mocno etnicznych. Recoil staje się wówczas bliższy chyba Dead Can Dance i Tricky niż Depeche Mode i Nitzer Ebb.

I właśnie tą ścieżką powędrował Wilder na kolejnych albumach. Liquid w roku 2000, subHuman w 2007 potwierdzają, że Recoil top straszne dziwactwo a jednocześnie niesamowicie ambitne i odświeżające brzmienie elektroniczne, unikalne połączenie kompozycji niestałych, drażniących i pobudzających z pięknymi głosami, tekstami i brzmieniami ni to elektronicznymi, ni to etnicznymi właśnie. To muzyka, której na pierwszy rzut ucha nie lubię i uciekam od niej, bo nie ma w niej prawie nic z tego, co potrzebuję na co dzień. A z drugiej strony to muzyka, która przyciąga jak magnes i każe znów spróbować się oswoić.

Recoil odrzuca. Ale i Recoil odbudowuje wiarę w to, że elektronika jest czymś więcej, niż bezduszną puszką do wyciskania rytmicznych i prymitywnych, acz chwytliwych łupanek, oraz wydębiania pieniędzy z szarych zjadaczy łatwych melodii. Recoil pokazuje, że elektronika może być ambitna i że można ją tworzyć bez myślenia o kasie. Recoil to prostu Faith Healer - kaznodzieja, którego na co dzień wcale nie potrzebujemy, którego wyśmiewamy, szkalujemy i odwracamy się plecami do chwili, gdy wokół braknie nam sensu i wartości. Gdy muzyka staje się jak bieżnia do treningu - sztuczna i bezduszna. Gdy czujemy, że się zagubiliśmy. Wówczas idziemy do kaznodziei a on - przynajmniej na chwilę - leczy w nas wiarę w to, że można inaczej.

A zatem w czwartek, 16 czerwca o godz. 20.00 w Akademickim Radio Index posłuchamy Alana Wildera jako Recoil - tego mniej śpiewanego a bardziej elektro.

- Włączcie Akademickie Radio Index
- Sport może potrwać z 5 minut, zatem Electrohead zacząć się może o 20.05;
- Jeśli nie macie radia lub nie mieszkacie w Zielonej Górze - posłuchajcie radia w przekazie strumieniowym na żywo.

Chcecie zaproponować coś, co mogłoby polecieć w którejś z następnych audycji? Piszcie w komentarzu! Zapraszamy na nasz facebook: Electrohead

UWAGA - zapraszamy również do słuchania co wtorek audycji ELEKTROZENTRALE - Pierwsza Polska Audycja EBM!!! o oldschoolowym EBM prowadzonej przez D-VISION'a w radio internetowym ulicznik.net

Are you connected?!

Zdjęcia

  • Alan Wilder - mózg Recoil
Czytam, oglądam, głaszczę koty.
Marek Pakoński
Autor:Marek Pakoński

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać